Jaskółki spowolnienia coraz niżej latają nad Wisłą

  • Jacek Kowalczyk
27-08-2012, 00:00

Światowy kryzys dotychczas omijał Polskę szerokim łukiem. Oto sześć dowodów, że tym razem nam się nie upiecze

Widmo drugiej fali kryzysu wisi nad polską gospodarką już od półtora roku. Wobec zawirowań wokół Grecji i kryzysu w strefie euro wydawało się, że perspektywy dla Polski słabną. Ku zaskoczeniu ekonomistów, nasza gospodarka radziła sobie jednak w tym czasie bardzo dobrze. Okazało się, że sam słabnący popyt zagraniczny nie był w stanie wybić naszej gospodarki z rytmu. Ten okres wyjątkowej odpornościpolskiej gospodarki na kryzys właśnie jednak się kończy.

Choć najczęściej obserwowane dane makro (produkcja przemysłowa, sprzedaż detaliczna czy stopa bezrobocia) ciągle nie pokazują znaczącego wyhamowania gospodarczego, to jest kilka wskaźników, które nie pozostawiają złudzeń, że druga fala już się po Polsce rozlewa. Spadają obroty w sektorze transportowym, kurczą się dochody budżetu państwa i pogarszają nastroje przedsiębiorców (czytaj więcej w ramkach obok). Skąd ta nagła utrata równowagi przez polską gospodarkę? Kłopoty zaczyna mieć już nie tylko zewnętrzny motor, jakim jest eksport, ale też motory krajowe.

— Do niedawna presję na spowolnienie w Polsce wywierał głównie słabnący popyt ze strefy euro. Teraz dochodzą do tego dwa dodatkowe czynniki. Po pierwsze, spowalnia krajowa konsumpcja, bo pogorszyła się sytuacja na rynku pracy. Po drugie, słabną inwestycje — zarówno realizowane przez firmy, jak i realizowane przez rząd i samorządy, bo spadają wypłaty z funduszy unijnych i wygasają projekty realizowane na EURO 2012 — tłumaczy Jarosław Janecki, główny ekonomista Societe Generale. Eksperci twierdzą, że spowolnienie będzie na tyle głębokie, że na pewno je odczujemy. Zapewniają, że nie ma powodów do paniki.

— To będzie mniej gwałtowne hamowanie niż to z 2009 r. [wzrost gospodarczy spadł do 1,6 proc. z 5,1 proc. rok wcześniej — red]. Dynamika PKB ani w 2012, ani w 2013 r. nie spowolni poniżej 2 proc. — uważa Jarosław Janecki.

W poprzedniej fali najczarniejsze prognozy dla Polski mówiły o recesji, ze spadkiem PKB o ponad 1 proc. Teraz najbardziej pesymistyczna prognoza na 2013 r., opracowana przez ekonomistów Capital Economics, mówi o wzroście o 1,8 proc.

— Polska spowolni, ale zachowa wzrost gospodarczy dzięki relatywnie dużemu rynkowi wewnętrznemu — twierdzi Neil Shearing, główny ekonomista rynków wschodzących w Capital Economics.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Jaskółki spowolnienia coraz niżej latają nad Wisłą