Już czas na łączenie dystrybutorów

Barbara Warpechowska
22-03-2010, 00:00

Ten rok będzie lepszy dla dystrybutorów stali. Rosną zamówienia i ceny. Zagrożeniem mogą być problemy z finansowaniem transakcji.

Mniejsze firmy, szukając wsparcia finansowego, dopuszczają konsolidację

Ten rok będzie lepszy dla dystrybutorów stali. Rosną zamówienia i ceny. Zagrożeniem mogą być problemy z finansowaniem transakcji.

Andrzej Ciepiela, dyrektor Polskiej Unii Dystrybutorów Stali (PUDS), uważa, że najbardziej ucierpiały firmy, które "przejechały" się na opc-jach walutowych oraz mające problemy z kapitałem.

— Gorsze wyniki dystrybutorów, idące w ślad za taniejącą stalą i spadającym popytem, były powodem niechęci banków finansujących branżę, a także firm ubezpieczających obrót, co w efekcie pogłębiło problemy małych i średnich firm — dodaje Jerzy Bernhard, prezes Stalprofilu.

Dużo lepiej radzili sobie z kryzysem więksi dystrybutorzy, osiągający przychody nie tylko z handlu stalą, ale także z mniej lub bardziej zaawansowanego jej przetwórstwa. Niektórzy umocnili swoją pozycję i zwiększyli udział w rynku w tym okresie.

Rośnie produkcja i ceny

Po półtorarocznym zastoju w branży stalowej na rynek zaczęły napływać pozytywne informacje. Produkcja stali na świecie i w Unii Europejskiej w IV kwartale 2009 r. wzrosła odpowiednio o 12 proc. i o 20 proc. w porównaniu z III kwartałem, co świadczy o stopniowym wzroście popytu na wyroby hutnicze i powolnym wychodzeniu branży z recesji.

Według prognoz Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej w tym roku można się spodziewać wzrostu zużycia stali w Polsce o 23 proc. do ponad 10 mln ton, a produkcji o 20 proc. do około 9 mln ton.

Dowodzą tego zachowania producentów. Kilka dni temu ArcelorMittal Poland uruchomił drugi wielki piec w Dąbrowie Górniczej, który został wygaszony w ostatnim kwartale 2008 r.

Rosną też zamówienia największych odbiorców stali — motoryzacji i producentów AGD. Gliwicka fabryka Opla przyjmie dodatkowych 700 osób, aby sprostać zamówieniom na Astrę IV. Hurtownicy otrzymują coraz więcej zapytań ofertowych, więcej jest też rozmów o inwestycjach.

Ożywienie widać też po cenach wyrobów hutniczych.

— W ciągu miesiąca stal budowlana podrożała o 200 zł na tonie. Huty zapowiadają, że nie jest to koniec podwyżek — podkreśla Robert Wojdyna, prezes Konsorcjum Stali.

Wzrost cen jest konsekwencją polityki handlowej hut, a raczej ich determinacji, aby poprawić rentowność.

— Podwyżki cen wyrobów hutniczych to także skutek rosnących kosztów produkcji — dodaje prezes Stalprofilu.

Spodziewa się wzrostu cen w pierwszym półroczu o oko-ło 25-35 proc. w porównaniu z notowaniami z grudnia.

Branża wysokiego ryzyka

Widać sygnały ożywienia rynku. Kończy się zima, a co za tym idzie, można się spodziewać większego ruchu w budownictwie komercyjnym, a nawet mieszkaniowym. Ale stalowi dystrybutorzy liczą zwłaszcza na inwestycje infrastrukturalne, budowę mostów, dróg i wiaduktów. Prezes Stalprofilu dostrzega jednak tutaj pewne ryzyko.

— Zawarte umowy oparte są na niskich cenach stali. Jeżeli ceny znacząco wzrosną, może być problem z rentownością kontraktów, a w skrajnych przypadkach z ich realizacją. Spowoduje to presję na podwykonawców i dostawców, w tym stali, by zmniejszyli o-czekiwania finansowe. To może negatywnie wpłynąć na marże lub wręcz doprowadzić do zrywania kontraktów — podkreśla Jerzy Bernhard.

Kolejne zagrożenie tkwi w systemie finansowym.

— Widzimy szansę rozwoju gospodarki, ale oprócz chęci potrzebne są też pieniądze. Wszystko zależy od stanowiska instytucji finansowych, dostępności kredytów, podejścia firm ubezpieczeniowych, a także sprawności pozyskiwania pieniędzy z funduszy unijnych — wymienia Robert Wojdyna.

Według Andrzeja Ciepieli największym zagrożeniem jest stanowisko ubezpieczycieli.

— Hurtowników stali klasyfikują w grupie firm wysokiego ryzyka — irytuje się dyrektor PUDS.

Rozproszony rynek

Dr Wojciech Szulc z Instytutu Metalurgii Żelaza w Gliwicach zwraca uwagę, że nasz rynek w porównaniu z rynkiem Europy zachodniej jest bardzo rozproszony. Działa na nim od 100 do 200 firm, Nawet ich liczba jest dosyć zmienna.

— W Europie centra serwisowe sprzedają 60-70 proc. wyrobów hutniczych, w Polsce dochodzimy do około 40 proc. Nie ma natomiast takich różnic w zużyciu — dodaje Szulc.

— O konsolidacji mówi się od wielu lat, ale nie dzieje się zbyt dużo — zaznacza prezes Wojdyna.

Ale problemy z płynnością i dostępem do kredytów mogą ten proces przyspieszyć.

— Niedawno ogłoszono upadłość KEM. Można się więc spodziewać przetasowań na rynku — mówi Ciepiela.

— Zauważalna jest większa skłonność firm mniejszych, lokalnych do szukania różnych form wsparcia finansowego, w tym możliwości konsolidacji z rynkowymi liderami — dodaje Jerzy Bernhard.

Na początku marca prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów zgodził się na fuzję Bowimu i firmy Passat Stal. Przedsiębiorcy ci zajmują się m.in. dystrybucją blach i kształtowników.

— Konsorcjum Stali jest otwarte na konsolidację. Rozmawiamy na ten temat. Myślę, że to konieczność dla rynku, a za naszym przykładem pójdą inni — twierdzi Robert Wojdyna.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Huty / Już czas na łączenie dystrybutorów