Kategoryzacja przebiega opornie
Reforma administracyjna utrudniła ustalanie standardu hoteli
NIEPOTRZEBNE PRZEPISY: Ustawa o kategoryzacji obiektów hotelarskich jest kolejną ingerencją władz w branżę hotelową. Dokument ten jest korzystny jedynie dla hotelarzy nie zrzeszonych. Dzięki niemu mogą oni osiągnąć standard, jaki sieci hotelowe, takie jak nasza, uzyskują przez tzw. wewnętrzną kontrolę — uważa Maciej Grelowski, prezes Orbis Hotels. fot. Grzegborz Kawecki
Minął już ponad rok od wejścia w życie ustawy o kategoryzacji obiektów hotelarskich. Według przedstawicieli wojewódzkich komisji, najwięcej problemów sprawiają wyznaczone przez przepisy tej ustawy warunki, które musi spełnić hotel, aby otrzymać nową kategorię.
Komisje wojewódzkich urzędów kategoryzacyjnych, które mają nadawać nowe kategorie hotelom, nie wiedzą jednak, ile takich obiektów znajduje się na terenie ich województwa. Jak przyznają ich członkowie, do takiej sytuacji przyczyniła się głównie reforma administracyjna i zmniejszenie liczby województw.
Dane, które są ogólnie dostępne, pochodzą z 1998 roku, kiedy to obowiązywał jeszcze stary podział administracyjny, trudno więc uznać je za wiarygodne. Dodatkowo, kategorie nadawane były często przez samych właścicieli hoteli. Tylko nieliczne obiekty prosiły o rekomendację np. Polskie Zrzeszenie Hoteli.
— Nie wiemy, ile hoteli jest na terenie naszego nowego województwa. Brakuje danych, które mogłyby pomóc nam przy nadawaniu kategorii — wyjaśnia Jadwiga Waśkiewicz, kierownik wydziału turystyki w Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim.
W większości komisji trwa jeszcze proces ewidencjonowania obiektów hotelarskich.
— Wpisów do ewidencji dokonuje się dopiero w chwili zakończenia postępowania administracyjnego. Na obecnym etapie nie można określić obrazu bazy noclegowej w województwie — przyznaje Izabela Puławska z Zachodniopomorskiego Urzędu Wojewódzkiego.
Czas na zmiany
Według artykułu 50 ustawy o usługach turystycznych, hotelarze mieli pół roku na złożenie wniosków do wojewódzkich komisji, aby uzyskać nową kategorię. Rozporządzenie prezesa rady ministrów z dnia 29 stycznia 1999 roku w sprawie obiektów hotelarskich i innych obiektów, w których świadczone są usługi hotelarskie, weszło w życie 19 lutego 1999 roku. Hotelarze musieli więc złożyć wnioski o nadanie nowej kategorii do 19 sierpnia 1999 roku. Hotele, które chcą pozostać przy starej, miały być zweryfikowane przez komisje w ciągu dwóch lat.
Przedstawiciele branży hotelarskiej z dystansem podchodzą do ustalonych przez rząd przepisów.
— Bardzo trudno jest ustalić na piśmie, jakie standardy powinien spełniać hotel, aby mógł być nazwany obiektem dwu-, trzy- lub czterogwiazdkowym — mówi Maciej Grelowski, prezes firmy Orbis Hotels.
Dowodem na prawdziwość takiego twierdzenia są wnioski, jakie napływają od hotelarzy do Ministerstwa Transportu i Gospodarki Morskiej.
— Hotelarze chcą zmienić przepisy ustawy określające, jakie warunki powinien spełniać obiekt, aby mógł być zaliczony do danej kategorii — twierdzi Elżbieta Hodun z Departamentu Turystyki w MTiGM.
Bez dokumentów
Według przeprowadzonej przez „Puls Biznesu” ankiety, jedynie w kilku województwach hotele otrzymały nowe kategorie. Stało się tak, mimo iż większość obiektów w terminie złożyła podania do komisji. W samym województwie mazowieckim decyzje takie otrzymały 22 obiekty, ale tylko dwa z nich oficjalnie zostały skategoryzowane. Przyczyną takiego stanu rzeczy są wysokie wymagania w stosunku do hotelarzy. Aby obiekt oficjalnie dostał nową kategorię, trzeba przedstawić dokumentacje: budowlaną, przeciwpożarową i sanitarną.
— Najwięcej problemów sprawiało przygotowanie dokumentów w zakresie prawa budowlanego. Wiele obiektów nie miało zezwolenia na budowę. Hotelarze często nie wiedzą, jak wypełniać podania o nadanie nowej kategorii — podkreśla Jadwiga Waśkiewicz.
Według przedstawicieli komisji, hotelarze nie zawsze pamiętają o przygotowaniu całej potrzebnej dokumentacji.
— Aż 95 proc. obiektów hotelarskich nie prowadzi tzw. książki obiektu, w której byłyby dane na temat dokonywanych zmian oraz okresowych kontroli. Księgi takie powinien mieć każdy obiekt — tłumaczy Janusz Goliński, zastępca dyrektora wydziału gospodarki Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego.
W najgorszej sytuacji są obiekty zabytkowe. W wielu przypadkach ich pozwolenia na budowę zaginęły.
— Kontaktowałem się w tej sprawie z ministerstwem. Hotele takie powinny zakładać nowe książki obiektów — twierdzi Janusz Goliński.