Koszykarski "Kopciuszek" rozgrzewa kurs Madison Square Garden

Kamil Koprowicz
18-02-2012, 10:00

Kurs Madison Square Garden bije rekordy. To zasługa rosnącej popularności Jeremy’ego Lina, koszykarza New York Knicks

Zwrot w karierze Jeremy’ego Lina, od żelaznego rezerwowego NBA do gwiazdy popularnej drużyny New York Knicks, przypomina historię o Kopciuszku lub scenariusz ckliwego filmu sportowego. W grudniu Jeremy Lin był anonimowym zawodnikiem, którego nawet w szerokiej rezerwie nie chciały kluby Golden State Warriors oraz Houston Rockets. Jeremy Lin trafił do drużyny Knicks z Nowego Jorku. Tam też miał pełnić rolę wiecznego rezerwowego.

Historia jak z filmu

4 lutego zawodnik niespodziewanie zabłysnął przed publicznością areny Madison Square Garden, zdobywając 25 punktów oraz 7 asyst w meczu przeciwko rywalowi zza miedzy — drużynie New Jersey Nets.

Od tamtej pory Lin, Amerykanin, którego rodzice pochodzą z Tajwanu, notuje świetne występy. Kibicom najbardziej zapadnie w pamięć jego wyczyn w meczu z Los Angeles Lakers, w którym Lin zdobył aż 38 pkt i 7 asyst. To pierwszy gracz w historii NBA, który ma na koncie przynajmniej 20 pkt i 7 asyst w pierwszych 4 meczach sezonu.

— Od bardzo dawna nie mieliśmy w drużynie zawodnika, który wywołuje tyle pozytywnych emocji wśród kibiców. Nie sądzę, żeby popularność Lina była tylko tymczasowym zjawiskiem — mówi Karen Devries, kibic drużyny z Nowego Jorku. W nocy z poniedziałku na wtorek New York Knicks w ostatniej sekundzie zapewnili sobie zwycięstwo nad Toronto Raptors (90-87). Decydujący rzut za 3 pkt wykonał oczywiście Jeremy Lin.

Kopciuszek ruszył kursem

Fenomen Jeremiego Lina przysparza dodatkowych zysków spółce Madison Square Garden, która jest właścicielem zespołu New York Knicks oraz drużyny hokejowej New York Rangers. Akcje Madison Square Garden rozpoczęły rajd w górę tuż przed debiutem Lina. Po świetnych występach zawodnika kurs wzrósł o 9 proc. w kilka dni, a w poniedziałek zanotował rekordową cenę 33,18 USD za akcje. Spółka jest obecnie warta 2,45 mld USD. — Akcje Madison Square Garden idą w górę z powodu Jeremy’ego Lina. Zawodnik wykonuje świetną robotę, odkąd pojawił się w drużynie. Zwiększona sprzedaż gadżetów znacznie poprawi przychody spółki — mówi David Joyce, analityk Miller Tabak & Co.

Nie nadążają z zamówieniami

Zawodnik stał się ulubieńcem kibiców, a koszulki i gadżety z jego podobizną rozchodzą się jak świeże bułeczki. Strój nowej gwiazdy koszykówki był najlepiej sprzedającym się gadżetem w internecie od 4 lutego (początek passy Jeremy’ego Lina). Sprzedaż artykułów powiązanych z drużyną Knicks jest obecnie wyższa niż każdego innego zespołu w lidze. Sklepikarze mają tylko jeden problem z Jeremy’m Linem — nie nadążają z zamawianiem towaru z podobizną zawodnika.

— W ubiegłym tygodniu czytałem o nim pierwszy raz w gazecie. Nie spodziewałem aż takiego wybuchu popularności. Codziennie musimy zamawiać nową partię towaru — mówi Miguel Gutierrez, asystent menedżera firmy Modell’s, która handluje sprzętem sportowym.

Średnia cena za bilety na najbliższe mecze drużyny z Nowego Jorku wzrosła o 20 proc. w ciągu ostatnich sześciu dni. Odkąd Jeremy Lin zaczął regularnie występować w pierwszym składzie Knicks, oglądalność meczów drużyny w telewizji wzrosła o 70 proc. Świetne występy zawodnika to główna przyczyna obecnej passy New York Knicks — 6 zwycięstw z kolei. [ŹRÓDŁO: BLOOMBERG]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Koprowicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Koszykarski "Kopciuszek" rozgrzewa kurs Madison Square Garden