Komorowski poślizgnął się na synergii

Miał być mariaż dwóch biznesów, które idealnie do siebie pasują, a jest sanacja. Na inwestora BM Kobylin czekały przykre niespodzianki w księgach i 230 mln zł długu

Inwestor w osobie jednego z najbogatszych Polaków to marzenie niejednej firmy borykającej się z problemami. W BM Kobylin, przedsiębiorstwie zajmującym się hodowlą trzody chlewnej i bydła (a wyrosłego na sprzedaży węgla), rodzina Komorowskich, właścicieli m.in. Bakomy, Komagry, Polskich Młynów i Bioagry, też była mile widziana. Bioagra ujawniła się w maju jako 50-procentowy udziałowiec BM Kobylin. Również w maju w sądzie pojawił się jednak… wniosek o upadłość. Został wycofany, a od wierzycieli i zarządzających wpłynęły wnioski o sanację. W połowie października kaliski sąd otworzył postępowanie sanacyjne. Długi spółki obliczono na 230 mln zł. Takie rzeczy zdarzają się w biznesie, niecodzienne jest jednak to, że nowi zarządzający, powiązani z inwestorem, czyli Bioagrą, twierdzą, że… nie mieli pojęcia, w co się pakują.

Zobacz więcej

GLOBALNY PLAN: O Zbigniewie Komorowskim, założycielu m.in. jogurtowej Bakomy, głośno było przed trzema laty, gdy pojawiła się informacja, że szuka inwestora, który wyłoży kilkaset milionów na inwestycje i wspomoże grupę w rozwoju w Azji i Afryce. Potem sprawa przycichła. Grzegorz Kawecki

Alkohol i placki

Fundamentem planu biznesowego była synergia między firmą hodowlaną a wytwórcą etanolu. Przy jego produkcji powstaje tzw. mokry placek kukurydziany, który można wykorzystać jako paszę.

— W ubiegłym roku BM Kobylin zaczął korzystać z paszy wytwarzanej przez Bioagrę. Spółka ze Zdun ma infrastrukturę i doświadczenie umożliwiające hodowlę bardzo dużych stad zwierząt. Stąd wziął się pomysł, aby połączyć biznesy na wzór amerykański — mówi Marek Krzystyniak, prezes BM Kobylin i prokurent w Bioagrze.

Twierdzi, że dopiero po wejściu do spółki nowy zarząd przekonał się, co naprawdę kupiła Bioagra. Ostatnie dane wywiadowni gospodarczej Bisnode o rocznych wynikach finansowych BM Kobylin dotyczą 2014 r. Spółka miała wtedy 328,6 mln zł przychodów i zysk netto przekraczający 8,5 mln zł. Od wielu lat nie była pod kreską. Głębiej w księgach rachunkowych na inwestora czekały jednak przykre niespodzianki. „Polskie standardy rachunkowości (…) dają pewne obszary swobody w zakresie stosowania zasad polityki rachunkowości, w tym przy formułowaniu założeń do sprawozdań finansowych. Inwestor zastosował standardy typowe, podczas gdy spółka stosowała bardziej agresywne, nie ustrzegając się przy tym błędów. Dokonano szeregu korekt, w tym (…) odpisów aktualizacyjnych wartość należności (nieściągalnych i poniżej standardu), ostrożnie oszacowano wartość aktywów finansowych, zapasów materiałów i produktów gotowych, jak również urealniono rozliczenia kosztów produkcji, a także poprawiono błędy. Powyższe działania miały charakter elementarny, potwierdzony opinią biegłego rewidenta” — poinformowały służby prasowe spółki.

Bez makijażu

Po korektach sytuacja finansowa BM Kobylin zaczęła jawić się w innym świetle. Tymczasem wieści o inwestorze i nowej strategii szybko się rozeszły. Firma pochwaliła się tym m.in. na stronie internetowej i w portalu społecznościowym. Wtedy zaczęły się problemy.

