Kosmetyki upiększają statystyki

  • Alina Treptow
opublikowano: 25-04-2016, 22:00

Eksport produktów kosmetycznych z Polski przekroczył 10 mld zł. Zaczynają je doceniać na Zachodzie

Kosmetyki dołączają do polskich bestsellerów eksportowych. Według danych GUS, w ubiegłym roku (dane za cztery kwartały) wyjechały z Polski olejki, preparaty perfumeryjne, kosmetyczne i toaletowe, warte blisko 10,1 mld zł, co oznacza wzrost o ponad 7 proc. w porównaniu do poprzedniego roku. Na plusie jest też bilans handlowy.

W tym samym czasie import tego typu produktów wyniósł 7,4 mld zł. Największymi odbiorcami wyprodukowanych w Polsce kosmetyków są Niemcy, Rosjanie i Brytyjczycy, choć za większość przekraczającej 1 mld zł sprzedaży na tych rynkach, odpowiadają zagraniczni inwestorzy z ulokowaną w Polsce produkcją. Nie oznacza to, że krajowi producenci, również z własnymi markami, nie próbują sił w tych krajach. Do ofensywy w Niemczech szykuje się między innymi sopocki Oceanic (sprzedaje produkty pod marką AA). Zacznie od sklepu internetowego.

Trudno, ale warto

Szlaki do zachodniego sąsiada zostały już przetarte. Sporym doświadczeniem za Odrą, zarówno w sprzedaży własnych marek, jak i marek dystrybutora, może pochwalić się giełdowy Global-Cosmed. — Bariery wejścia na rynek niemiecki są wysokie. Wprowadzając produkt, trzeba spełnić wymagania unijne i zaostrzone niemieckie, m.in. w zakresie ochrony środowiska czy listy surowców ekologicznych. Bardzo dużą wagę przywiązuje się też do międzynarodowych certyfikatów.

Spełnienie tych warunków nie gwarantuje jednak sukcesu, zwłaszcza że Niemcy ostrożnie podchodzą do nowych dostawców. W przypadku produktów z Polski przeszkodą jest też bariera mentalna, choć to powoli się zmienia. Najbardziej pomaga dobra reputacja — mówi Ewa Wójcikowska, prezesa Global-Cosmedu. Część branżowych ekspertów zwraca uwagę, że rynek niemiecki jest trudny.

— Bez bardzo dobrego dystrybutora ani rusz — to kraj zalany międzynarodowymi markami kosmetycznymi — mówi Jacek Bielenda. Mimo to uważa, że Niemcy to bardzo dobry kierunek.

Nie tylko sąsiedzi

Według najnowszych danych GUS, wśród nowych kierunków eksportowych na potencjalną gwiazdę wyrasta Belgia.

Dynamika wzrostu wyniosła aż 150 proc. — eksport z Polski przekroczył w 2015 r. 320 mln zł. To jeden z rynków najczęściej wymienianych przez polskie firmy kosmetyczne, obok modnego Bliskiego Wschodu. Branża jednak nie chce się ograniczać w wyborze kierunku. Delii ostatnio udało się wejść do Kolumbii.

— Na celowniku mamy cały świat, choć na Wschodzie jesteśmy ostrożni w związku z kryzysem i różnicami kursowymi — mówi Jacek Bieledna. Jego zdaniem, w ostatnim czasie Zachód Europy, który do tej pory nieco sceptycznie podchodził do polskich produktów, zaczyna się na nie otwierać. Konkurenci podzielają tę opinię.

— Obecnie testujemy sprzedaż produktów z wyższej półki we francuskich drogeriach. Próbujemy tam zaistnieć z kosmetykami do makijażu. Dotychczas za granicą sprzedawaliśmy produkty do koloryzacji i pielęgnacji włosów, które są przebojem m.in. w Finlandii, gdzie stoją obok produktów najbardziej rozpoznawalnych koncernów. Sprzedaż eksportowa naszych marek bardzo dynamicznie się rozwija — udział w przychodach całej grupy sięga 40 proc. — podaje Małgorzata Włodarczyk, pełnomocnik zarządu Delii ds. rozwoju. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane