W przypadku leasingu istnieje wybór, który determinuje skutki podatkowe transakcji. Można stosować te same zasady, jakie stosuje się w przypadku kredytu. W tym celu należy zawrzeć w umowie klauzulę, że odpisów amortyzacyjnych będzie dokonywał leasingobiorca. Wtedy bieżącym kosztem będzie wynagrodzenie leasingodawcy, a nabyty środek zostanie rozpoznany w kosztach podatkowych leasingobiorcy w drodze odpisów amortyzacyjnych.
Z reguły jednak przedsiębiorcy (zwłaszcza mali i średni) decydują się na to, by amortyzacji dokonywał leasingodawca. Ta forma leasingu zwana potocznie leasingiem operacyjnym (dalej będę posługiwał się tym terminem właśnie w tym potocznym znaczeniu) pozwala na osiągnięcie przez leasingobiorcę największych korzyści podatkowych i to nawet bez szczególnie wyrafinowanego planowania podatkowego. Kosztem podatkowym u leasingobiorcy będzie tutaj nie tylko wynagrodzenie finansującego, ale również rata leasingowa przypadająca w danym okresie do spłaty.
Warto w tym momencie wspomnieć, że wysokość poszczególnych rat, strony mogą dość swobodnie ukształtować, np. zwiększać je w tych okresach, w których są przewidywane najwyższe wpływy środków pieniężnych od nabywców, a zmniejszać w okresach zastoju. Taki zabieg po pierwsze ułatwi spłatę rat leasingowych, a po drugie zmniejszy obciążenia podatkowe w tych okresach, w których są one największe. Podobne zasady, jak dla rat obowiązują już w momencie podpisywania umowy i dotyczą udziału własnego przedsiębiorcy w danej inwestycji. W przypadku kredytu wyższe zaangażowanie środków własnych w daną inwestycję nie przekłada się w żaden sposób na skutki podatkowe transakcji. W przypadku leasingu partycypacja w cenie środka trwałego umożliwia nie tylko obniżenie kosztów finansowania, ale również, niejako przy okazji pozwala na zaliczenie tej wpłaty do kosztów uzyskania przychodów.
Poza tym umowa leasingu operacyjnego może być nawet o 60% krótsza niż okres amortyzacji określony w przepisach podatkowych. Oznacza to, że poniesione wydatki zaliczymy do kosztów szybciej i w dokładnie takiej wysokości, jaką musimy zapłacić leasingodawcy. Leasing jest więc nie tylko instrumentem pozwalającym na finansowanie środków trwałych, ale również na regulowanie przepływów pieniężnych związanych z podatkami, na dostosowanie tych ostatnich do poziomu rzeczywistych przychodów. Jest też swoistą, choć nigdzie nie została tak nazwana, ulgą inwestycyjną na której skarb państwa nie tylko nie traci (bo podatki w pełnej wysokości płaci firma leasingowa), ale w przyszłości zyskuje. Inwestycje w maszyny, urządzenia, czy w nowe technologie pozwalają bowiem podatnikom na zwiększenie przychodów, a w konsekwencji na większe wpływy do budżetu z podatków.
Nawet dostrzegalna od wielu lat tendencja do ograniczania możliwości zaliczania do kosztów podatkowych wydatków związanych z nabywaniem samochodów osobowych, motywowana nie, jak wcześniej jedynie tym, że tego rodzaju pojazdy często nie służą wyłącznie działalności gospodarczej, ale ostatnio również względami ekologicznymi – dotknęła leasing w mniejszym stopniu niż pozostałe formy finansowania. Limity dotyczące odpisów amortyzacyjnych i części kapitałowych rat leasingowych w przypadku samochodów osobowych o najpopularniejszych napędach wynoszą od 1 stycznia 2026 r. jedynie 100 tys. zł. Powodują one, że kosztem podatkowym nie może być w całym okresie rozliczenia transakcji kwota wyższa niż wspomniany limit bez względu na wartość nabytego samochodu osobowego.
W przypadku leasingu operacyjnego mamy jednak dwa takie limity: jeden dla samego leasingu, a drugi już dla zakupu samego samochodu po zakończeniu umowy. Ponieważ w niemal każdym przypadku cena zakupu jest wtedy niższa od kwoty limitu, pozwoli ona na zaliczenie do kosztów podatkowych całości wydatków poniesionych na nabycie pojazdu.
Mikro i mali przedsiębiorcy często decydują się na leasing nie tylko dlatego, że z reguły ten rodzaj finansowania jest dla nich łatwiej dostępny i dobrze dostosowany do ich potrzeb w zakresie rozliczeń podatkowych. Niebagatelną rolę odgrywają również uproszczenia zawarte w ustawie o rachunkowości, a pozwalające traktować leasing na gruncie bilansowym tak samo jak na gruncie podatkowym. W konsekwencji nie trzeba, w wykonaniu przepisów o rachunkowości dokonywać amortyzacji bilansowej u leasingobiorcy, w przypadku, gdy na gruncie przepisów podatkowych amortyzacji dokonuje leasingodawca. Odpada również problem wyboru odpowiedniej metody alokacji kosztów z tytułu opłat leasingowych. [FOT. ARC]
