Kontrowersyjny konkurs na serwis dreamlinera

opublikowano: 27-03-2012, 00:00

Faworytem do obsługi dumy floty LOT jest strajkująca spółka, która nie ma odpowiedniego hangaru i certyfikatu.

W listopadzie do PLL LOT mają trafić dwa pierwsze samoloty Boeing 787 Dreamliner (B787), ale wciąż nie wiadomo, kto będzie je serwisował. Co więcej, z informacji „Pulsu Biznesu” wynika, że prestiżowy kontrakt ma zdobyć spółka LOT Aircraft Maintenance Services (LOT AMS).

Zobacz także

A ta nie ma ani hangaru, w którym zmieściłby się B787, ani certyfikatu Gold Care, który Boeing wprowadza wraz z tym samolotem. Na dodatek od tygodnia jest wstrząsana strajkiem załogi.

— Ze względu na toczące się rozmowy handlowe nie możemy przekazać szczegółów dotyczących ofert i negocjacji — ucina Leszek Chorzewski, rzecznik LOT. Nie odpowiada na pytanie, dlaczego firma, mająca prowadzić dozór techniczny samolotów B787, wybierana jest w trybie bezprzetargowym, czyli konkursie ofert.

Zły wybór to duży koszt

Z naszych informacji wynika, że o kontrakt ubiega się trzech oferentów: LOT AMS, notowana na GPW litewska Avia Solutions Group (a właściwie jej spółka zależna FL Technics) i firma Monarch, która ma obsługiwać dreamlinery dla linii Norwegian.

Jeden z rozmówców „PB” twierdzi, że zainteresowany był też szwajcarski SR Technics, kontrolowany przez fundusz Mubadala ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, ale tego nie udało nam się potwierdzić. Do spółki Monarch nie udało nam się dotrzeć. Konkursu ofert LOT nie chcieli natomiast komentować ani Jonas Butautis, prezes FL Technics, ani Paweł Gontarczyk, dyrektor biura sprzedaży LOT AMS.

Ten ostatni nie odpowiedział wprost na pytanie, czy LOT obiecał jego spółce kontrakt na B787. Takie informacje krążą jednak w światku lotniczym, szczególnie po tym, jak kilka dni temu spółkę LOT AMS kupiła od przewoźnika państwowa Agencja Rozwoju Przemysłu. Wybór właściwego serwisanta B787 jest niezwykle ważny.

Zdaniem ekspertów, dzienny koszt zarządzania jednego dreamlinera może bowiem sięgać nawet 40 tys. USD dziennie (przy około 10 tys. USD w przypadkuB767). Jakikolwiek dłuższy postój samolotu może być więc dla LOT niezwykle kosztowny. To dlatego, jak wynika z informacji „PB”, planowany wybór LOT AMS budzi sprzeciw nawet wśród części kierownictwa LOT. Napięte stają się też relacje z Boeingiem.

Z planów wyszły nici

Przyczyny kontrowersji są proste. Po pierwsze LOT AMS nie ma hangarów, które pomieściłyby dreamlinera. Jeszcze w 2011 r. spółka planowała budowę nowego, ale na planach się skończyło. Powód? Brak pieniędzy. W pierwszym półroczu po tym, jak w lipcu 2010 r. LOT wniósł swoją bazę techniczną do LOT AMS, spółka przy 72 mln zł przychodów wykazała stratę netto 14,5 mln zł.

Wyniku za 2011 r. LOT AMS nie ujawnia. Jego przedstawiciele, podobnie jak władze LOT, twierdzą obecnie, że B787 mogłyby być obsługiwane w istniejących hangarach po ich przebudowie. Szczegółów tego rozwiązania jednak brak. Kolejnym minusem LOT AMS jest to, że w przeciwieństwie do konkurentów nie posiada certyfikatu Gold Care, który amerykański producent dedykował obsłudze dreamlinera.

— Posiadanie tego certyfikatu nie jest przez Boeinga wymagane do obsługi B787 — mówi Paweł Gontarczyk z LOT AMS.

Kto da 1 mld USD?

Z finansami, o czym piszemy w tekście obok, kłopoty ma też LOT. Na osiem miesięcy przed dostawą pierwszych dreamlinerów nie wiadomo nie tylko, kto będzie je serwisował, ale również jak będzie sfinansowany ich zakup. Marcin Piróg, szef LOT, wielokrotnie zapewniał, że spółka nie będzie miała problemu z pozyskaniem 1 mld USD na ten cel, ale szczegółów nie ujawnił. Wiadomo jedynie, że umowa z Boeingiem przewiduje, iż 85 proc. ceny mają pokryć instytucje finansowe, a resztę LOT.

Warto pamiętać, że jeszcze do połowy 2013 r. LOT spłaca raty za nieudane kontrakty paliwowe z 2008 r., na których stracił prawie 300 mln zł, oraz to, że ostatnie wzbogacenie floty narodowego przewoźnika o cztery maszyny Embraer 195 odbyło się tak, że kupił je kontrolowany przez państwo Eurolot, a LOT potem je wydzierżawił.

Prawdą jest jednak i to, że w 2010 r. LOT AMS rozpoczął przygotowania do jego uzyskania, ale również z tego, podobnie jak z hangaru, nic nie wyszło. Na drodze do realizacji celu znów stanęły pieniądze, a właściwie ich brak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu