Jakubiak szuka piwolubnych inwestorów

Właściciel Ciechana chce sprzedać jeden browar, dla drugiego znaleźć inwestorów finansowych. Finansowi jednak trzymają się od branży z daleka. Przynajmniej na razie

Powszechnie uważa się, że to od regionalnych piw zaczęła się ogólnopolska moda na produkty małych, lokalnych producentów i związana z nią rewolucja również na sklepowych półkach.

PLANY Z PROCENTAMI I BEZ:
Zobacz więcej

PLANY Z PROCENTAMI I BEZ:

Marek Jakubiak, właściciel Browarów Regionalnych Jakubiak, zamknął niedawno firmowy lokal Ciechana w centrum Warszawy. Szuka jednak kolejnych miejsc i zapewnia, że nie rezygnuje z budowy sieci restauracji. Cały czas rozważa też wejście na rynek napojów niealkoholowych. Marek Wiśniewski

Regionalni piwowarzy chwalili się swego czasu zdobyciem nawet 10 proc. udziałów w wartym 15 mld zł rynku piwa, na którym od lat niepodzielnie króluje trzech światowych graczy — SAB Miller, do którego należy Kompania Piwowarska, Heineken, w ramach którego działa Grupa Żywiec, oraz Carlsberg — browary Okocim, Bosman i Kasztelan. Tymczasem jeden z filarów regionalnego segmentu poszukuje finansowania na kolejny browar. Dla inwestorów finansowych to teren niemalże dziewiczy.

Zaproszenie dla funduszy

Browary Regionalne Jakubiak (BRJ) to pięć browarów o historycznych korzeniach — Ciechan, Lwówek, Bojanowo, Tenczynek i Biskupiec. Ten ostatni trafi pod młotek.

— Dwa lata zajęło nam odwoływanie się od decyzji konserwatora zabytków, który zarządził na jego terenie prace archeologiczne. Dziś to browar z przygotowanym projektem modernizacji, ale pieniądze na nią przeznaczone zainwestowaliśmy na rozwój Lwówka. Teraz pierwsza na liście jest inwestycja w Darłowie, więc do Biskupca wrócilibyśmy po zakończeniu tej inwestycji, czyli za około 6 lat. Szkoda, żeby tyle czasu browar stał, więc chętnie sprzedam go komuś, kto go zmodernizuje i uruchomi produkcję — informuje Marek Jakubiak, właściciel BRJ, a od tej kadencji również poseł (z ramienia Kukiz ’15).

O budowie browaru w Darłowie biznesmen po raz pierwszy mówił już w 2011 r. Poza produkcją browar miałby też stać się atrakcją turystyczną. Na jego powstanie potrzeba 30 mln zł.

— Chcemy zbudować konsorcjum funduszy inwestycyjnych, zamiast podejmować samodzielne ryzyko. Mamy wydzierżawioną ziemię, projekt budowlany i pozwolenia, a później będziemy zarządzać browarem. Zapraszam więc wszystkich zainteresowanych inwestorów finansowych do rozmów — mówi Marek Jakubiak.

W tym roku zarządzana przez niego piwna grupa ma osiągnąć około 41 mln zł przychodów, a jej zysk wynieść 5 mln zł. Browar w Darłowie ma być osobną spółką, niezależną od grupy.

— 30 mln zł to relatywnie nieduża kwota dla funduszy private equity. One oczekiwałyby większej transakcji, np. nabycia udziałów w całej grupie Browarów Regionalnych Jakubiak. Zaproszenie do jednej inwestycji bywa jednak często w toku rozmów rozszerzane na inne biznesy. Być może więc tak należy je traktować — uważa Piotr Grauer, ekspert firmy doradczej KPMG.

— Z jednej strony to ciekawy biznes, w który przez długie lata nikt nie wierzył, ale jego właściciel udowodnił, że zna przepis na sukces, ale z drugiej — właściciel jest teraz także politykiem, co może zniechęcić część inwestorów — mówi przedstawiciel jednego z funduszy inwestycyjnych.

