Krauze: odejście Pawła Gricuka nie jest tragedią

Agnieszka Berger
opublikowano: 2010-06-10 00:00

Prokom dofinansuje Petrolinvest szybciej niż fundusze — przekonuje Krauze. 50 mln zł to tylko początek.

Główny akcjonariusz Petrolinvestu zapewnia, że spółka nie musi martwić się o pieniądze

Prokom dofinansuje Petrolinvest szybciej niż fundusze — przekonuje Krauze. 50 mln zł to tylko początek.

Zmiana szefa i wiceszefa Petrolinvestu to nie katastrofa ani początek końca — zapewnia Ryszard Krauze, prezes i właściciel Prokom Investemnts, głównego akcjonariusza spółki naftowej, a zarazem przewodniczący rady nadzorczej Petrolinvestu. Właśnie wczoraj rada oficjalnie przyjęła do wiadomości rezygnację Pawła Gricuka, prezesa, i Marcina Balickiego, wiceprezesa spółki, z ubiegania się o miejsce w zarządzie kolejnej kadencji. Obecna upływa 30 czerwca i do tego czasu Gricuk będzie wciąż formalnie kierował Petrolinvestem. Na razie nie ma następcy. Wiadomo już natomiast, że do zarządu spółki dołączy Marek Pietruszewski, obecnie dyrektor finansowy Petrolinvestu, a prokurentem zostanie Franciszek Krok, który od kilku lat był pełnonomocnikiem zarządu spółki.

Polacy z doświadczeniem

— Rada rozpatruje obecnie cztery kandydatury na stanowisko prezesa. Na szczegóły jeszcze za wcześnie. Kandydaci to Polacy, jednak wszyscy mają w swojej zawodowej karierze doświadczenia międzynarodowe związane z pracą w firmach z branży naftowej. Wszyscy są spoza spółki — mówi Ryszard Krauze, ucinając spekulacje dotyczące kandydatury Rafała Juszczaka, wiceprezesa Prokom Investments, który na walnym Petrolinvestu zwołanym na 25 czerwca zostanie powołany w skład rady nadzorczej spółki.

Radę zasili też Andre Spark, również wiceprezes Prokomu, a wcześniej — co podkreśla Ryszard Krauze — senior banker w londyńskim EBOR. Zadaniem obu, jeszcze przed objęciem stanowisk w radzie Petrolinvestu, będzie doszlifowanie umowy między Prokomem a EBOR, która ma umożliwić uruchomienie przez bank finansowania inwestycji wydobywczych spółki naftowej. Pożyczka, jak wynika z wcześniejszej umowy zawartej między EBOR a Petrolinvestem, ma wynieść 50 mln USD.

Pora na Prokom

— Umowa nadal obowiązuje, jednak EBOR — jak każdy bank — oczekuje możliwości konwersji długu na akcje Petrolinvestu lub innego zabezpieczenia. Właśnie dlatego uruchomienie finansowania wymaga jeszcze umowy z głównym akcjonariuszem, czyli Prokomem. Dzięki Pawłowi Gricukowi jest już ona właściwie wynegocjowana. Jej projekt trafił kilka dni temu do naszego departamentu prawnego. W przyszłym tygodniu spodziewamy się przedstawicieli EBOR. Rozmowy będzie prowadził Rafał Juszczak i Andre Spark. Nie widzę powodu, aby obawiać się o to finansowanie — zapewnia Ryszard Krauze.

EBOR ma sfinansować inwestycje, a Prokom — restrukturyzację zadłużenia Petrolinvestu. Pierwotnie w dofinansowaniu spółki miała brać udział grupa amerykańskich funduszy, która miała objąć obligacje zamienne spółki wartości 127 mln zł. Kilka dni temu Petrolinvest poinformował, że zamiast Amerykanów zrobi to Prokom. Według nieoficjalnych informacji, fundusze miały wycofać się z projektu w związku z gwałtowną wyprzedażą akcji spółki naftowej przez głównego akcjonariusza, co doprowadziło do obniżki kursu.

— Prokom dofinansuje Petrolinvest szybciej niż fundusze i bez stawiania dodatkowych warunków — zapewnia Ryszard Krauze.

Wczoraj jego spółka poinformowała o zasileniu Petrolinvestu 50 mln zł.

— To dopiero początek. W ciągu dwóch tygodni do kasy Petrolinvestu Prokom wpłaci kolejne 50-70 mln zł. To pozwoli zaspokoić bieżące potrzeby spółki i uspokoić nastroje. Mamy również pomysły na dalsze finansowanie, ale na razie jest za wcześnie na szczegóły — dodaje główny akcjonariusz.