Kręta jest droga węgla na giełdę

Maria Trepińska
opublikowano: 2008-09-05 00:00

Spółki węglowe idą na GPW. Już zaraz. Za chwilę. Takie zapowiedzi słyszymy wciąż i od lat.

Debiut spółek górniczych zapewniłby dopływ pieniędzy na inwestycje i przejrzyste standardy działania

Spółki węglowe idą na GPW. Już zaraz. Za chwilę. Takie zapowiedzi słyszymy wciąż i od lat.

W związku z zawirowaniami na światowym rynku ropy inwestorzy coraz bardziej przychylnym okiem patrzą na węgiel kamienny. Tymczasem wydobycie węgla w naszym kraju systematycznie spada — w ubiegłym roku aż o blisko 7 mln ton. Niezrealizowanie inwestycji w przygotowanie tzw. nowych frontów wydobywczych skutkuje teraz obniżeniem wydobycia.

Od kilku lat słyszymy, że sytuację w górnictwie uzdrowi częściowa prywatyzacja spółek węglowych poprzez GPW. Ręce zacierają firmy doradcze, ponieważ za ciężkie pieniądze wyprodukowały już tony analiz, które trafiły do kosza. W grudniu 2005 r. na biurku ministra skarbu leżał gotowy prospekt emisyjny Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW), największego producenta węgla koksowego w Unii Europejskiej. JSW notowała wówczas rekordowe wyniki finansowe. W 2004 r. jej zysk netto sięgał 1,5 mld zł, a w 2005 r. 0,8 mld zł. Swoje zainteresowanie jastrzębską spółką wyrażał miliarder Lakshmi Mittal, który potrzebuje węgla koksowego do Zakładów Koksowniczych Zdzieszowice (ZKZ), należących do koncernu ArcelorMittal. Spadek produkcji w JSW poskutkował tym, że ZKZ w tym roku zmuszone są do importu ponad 1,6 mln ton węgla koksującego aż… z USA.

Teraz wraca pomysł prywatyzacji JSW poprzez giełdę, ponieważ firma potrzebuje ogromnych środków na utrzymanie poziomu produkcji. W styczniu jastrzębska spółka została dokapitalizowana akcjami kopalni Budryk w Ornontowicach. Przejęcie Budryka zbiegło się z 46-dniowym strajkiem w kopalni. Zdaniem prof. Andrzeja Barczaka z Akademii Ekonomicznej w Katowicach, strajk mógł nadwyrężyć reputację JSW w oczach inwestorów.

Poza tym po sprawdzeniu przez audytorów wyniku JSW z ubiegłego roku, okazało się, że jej zysk nie wynosi 68 mln zł, jak to wcześniej deklarowano, ale jedynie 36,6 mln zł, przy przychodach około 3,5 mld zł. Tymczasem prognozy na 2007 r. sięgały prawie 200 mln zł. W tej sytuacji perspektywa, że JSW pojawi się na giełdzie, na razie wydaje się mglista. Resort skarbu w swoim grafiku zapisał lata 2010-11.

Bogdanka liderem?

Bardziej klarowna wydaje się sytuacja w Kopalni Węgla Kamiennego Bogdanka, należącej do samodzielnej spółki skarbu państwa — Lubelski Węgiel Bogdanka (LWB), którą od połowy lutego kieruje Mirosław Taras. Obecnie skarb państwa ma 96 proc. akcji Bogdanki i przewiduje jej częściową prywatyzację.

— Analizujemy sytuację i robimy wszystko, aby proces prywatyzacji przebiegał zgodnie z planem — mówi Joanna Schmid, wiceminister skarbu.

Walory nowej emisji trafią na GPW i posłużą do podwyższenia kapitału akcyjnego kopalni.

— Spółka inwestuje w nowe złoża węgla. Planujemy zwiększenie produkcji z dotychczasowych 5,2 mln ton do 10 mln ton w 2014 r. Łącznie inwestycje sięgną do 2014 r. kwoty 1,1 mld zł — podkreśla Grzegorz Gawroński, dyrektor biura zarządu LWB.