— Zaktywizowali się wierzyciele, którzy zaczęli masowo domagać się spłaty narosłych przez lata długów. W związku z wystąpieniem bezwzględnych przesłanek ustawowych zarząd został zmuszony do złożenia wniosku o upadłość. Potem inwestor warunkowo obiecał wsparcie, ale najpierw trzeba pogodzić setki rozczarowanych wierzycieli i rozbieżnych interesów, żeby przegłosować układ — mówi Marek Krzystyniak. Nie ujawnia, ile Bioagra już włożyła w niefortunną inwestycję. Ile zamierza dołożyć, żeby postawić ją na nogi?

— Inwestor na razie nie dokapitalizował spółki, ale warunkowo zadeklarował możliwość wsparcia procesu sanacji poprzez doprowadzenie do podwyższenia kapitału zakładowego o kwotę 30 mln zł i udzielenie kredytu kupieckiego w wysokości 30 mln zł w okresie realizacji układu z wierzycielami, zawartego w toku postępowania sanacyjnego — informuje Marek Krzystyniak. Uważa, że większość wierzytelności należy do banków i instytucji finansowych, a „powołani przez sąd eksperci z zakresu restrukturyzacji twierdzą, że uzdrowienie spółki jest możliwe”. — Zamierzamy odbudować stada. Długoterminowo planujemy nawet kilkakrotnie zwiększyć liczebność bydła, które ma stać się kluczową częścią biznesu spółki — mówi prezes BM Kobylin.

Młynarze i hotelarze

Bakoma jest najbardziej znaną firmą Zbigniewa Komorowskiego, którego „Forbes” umieścił w 2016 r. na 38. miejscu listy najbogatszych Polaków (z majątkiem wartym 794 mln). Przedsiębiorca prowadzi jednak z rodziną wiele biznesów. BZK Group to m.in. Polskie Młyny, czołowy producent mąki w Polsce, Komagra, ogromny wytwórca oleju rzepakowego do biopaliw, i Bioagra, znana z produkcji etanolu. Komorowscy mają również hotele — Tęczowy i Słoneczny Młyn.

 

Ten się nie myli, kto nic nie robi

Przedsiębiorcy nie lubią chwalić się biznesowymi wpadkami, więc niełatwo znaleźć przykłady. Pomyłki zdarzają się jednak nawet największym wyjadaczom. W 2011 r. Jerzy Starak, właściciel Polpharmy, zainwestował około 100 mln zł w turecką spółkę sprzedażowo-marketingową Cenovapharma. W kolejnych latach zespół pracowników drastycznie się kurczył, podobnie jak wartość spółki. W 2007 r. Mariusz Jaworski, prezes firmy Incom, dystrybutora sprzętu komputerowego (w 2006 r. 56. na liście najbogatszych Polaków), zapowiedział budowę fabryki telewizorów i komputerów za 150 mln zł, w której miało pracować 700 osób. Kupił azjatycką markę Itsumi. Przyszedł kryzys, tajwański partner się wycofał, a banki odmówiły kredytów. W 2013 r. firma złożyła wniosek o upadłość likwidacyjną. Marek Stefański, założyciel Pol-Aquy, sporo stracił na rynku szpitalnym. Zainwestował kilkadziesiąt milionów złotych w dawny szpital sióstr Elżbietanek, który wciąż nie doczekał się kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia, który ma kluczowe znaczenie. Najbardziej spektakularną wpadkę ma na koncie Petrolinvest, założony przez Ryszarda Krauzego. Bezskuteczne poszukiwania ropy w Kazachstanie przetrzebiły miliardową fortunę biznesmena, zbudowaną dzięki Prokomowi, i pozbawiły go miejsca na liście najbogatszych Polaków. Żeby spłacać kredyty, przedsiębiorca musiał sprzedawać akcje zdrowszych spółek, jak Bioton czy Polnord. [AT, MAG, MZAT]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska, AT, MAG, MZAT

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Komorowski poślizgnął się na synergii