Nowe prognozy KGHM są bezpieczne. Analitycy sugerują nawet ich przekroczenie.
Zmieniona prognoza przewiduje osiągnięcie w 2010 r. przychodów ze sprzedaży w wysokości 14,4 mld zł oraz zysku netto na poziomie 3,9 mld zł. To oznacza podwyższenie planowanych wyników odpowiednio o 23 proc. i 35 proc. w odniesieniu do prognozy opublikowanej 1 lutego.
— Rynek spodziewał się takich prognoz. Można powiedzieć, że to szacunki bezpieczne — uważa Marcin Palenik, analityk Millennium DM.
Co więcej — pojawiają się sugestie, że miedziowy koncern może wypracować jeszcze lepsze wyniki od nowych prognoz.
— Szacunki zarządu są zgodne z moimi prognozami. Słaby złoty i wysokie ceny miedzi to idealna sytuacja dla KGHM. Uwzględniając obecne warunki rynkowe, można powiedzieć, że nowa prognoza nie jest zagrożona. Może być wykonana z nawiązką — ocenia Krzysztof Zarychta, analityk BDM.
Zmiana prognozy to rezultat przede wszystkim korzystniejszego od zakładanego w budżecie poziomu kursu USD/PLN oraz wyższego wolumenu sprzedaży.
W nowych założeniach przyjęto również wyższy o 7 proc. całkowity jednostkowy koszt produkcji miedzi elektrolitycznej, który wziął się przede wszystkim z wyższej wyceny i wolumenu zakupionych materiałów miedzionośnych. Przyjęto także wyższy o 29 proc. poziom inwestycji kapitałowych. Ma to związek z zakupem akcji Tauronu, który nie był uwzględniony w budżecie na 2010 r., przy jednoczesnym zmniejszeniu wydatków na projekt Afton — Ajax (w związku z przesunięciem nakładów w czasie, zgodnie z harmonogramem przyjętym w trakcie finalizowania umowy inwestycyjnej).
KGHM podtrzymał średnioroczne szacunki dla cen miedzi. Nadal szacuje je na 6700 USD/t. Rynkowa wycena miedzi zbliżyła się wczoraj do 7700 USD/t.
— Rynek miedzi jest bardzo silny i taki może pozostać w najbliższym czasie — ocenia Marcin Palenik.