Czytasz dzięki

Jeszcze herold oraz notariusz

opublikowano: 29-09-2020, 22:00

Po podpisaniu przez Jarosława Kaczyńskiego, Zbigniewa Ziobrę i Jarosława Gowina umowy o utajnionej treści objawiła się w Polsce nie tyle nowa świecka tradycja, ile nowy twór (nie mylić z nowotworem) bez jakiegokolwiek umocowania prawnego.

Władcy nazwali nowy byt Radą Koalicji Zjednoczonej Prawicy. W żadnych państwowych dokumentach nie znajdzie się choćby śladu samej Zjednoczonej Prawicy — zarejestrowane są tylko partie — a więc tym większą abstrakcją jest jej rada. To właśnie ona zatwierdziła ostateczny kształt zrekonstruowanej Rady Ministrów, czyli zarówno liczbę i nazwy ministerstw, jak też skład personalny. Wobec nowo objawionego politycznego Goliata konstytucyjna głowa państwa sprowadzona została do formatu Dawida, czyli roli notariusza. Jedynym realnym wkładem decyzyjnym Andrzeja Dudy w rekonstrukcję rządu staje się… ustalenie terminu odwołania starych ministrów i powołania nowych. Zadaniem Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej jest zaś przepisanie do aktów powołań nazw ministerstw oraz nazwisk zgodnie z otrzymaną listą.

Powrót do rządu Jarosława Gowina wyeliminował Jadwigę Emilewicz, przynajmniej w barwach Porozumienia.
Zobacz więcej

Powrót do rządu Jarosława Gowina wyeliminował Jadwigę Emilewicz, przynajmniej w barwach Porozumienia. Forum

Wobec nowego bytu także silna konstytucyjnie decyzyjność premiera została sprowadzona do funkcji herolda. Naturalnie to Mateusz Morawiecki oznajmi skład zrekonstruowanego gabinetu, już nazywanego równie powszechnie co zasadnie rządem Jarosława Kaczyńskiego. Przesłaniem wydania przez prezesa rozkazu jego zmniejszenia ma być uproszczenie struktury i poprawienie sprawności, zgodnie z zasadą „mniej to więcej”. Faktycznie, 14 ministerstw to na pewno mniej niż 20, ale gdy się odtworzy deklaracje tych samych władców sprzed roku, to właśnie siatka 20 resortów utworzyła strukturę doskonałą. Czyli jedynie liczba się zmienia, natomiast płyta z argumentacją odtwarzana jest ta sama. Przy okazji rekonstrukcji gabinetu przypominam aktualny stan Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Nie licząc wicepremierów i ministrów konstytucyjnych stanowiska zajmuje tam aż 10 sekretarzy/podsekretarzy stanu oraz dodatkowo tłum aż… 45 pełnomocników rządu/premiera do najróżniejszych spraw. Zakresy ich kompetencji są biegunowo różne, jeden nazywa się np. „do spraw rozwoju gospodarczego”, inny zaś zajmuje się epizodycznie ośrodkiem sportowym w Ustrzykach Dolnych. Cały ten rozbuchany przyboczny quasirząd premiera realizuje dewizę „więcej to mniej”.

Bezpośrednio po uroczystości pod prezydenckim żyrandolem zostaną utworzone nowe ministerstwa. Rozporządzenia o ich znoszeniu, przekształcaniu czy tworzeniu wydaje sama Rada Ministrów. Ciekawszy będzie drugi pakiet rozporządzeń, ustalający szczegółowy zakres działania każdego ministra, czyli włączenie do jego portfolio działów administracji oraz podlegających mu urzędów centralnych, a także uczynienie go dysponentem odpowiednich części budżetu. Te rozporządzenia potwierdzą, kto ile może. Na przykład Jarosław Gowin razem z odzyskaniem tytułu wicepremiera przejmie resort po Jadwidze Emilewicz, ale rozszerzony. Dotychczas Ministerstwo Rozwoju obejmowało trzy działy: 1) budownictwo, planowanie i zagospodarowanie przestrzenne oraz mieszkalnictwo; 2) gospodarkę; 3) turystykę. W nowym rozdaniu dojdzie mu jeszcze: 4) praca, co automatycznie spowoduje korekty nazw dwóch ministerstw. Ta zmiana jest już ogólnie znana, natomiast wciąż zagadką pozostają kompetencje, które wicepremier Jarosław Kaczyński przyzna (formalnie oczywiście podpisze to premier Mateusz Morawiecki) swojemu Komitetowi Spraw Wewnętrznych, Sprawiedliwości i Obrony Narodowej…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane