Kaskada złych informacji

Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ
opublikowano: 21-01-2022, 13:28

W piątek nie widać konkretnego kierunku dla dolara. Czwartek ostatecznie okazał się kolejnym dniem przeceny na Wall Street, chociaż na początku widoczna była wyraźniejsza próba odbicia. Akcje w USA tanieją chociaż korygować zaczęły się rentowności obligacji - 10-letnie spadły dzisiaj poniżej 1,80 proc.

Wczorajsze słabsze dane z rynku pracy (cotygodniowe bezrobocie) zaczynają być dowodem na to, że fala zakażeń Omikronem odbija się na danych makro. To redukuje nieco przesadzone opinie, co do większej podwyżki stóp procentowych przez Fed w marcu - mowa o spekulacjach z początku tego tygodnia dotyczących ruchu o 50 p.b.

Zaczynają pojawiać się też głosy, że rynek nieco przesadził z wyceną czterech podwyżek stóp w tym roku. Zobaczymy, na ile wątek ten będzie ewoluował wraz z pojawiającym się danymi potwierdzającymi spowolnienie amerykańskiej gospodarki w I kwartale. Warto jednak zwrócić uwagę na sygnały mogące świadczyć, że fala zakażeń Omikronem w USA być może już minęła szczyt - liczba osób wymagających hospitalizacji w Nowym Jorku i Waszyngtonie zaczyna spadać.

Sentyment w Azji był dzisiaj słaby mimo spekulacji, jakoby jeszcze dzisiaj Ludowy Bank Chin miał dokonać redukcji stóp pożyczkowych SLF w ślad za ruchami poczynionymi już w tym tygodniu. Ze strony chińskich decydentów popłynęły wyraźne sygnały zachęcające do zwiększenia akcji kredytowej. Rynek ma jednak świadomość, że rozkręcająca się właśnie fala zakażeń Omikronem w Chinach może w krótkim terminie być większym problemem dla tamtejszej gospodarki. Słabe nastroje mamy na otwarciu handlu w Europie - dzisiaj widać wyraźniejszy risk-off, bo tanieje nawet ropa, która ostatnio zachowywała się dobrze. Jest to też zły dzień dla kryptowalut.

W przestrzeni FX najsłabsze są waluty Antypodów, a także funt i dolar kanadyjski (to w przestrzeni G-10). To potwierdzałoby schemat risk-off. Zwłaszcza, że na drugim biegunie jest frank, a nieźle radzi sobie też jen (choć tu akurat większy wpływ mogą mieć wspomniane rentowności amerykańskich obligacji). W grupie zyskujących walut znalazło się euro, gdyż wczorajsze zapiski z grudniowego posiedzenia ECB miały raczej "jastrzębi" wydźwięk.

Co dalej? Nadal kluczowy pozostanie sentyment na Wall Street, który wciąż podbija globalny risk-off. W kalendarzu nie ma istotnych danych - po południu poznamy jedynie dane o listopadowej sprzedaży detalicznej w Kanadzie. W efekcie uwagę może przyciągać geopolityka - w Genewie mamy kolejne rozmowy na szczycie ws. Ukrainy.

EURUSD - Rejon 1,13 dobrze się broni?

Biorąc pod uwagę globalny risk-off, to EURUSD nie radzi sobie źle. Jeszcze lepiej wygląda statystyka dla samego EUR, które zyskuje dzisiaj na szerokim rynku. Opublikowane wczoraj zapiski z grudniowego posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego można odbierać jako "jastrzębie" - przybliżają potencjalną dyskusję o stopach procentowych, jeżeli w kolejnych miesiącach obawy o to, że podwyższona inflacja może utrzymać się długo będą coraz bardziej wyraźne.

Niemniej, czy rynek w obecnej, coraz bardziej nerwowej sytuacji globalnej, rzeczywiście analizuje niuanse w komunikacji ECB? Chyba w mniejszym stopniu. Dlaczego zatem euro jest silne? Bo kończy się era finansowania spekulacji przez zapożyczanie się we wspólnej walucie. Coraz bardziej widoczny risk-off na rynkach może podbijać w kolejnych dniach wspólną walutę, którą teraz trzeba odkupić.

Okiem analityka - Kaskada złych informacji

Skala ruchu spadkowego na Wall Street w porównaniu z wcześniejszymi korektami, jakie miały miejsce od początku "drukowanej" hossy wiosną 2020 r., jest teraz największa, co pokazuje, że nie mamy już do czynienia ze zwykłą korektą. Zresztą ci inwestorzy, którzy od kilku dni próbują łapać dołek, dopiero teraz poznają negatywne znaczenie strategii spadającego noża.

Fundamentalnie narosło zbyt dużo problemów, a przed nami mogą być kolejne. Mowa oczywiście o wątku rosyjsko-ukraińskim, który od tygodni jest przedmiotem intensywnych negocjacji dyplomatycznych USA i Rosji. Brak rozstrzygnięć może niepokoić, stąd też określenie “rozmowy ostatniej szansy” dla dzisiejszego spotkania Blinkena i Ławrowa może okazać się zasadne. W takim układzie przyszły tydzień na rynkach finansowych może być jeszcze bardziej nerwowy niż obecny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane