Kasy chorych czy chore kasy

Kazimierz Krupa
opublikowano: 2001-10-19 00:00

Każdemu działaniu powinny towarzyszyć dwie refleksje: oszczędzać, zaciskając pasa, czy starać się powiększać dochody, no i kto za to zapłaci? W służbie zdrowia powinno być podobnie, ale przynajmniej z drugim pytaniem sprawa jest prosta. Zapłacimy my. Wszyscy, w przyspieszonym tempie, nauczyliśmy się liczyć.

Służba zdrowia, podobnie jak wiele innych dziedzin naszego życia, podlegała w ostatnich latach przeobrażeniom. Słowo reforma jest tu jednak mocno na wyrost. Bo tak naprawdę, z punktu widzenia odbiorcy usług medycznych, nie jest istotne, czy są kasy chorych czy fundusze, czy cennik usług jest taki sam w całej Polsce, czy nie, wreszcie jakie są zasady rejestracji leków.

Ale już bardzo ważne jest, jak bardzo kłopotliwe bywa spotkanie z lekarzem pierwszego kontaktu, jaka jest kolejka do specjalisty, jakim jest on fachowcem i jakim sprzętem dysponuje, a wreszcie kasa: ile musi nas to kosztować w postaci składki na ubezpieczenie zdrowotne, a ile w postaci opłat na miejscu. Co do poruszania się po zdrowotnym labiryncie zdania są podzielone. Jedni twierdzą, że jest lepiej niż przed zmianami, drudzy, że gorzej. Jedno jest pewne: jest drożej, bo składka na ubezpieczenie zdrowotne ciągle rośnie.

A o co chodzi w każdej reformie? Żeby było lepiej, powszechniej, taniej. Czyli pytanie o to, jak (kasy chorych, czy chore kasy, jak mówili złośliwi, a może zapowiadane fundusze), jest interesujące tylko dla tych, którzy w służbie zdrowia pracują, a nie dla tych, którzy z jej usług korzystają. Ostatnio przez wielu polityków i publicystów przywoływany jest Goebbels. Jak słyszał słowo kultura, pistolet sam mu się odbezpieczał w kieszeni. Zachodzi obawa, że wielu naszych rodaków podobnie będzie reagowało na dźwięk słowa reforma — służby zdrowia w szczególności.

— Co z tego, że niepubliczne placówki zdrowia działają lepiej, skoro placówki publiczne należą do samorządów, a bliższa ciału koszula — mówi Anna Knysok, wiceminister zdrowia, współautorka reformy.

Jak zaczną bankrutować złe szpitale, a rozkwitać dobre, jak prywatyzowane będą kasy chorych albo fundusze, jak lekarz będzie dla pacjenta, a nie odwrotnie — wtedy porozmawiamy o reformie. A jak ma być? Kasy czy fundusze, jeden cennik czy wiele, stare czy nowe zasady rejestracji leków? A kogo z pacjentów to obchodzi? Lekarza!!!