KBP topnieje, syndyk umywa ręce

opublikowano: 04-02-2016, 22:00

Opieszałość sądu utrudnia sprzedaż podkrakowskiego centrum biurowego. Kompleks traci kolejnych najemców. To powody rezygnacji syndyka.

Kraków Business Park (KBP), jeden z większych kompleksów biurowych w kraju, kolejny raz znalazł się na zakręcie. Rezygnację złożył syndyk upadłej spółki — Marcin Żurakowski. Twierdzi, że nie może ponosić odpowiedzialności w sytuacji, gdy krakowski sąd upadłościowy nie poparł jego wniosku o szybką sprzedaż majątku po KBP. Udziały w spółkach córkach KBP, zarządzających czterema biurowcami w podkrakowskim Zabierzowie, syndyk w 2015 r. wystawiał na przetarg dwukrotnie. Nikt jednak nie wyłożył żądanych 350 mln zł (100 mln zł to kwota podstawowa, reszta — kredyt w Banku Pekao, zaciągnięty na budowę centrum). Nie znaczy to, że nie było chętnych. Ofertę na 35 mln zł kwoty podstawowej złożyła firma z grupy Peakside Capital, dysponującej nieruchomościami komercyjnymi o wartości ponad 1,8 mld EUR (7,9 mld zł), a due diligence robiła też spółka zależna wielkiego amerykańskiego funduszu hedge York Capital Management. Przy czym Peakside Capital w tym czasie podniosła ofertę do 53,5 mln zł.

Koncerny mają dość

Pod koniec października 2015 r. syndyk zaproponował podjęcie trzeciej próby sprzedaży KBP, za cenę wywoławczą kwoty podstawowej 68,8 mln zł, w trybie przyspieszonego przetargu lub licytacji. Uzasadniał to wysokim ryzykiem opuszczenia biurowców przez kolejnych najemców, zniecierpliwionych przedłużającą się upadłością. Już w 2015 r. główny kontrahent KBP, Shell, zapowiedział, że nie przedłuży umowy, wygasającej w 2017 r. Obecnie nad tym samym zastanawia się UBS, którego umowa wygasa w 2019 r., a daje KBP aż 30 proc. przychodów. Zdaniem Marcina Żurakowskiego, wychodzenie kolejnych najemców wymusi obniżkę ceny sprzedaży. Brak decyzji sądu nazywa „krytycznym”, a to dlatego, że w konsekwencji może spowodować nawet ogłoszenie upadłości spółek córek KBP. Tego samego zdania są podmioty zainteresowane zakupem KBP oraz Andrew Kozłowski i Jan Domanus, mniejszościowi udziałowcy spółki, którzy od lat są w ostrym sporze z większościowym udziałowcem i byłym prezesem Adamem Świechem, oskarżonym o popełnienie wielomilionowych przestępstw na szkodę KBP. Domanus i Kozłowski optują za szybką sprzedażą kompleksu, natomiast Adam Świech i spółki kontrolowane przez jego córki i żonę, które zgłosiły się jako wierzyciele KBP, przekonują, że kompleks w całości jest „niesprzedawalny”. Powód? Właścicielem drogi, parkingów i infrastruktury energetycznej na terenie kompleksu są spółki zewnętrzne (kontrolowane przez rodzinę Adama Świecha).

(Nie)groźny poślizg

Jan Domanus złożył niedawno w sądzie pismo, w którym narzeka na bierność sądu nie tylko w sprawie sprzedaży, ale też zatwierdzenia listy wierzycieli KBP. Syndyk już wiele miesięcy temu negatywnie zweryfikował większość wierzytelności zgłoszonych przez firmy kontrolowane przez rodzinę Adama Świecha. Domagały się w sumie prawie 53 mln zł, a syndyk uznał im… niecałe 3,5 mln zł. Do dziś sąd nie odniósł się do propozycji syndyka. Zamiast tego w połowie stycznia 2016 r. zmienił się sędzia komisarz KBP: Janusza Płocha zastąpiła Aleksandra Machowska.

— Zmianę sędziego wymusiła konieczność nowego podziału zadań w wydziale. A rezygnacją syndyka jesteśmy zaskoczeni, szczególnie że nowy sędzia komisarz proponował organizację uspokajającego spotkania z najemcami KBP. Nowy syndyk zostanie szybko powołany i po wdrożeniu się w sprawę zacznie działać. Nie sądzę, żeby miesiąc poślizgu drastycznie coś zmienił — komentuje Janusz Płoch, były już sędzia komisarz KBP i szef krakowskiego sądu upadłościowego. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu