Komentarz Piotra Kuczyńskiego: Sesja w USA niczego nie wyjaśniła, ale byki są silne

Xelion
opublikowano: 14-08-2008, 08:41

Środowa sesja w USA mogła okazać się prognostykiem, bo jej niezłe zakończenie pokazałoby, że poniedziałkowe spadki były tylko niegroźną korektą, a kolejny duży spadek oddałby kierownicę w ręce niedźwiedzi.

Niewielki wpływ na zachowanie rynków miały dane makroekonomiczne. Raport o sprzedaży detalicznej w USA był jednak słaby. Sprzedaż ogółem spadła w stosunku do czerwca o 0,1 procent, a sprzedaż bez samochodów wzrosła jedynie o 0,4 procent. Wcześniej stawiane prognozy były lepsze i nic dziwnego, bo liczono na utrzymujący się ciągle zbawienny wpływ ulg podatkowych. Dużo gorsze od prognoz były dane o cenach płaconych w imporcie (1,7 proc.), ale bez ropy (a to jest istotne, bo przecież ropa ostatnio staniała) wzrosły o 0,7 procent. Inaczej mówiąc te dane były neutralne. Informacja o zapasach w firmach amerykańskich (wzrost o 0,7 proc.) została tak jak zawsze zlekceważona. W sumie nic nowego. Nic też dziwnego, że reakcja była znikoma.

Gracze na rynku akcji mieli parę problemów. Jeden natury czysto psychologicznej – zniknęło ograniczenie nałożone przez SEC na krotką sprzedaż 19 firm sektora finansowego. Jak pisałem w poprzednich komentarzach: ułatwienie krótkiej sprzedaży nie zapewnia przeceny, ale ją znacznie ułatwia. Drugim problemem był raport Richarda Bernsteina, głównego stratega Merrill Lynch. Obniżył on rekomendację dla Goldman Sachs, Lehman Brothers i Morgan Stanley. W raporcie napisał też, że kryzys na rynku kredytowym jest wydarzeniem globalnym i dalekim do zakończenia, a indeks S&P 500 po zakończeniu korekty zacznie znowu spadać. Jak widać była to po prostu jedna z opinii (z którą jednak trudno się nie zgodzić).

Psychologia i opinia to za mało, żeby kontynuować wyprzedaż. Niedźwiedzie szukały więc innych powodów. Macy’s (spółka zarządzająca sieciami handlowymi) opublikowała raport kwartalny z zyskiem lepszym od oczekiwań (chociaż mniejszym niż rok temu), ale ostrzegła, że wyniki całego roku będą gorsze od oczekiwań. To szkodziło sektorowi sprzedaży detalicznej. Pozytywem był duży wzrost kursu Nvidii – spółka opublikowała duża stratę, ale zapowiedziała zwiększenie skupu akcji. Drożały również akcje Applied Materials – raport kwartalny był bardzo słaby, ale zapowiedzi niezwykle optymistyczne. Pomagał indeksom wzrost ceny ropy, która podnosiła ceny w sektorze surowcowym.

Jak widać impulsy docierające ze spółek też mocne nie były. Nic dziwnego, że po 3,5 godzinnym spadku byki przystąpiły do działania i poprowadziły indeksy na północ. Na dwie godziny przed końcem sesji nic już prawie ze spadków nie zostało, ale koniec sesji znowu należał do niedźwiedzi. Indeks DJIA zachowywał się bardzo słabo (tam szczególnie mocno szkodziły spadki spółek sektora finansowego i sprzedaży detalicznej). Szeroki rynek, a szczególnie NASDAQ osunął się nieznacznie – można to uznać za neutralne zamknięcie. Odpowiedzi na postawione wyżej pytanie ta sesja nie dała.

GPW rozpoczęła środową sesję od spadku indeksów. Taniały nawet akcje spółek, które opublikowały dużo lepsze od oczekiwań wyniki kwartalne, czyli Lotos i PKN. Gwałtownie tracił PGNiG – okazało się, że pogłoski mówiące o fatalnych wynikach były prawdziwe. Spadek cen akcji Lotosu i PKN był zapewne tylko po części wynikiem realizacji zysków. Myślę, że rynek zaczął się niepokoić o możliwe skutki wyprawy prezydenta Kaczyńskiego do Gruzji. Jego wypowiedzi mogą w przyszłości odbić się bardzo niekorzystnie na ilości i cenie rosyjskich dostaw gazu i ropy.

Bardzo szybko z całkiem pokaźnego spadku zrobił się umiarkowany i rynek wszedł w marazm, ale o 14.00, pod wpływem pogorszenia nastrojów na innych giełdach, indeksy ruszyły na południe i już z tej wyprawy nie wróciły. Spadek na nieco mniejszym obrocie niż wzrost w poniedziałek (zakres prawie taki sam) niczego o rynku nie mówi. Trzeba przecież pamiętać po pierwsze o tym, że w Europie trwała przecena, a po drugie o tym, że w Polsce bardzo często sprzedaje się akcje na dwa dni przed rozpoczęciem długiego weekendu.

Wczorajsze zamknięcie (neutralne na szerokim rynku) w USA wprawi inwestorów w Europie w zakłopotanie, którego wynikiem będzie rozpoczynający sesję wzrost indeksów (również w Warszawie). Potem zadecydują reakcje rynków światowych na publikację danych o inflacji. Jakiś wpływ (umiarkowany) będzie też miał raport kwartalny, który opublikuje KGHM. Będzie to koniec sezonu raportów kwartalnych. Jednocześnie będzie to dzień przed długim weekendem, ale z tego powodu nie oczekuję wyprzedaży – była już wczoraj. Prawdopodobne jest jednak, że spadnie obrót, co może pomóc bykom.

Komentarz przygotował
Piotr Kuczyński
Główny Analityk
Xelion. Doradcy Finansowi

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Xelion

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Komentarz Piotra Kuczyńskiego: Sesja w USA niczego nie wyjaśniła, ale byki są silne