Coraz więcej konkurentów

Jedynym widocznym inwestorem finansowym na rynku piw regionalnych był Rafał Bauer poprzez fundusz Black Lion. W zeszłym roku wycofał się inwestycji w Grupę Browar Gontyniec. Wracać do branży nie zamierza.

— Marek Jakubiak to niewątpliwie autor największego sukcesu na rynku regionalnych browarów, ale też, moim zdaniem, najlepsze lata dla tego rynku minęły. Żaden segment nie rośnie w nieskończoność, również ten, a konkurencji z różnych stron przybywa. Po wspaniałych latach 2010-12 dla regionalnych piwowarów nastąpił gorszy czas. Największe browary zaczęły imitować ich strategię i wypuszczać na rynek marki udające pochodzenie od małych, lokalnych producentów. Ponadto pasjonaci piwa sami zabierają się za ich produkcję — ostatnim takim przykładem są Inne beczki, które zebrały od internautów 400 tys. zł na rozwój. To oczywiście mikrobrowarnicy, którzy nie przewrócą rynku do góry nogami, ale są przykładem nowych trendów na tym rynku — komentuje Rafał Bauer.

Piotr Grauer uważa, że na rynku piwa nie ma inwestorów finansowych z dwóch powodów. Jednym z nich jest właśnie rosnąca konkurencja. — Rynek jest skonsolidowany, zdominowany przez trzech czołowych graczy. Wprawdzie jego rzemieślnicza i regionalna część rosła dynamicznie, ale główni potentaci na rynku dostrzegli już tę niszę i sami próbują mocno w niej zaistnieć. Ponadto konkurencja wśród małych regionalnych producentów też się zaostrza — pojawiają się kolejni gracze, nawet bez własnych browarów, ale z pomysłem na marketing, którzy zlecają produkcję browarom kontraktowym. Tak więc uzyskanie dużej skali działania, na której zależy funduszom, jest ograniczone. Do tego dochodzi niepewność związana ze zmianą właścicielską u lidera rynku piwa — Kompanii Piwowarskiej.

Wiadomo, że trafi pod młotek, ale nie wiadomo, kim będzie nabywca — może być inwestorem, który przyjmie agresywną strategię zdobywania rynku, co zmieni na nim warunki i opłacalność konkurowania — twierdzi ekspert KPMG. Marek Jakubiak przyznaje, że w branży trwa, jak nigdy wcześniej, ostra walka ostra, niestety dla producentów — cenowa.

— Na rynku widać stabilizację, a nie wzrost, więc najwięksi gracze szaleją, by zwiększyć udziały i drastycznie obniżają ceny. To wprawdzie walka między wielkimi, ale nam też się obrywa i nie służy rozwojowi całej kategorii. Pocieszające jest to, że przybywa kolejnych browarów, które zaczynają tę kategorię współtworzyć — mówi właściciel BRJ. Po pierwszych siedmiu miesiącach produkcja piwa w Polsce była o 0,8 proc. wyższa niż rok wcześniej — wynika z najnowszych danych GUS. To kolejny rok z rzędu, w którym producenci spodziewają się lekkiego spadku wartości rynku. © Ⓟ

Różne oblicza piwa

Piwna rewolucja pod postacią regionalnych marek rozpoczęła się przed kilkoma laty. Dziś ten kawałek rynku dzielą między siebie właściciele pojedynczych małych browarów, mikrobrowarnicy (pasjonaci, którzy zaczęli od produkcji domowej i zdecydowali się ją powiększyć), browary restauracyjne i twórcy koncepcji marketingowych, którzy zlecają produkcję piwa browarom kontraktowym. Do tej szerokiej grupy dołączyli również światowi giganci, którzy zaczęli poszerzać portfel o mniejsze marki, kojarzące się z jednym regionem kraju (pod tym kątem też na świecie przejmują małych graczy). I choć Polska to czołowy konsument piwa z przeciętnym obywatelem pijącym około 100 litrów piwa rocznie, to — zdaniem i małych, i dużych graczy — zrobiło się na tym rynku za ciasno.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Jakubiak szuka piwolubnych inwestorów