Jesienna zawierucha na polskiej giełdzie

  • Materiał zewnętrzny
opublikowano: 01-12-2021, 20:00

Inwestorzy na warszawskiej giełdzie zapewne nie będą zbyt dobrze wspominać listopada 2021 r, który przyniósł dawno niewidziane turbulencje.

WIG, który jeszcze w październiku bił rekordy dzięki modzie na akcje banków mających gwałtownie poprawiać zyski dzięki podwyżkom stóp procentowych, w listopadzie obrał całkowicie odwrotny kierunek, wędrując do poziomu niewidzianego od lipca. A to jeszcze i tak pół biedy, bo indeks małych spółek sWIG80, który wcześniej niezbyt korzystał na bankowej hossie, w trakcie listopadowej zawieruchy znalazł się najniżej od ponad pół roku.

Zasadnicze pytanie brzmi – czy to chwilowa korekta, czy może część jakiegoś większego, bardziej złożonego procesu rozgrywającego się na rynkach? Na pierwszy rzut oka listopadowa wyprzedaż bardzo przypomina podobny epizod z jesieni 2020 r., kiedy inwestorzy przestraszyli się skutków drugiej fali pandemii, ale wkrótce potem hossa wróciła, i to ze zdwojoną mocą. Gdyby tamten scenariusz miał się powtórzyć, to obecnie mielibyśmy świetną okazję do zakupów na GPW.

Tym razem sytuacja wydaje się jednak bardziej złożona pod kilkoma względami. Po pierwsze, o ile na jesieni 2020 r. będący naturalnym punktem odniesienia dla polskich akcji indeks rynków wschodzących wykazywał silny apetyt na ryzyko, to w chwili pisania tego artykułu niepewnie balansuje na poziomie 12-miesięcznego minimum. Obserwujemy również stopniowe rozszerzanie się spreadów kredytowych w przypadku obligacji z rynków wschodzących.

Po drugie, o ile przed rokiem akcje łatwo wyszły z opresji dzięki ultra luźnej polityce banków centralnych, to obecnie sytuacja jest bardziej złożona. Choć Europejski Bank Centralny pozostaje na skrajnie gołębiej pozycji, a amerykańska Rezerwa Federalna dopiero zaczęła powoli ograniczać QE (luzowanie ilościowe), to jednak w skali globalnej mamy prawdziwą falę podwyżek stóp procentowych. Od początku roku doszło do ponad 100 podwyżek na świecie w wykonaniu 38 banków centralnych, w tym naszego NBP. Warto wspomnieć, że historycznie dwa ważne szczyty hossy na GPW miały miejsce tuż po drugiej podwyżce stopy referencyjnej przez RPP (2007, 2011), a jeszcze jeden – po trzeciej podwyżce (2000).

Reasumując, trzymajmy kciuki, by listopadowa zawierucha skończyła się podobnie jak jesienna wyprzedaż przed rokiem, choć pamiętajmy też o zasadniczych różnicach w porównaniu z tamtą sytuacją.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Hońdo, starszy ekonomista Quercus TFI

Polecane