Jest nadzieja dla niezależnych TFI

opublikowano: 24-07-2019, 22:00

Pozytywna rekomendacja dla giełdowego TFI zakłada nowy model rozliczeń z bankami. Przychylnie patrzą nań obie strony

Na 24 zł wycenił jedną akcję Skarbca Holdingu Kamil Stolarski, analityk Santander Banku Polska, w ujawnionym wczoraj raporcie. To o 40 proc. więcej niż wynosił kurs zamknięcia w przeddzień wydania rekomendacji. Analityk postawił przy tym tezę, że banki nadal będą dystrybuować jednostki niezależnych TFI, a nie tylko tych należących do własnych grup kapitałowych. W segmencie najbardziej istotnym dla dystrybucji produktów inwestycyjnych — czyli private bankingu — klienci po prostu będą się domagać oferty wykraczającej poza grupę kapitałową w banku. W segmencie masowym banki mogą się zaś otworzyć na zewnętrznych dostawców, aby minimalizować ryzyko roszczeń ze stronyklientów, wynikających z niedochowania należytej staranności przez prezentowanie im oferty tylko jednego dostawcy.

Według Kamila Stolarskiego potencjalny model współpracy mógłby zakładać podział opłaty za zarządzanie na należną TFI i należną dystrybutorowi, czyli tzw. model luksemburski.

— W Polsce było tak, że całą opłatę za zarządzanie pobierało TFI, a potem na mocy nieznanego uczestnikom funduszy porozumienia dzieliło się nią z dystrybutorem. W modelu luksemburskim podział opłaty za zarządzanie pomiędzy TFI a dystrybutora jest bardziej przejrzysty dla klientów — tłumaczy Kamil Stolarski.

Obie strony chcą

Banki zaczęły się zamykać na dystrybucję funduszy inwestycyjnych spoza własnej grupy kapitałowej w związku z dyrektywą MiFID II i stanowiskiem KNF, w myśl którego niemal niemożliwe jest utrzymanie funkcjonującego dotychczas w Polsce modelu rozliczeń miedzy dystrybutorami a TFI. Sprowadza się on do tego, że fundusze oferowane są klientom bezpłatnie, ale za plecami klientów TFI przekazują dystrybutorom część opłaty za zarządzanie. Problem ten nie występuje w przypadku TFI zależnych od banków. Bank formalnie może nie pobierać żadnego wynagrodzenia za dystrybucję funduszy swojego TFI, a raz do roku wypłacić sobie te pieniądze w formie dywidendy.

— Po tym jak wdrożyliśmy MiFID II, mamy niepotrzebne zamieszanie. Jesteśmy chyba jedynym krajem w Europie, który ma z tą dyrektywą problemy — komentuje Sebastian Buczek, prezes i duży akcjonariusz Quercus TFI.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

W czerwcu zaproponował wprowadzenie rozwiązań zbliżonych do luksemburskich. Jego zdaniem w ramach limitu opłaty za zarządzanie można wydzielić dwie części. Opłatę stricte za zarządzanie, należną TFI, oraz opłatę serwisową. Ta druga byłaby płacona za korzystanie przez klientów funduszy z infrastruktury dystrybutorów, czyli głównie sieci oddziałów czy systemu IT.

— Model luksemburski jest dla nas preferowany — mówi Piotr Utrata, rzecznik ING Banku Śląskiego, jednego z pięciu największych banków w Polsce.

Niezależność różne ma imię

Nawet jednak jeśli banki zdecydują się gremialnie na dalszą współpracę z TFI spoza własnych grup kapitałowych, to pozostaje pytanie, jakie będą te „niezależne” TFI. Czy będą to TFI należące do innych grup bankowych lub ubezpieczeniowych, czy też mające właścicieli w postaci osób fizycznych. Afera GetBacku uwidoczniła, że w tych ostatnich wątpliwych praktyk jest szczególnie dużo.

— Nie powiedziałbym, że fundusze prywatne zawsze podejmują bardzo duże ryzyko, a te bankowe są zawsze bardzo bezpieczne. W przeszłości problemy zdarzały się niezależnie od typu właściciela — zaznacza Kamil Stolarski.

— Zasadniczy poziom zarządzania funduszami niekoniecznie jest wyższy w TFI bankowych i ubezpieczeniowych. Ale z audytów, które przeprowadzamy wynika, że poziom ładu korporacyjnego i zarządzania ryzykiem (np. pilnowania limitów i płynności) stoi na wyższym poziomie w dużych grupach bankowych i ubezpieczeniowych — dodaje Krzysztof Bratos, dyrektor bankowości prywatnej mBanku.

— Nie można klientom wmawiać, że jedynie słuszne TFI to te, których właścicielem są banki. Prywatne TFI miały wpadki w 2018 r., ale myślę, że wyciągnęły z tego wnioski. W długim terminie na rynku zarządzania aktywami liczą się zaś te firmy, które oferują stabilne i powtarzalne stopy zwrotu — mówi Sebastian Buczek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu