Justyna Kowalczyk pierwsza płaciła telefonem

W Appstorze i Google Play jest sobie niepozorna aplikacja R-Mobi. To pierwsza aplikacja bankowa, którą już dzisiaj można kupować bilety, płacić faktury i za parking.

Pisałem ostatnio w „Pulsie Biznesu”, najpierw, że BZ WBK latem tego roku jako pierwszy bank latem udostępni aplikację, którą można będzie płacić za bilety, parkingi itp. Potem Getin pochwalił się, że jest jeszcze bardziej zaawansowany w pracach nad mobilnymi płatnościami i będzie gotów z aplikacją już w czerwcu. Tymczasem okazuje się, że na rynku już działa taka program, a jej użytkownicy mogą kupować bilety komunikacji miejskiej, opłacać postój na parkingu i płacić rachunki za pomocą skanera QR kodów.

Nazywa się R-Mobi. Jest to program Raiffeisena, trafił jednak do banku wniesiony w wianie przez Polbank. Grecki start up bywał postrzegany jako instytucja masowa nastawiona na proste produkty i na szybką sprzedaż. Tymczasem Polbank miał też wyraźny, choć często pomijany rys innowacyjności. Siedziskiem nowoczesnej myśli był głównie dział kartowy. Trzeba przypomnieć doskonałą polbankową kartę kredytową do płatności za granicą z bardzo przyjaznym kursem wymiany, czy kredytową kartę coobrandową z Era GSM w formie naklejki - chyba pierwszy taki produkt na rynku - na bazie której powstały zaczątki mobilnej bankowości Polbanku. Jesienią ubiegłego roku, jako jeden z dwóch banków (drugim jest mBank) wspólnie z T-Mobile brał udział w rozruchu pierwszej aplikacji na naszym rynku (i w ogóle w Europie) do płatności zbliżeniowych MyWallet.
Głośno było o tym wydarzeniu, a zupełnie cicho o innym projekcie realizowanym przez Polbank z Mastercardem i jego akolitami – SkyCashem i uPaidem, który doprowadził do zbudowania pierwszej aplikacji do płatności zdalnych. Fakt, że nie jest to specjalnie ładny, ani funkcjonalny program – ale jako jedyny na rynku działa.

Aplikacja, tak samo jak rozwiązanie BZ WBK i Getinu, korzysta z infrastruktury Mastercardmobile oraz współpracujących z platformą operatorami: Skycashem i uPaidem. Program ma kilka podstawowych funkcji: komunikacja miejska, parkowanie, płatność rachunków, doładowanie telefonu. Jego ułomnością jest to, że działa na zasadzie rosyjskiej matrioszki. Żeby kupić bilet tramwajowy nie wystarczy kliknąć na odpowiednią ikonkę, wybrać bilet i zapłacić. Kiedy wejdziemy do zakładki „komunikacja miejska” zostaniemy przekierowani do aplikacji Skycasha. Gdy wybierzemy „płatność rachunków” trafimy do aplikacji Sprytny Bill uPaida. uPaid pomoże też doładować telefon (aplikacja mPotwór), a do parkowania użyjemy aplikacji mobiParking.
Słowem płatność za usługę nie „idzie” bezpośrednio w ciężar rachunku w Raiffeisenie i żeby zapłacić aplikacją R-Mobi trzeba być klientem Skycasha oraz uPaida, zarejestrować się w ich systemach, a potem zarejestrować w nich kartę, z której chcemy płacić.

Na około i niewygodnie. Z tego właśnie powodu Raiffeisen na razie nie promuje aplikacji, choć mógłby się chwalić i upominać o palmę pierwszeństwa na rynku płatności mobilnych. Czeka aż Mastercard unowocześni swoją mobilną platformę w taki sposób, żeby użytkownik aplikacji bankowej nie musiał rejestrować się w Skycashy, czy gdziekolwiek indzie, tylko ściągał programik banku, uruchamiał w serwisie transakcyjnym i po prostu płacił.
W taki sposób system ma zacząć działać jeszcze przed wakacjami.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: eugeniusz twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Banki / Justyna Kowalczyk pierwsza płaciła telefonem