Państwo ma zachować pakiet kontrolny ponad 50 proc. akcji. Poza tym 15 proc. walorów otrzyma załoga kopalni. W ocenie Krzysztofa Żuka, wiceministra skarbu z Lublina, który dobrze zna Bogdankę, kopalnia ma szansę na blisko 500 mln zł, natomiast zarząd LWB szacuje, że może uzyskać z giełdy około 300-600 mln zł. Profesor Andrzej Barczak z Akademii Ekonomicznej w Katowicach podkreśla, że to, ile ostatecznie uda się uzyskać Bogdance z giełdy, będzie zależało od prospektu emisyjnego oraz od zaprezentowanej strategii.

— Generalnie pomysł prywatyzacji Bogdanki poprzez GPW jest dobry, ale jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach — mówi prof. Andrzej Barczak.

Prace nad prospektem ruszyły w maju. Powinny przebiegać sprawnie, ponieważ to już nie pierwsza przymiarka do prywatyzacji kopalni. Kilka lat temu chciał ją kupić znany inwestor giełdowy Zbigniew Jakubas, jednak resort skarbu unieważnił przetarg.

Przymiarki są obecnie takie, by spółka zdebiutowała na warszawskim parkiecie na przełomie roku. Realny termin to pierwszy kwartał 2008 r.

Różne ścieżki

W podobnej sytuacji jak Bogdanka znalazł się Katowicki Holding Węglowy (KHW). W maju 2005 r. gotowe były analizy prywatyzacyjne. Spółka miała trafić w ręce wybranego inwestora w drodze przetargu. Wśród zainteresowanych pojawił się m.in. czeski koncern energetyczny CEZ. Po wszystkich uzgodnieniach urzędnicy resortów gospodarki i skarbu unieważnili postępowanie przetargowe i sprawy wróciły do punktu wyjścia. W ubiegłym roku większość załogi KHW opowiedziała się w referendum za prywatyzacją (w ręce pracowników trafi 15 proc. akcji). Obecnie KHW jest na etapie wyboru doradców prywatyzacyjnych. Kiedy może zadebiutować na GPW? Z pewnością nie w tym roku.

— Potrzebujemy funduszy na inwestycje w naszych kopalniach — podkreśla jednak prezes Stanisław Gajos.

A Kompania Węglowa (KW), największy producent węgla w naszym kraju, skupiający 16 kopalń, ze względu na trudną sytuację finansową nie może nawet myśleć o wejściu na GPW. Kompania ma około 1,5 mld zł zobowiązań wobec ZUS. Zarząd KW, którym kieruje Mirosław Kugiel, chciał sprzedać KWK Silesia z Czechowic-Dziedzic szkockiej spółce Gibson Group International. Należąca do Toma Gibsona GGI zadeklarowała, że kupi kopalnię za blisko 250 mln zł, jednak kapitał potencjalnego inwestora to ledwie… sto funtów. Pod koniec czerwca okazało się, że transakcja nie dojdzie do skutku. Powód? Potencjalny inwestor, w ocenie Kompanii, nie spełnił warunków przetargu.

Prywatyzacja w górnictwie przez wiele lat była blokowana przez związki zawodowe, ale i one ostatnio zmieniły nastawienie do nieuchronnych zmian gospodarczych. Pytanie tylko, co z tego w najbliższych latach wyniknie.

— Dzięki giełdzie spółki węglowe mogą stać się bardziej transparentne — kwituje prof. Andrzej Barczak.

Bakala potrafił z sukcesem wejść na parkiet

Czeski miliarder pokazał prezesom naszych spółek węglowych, jak wchodzi się na giełdy i zdobywa pieniądze. New World Resources (NWR), kontrolowana przez jednego z najbogatszych Czechów, Zdenka Bakalę, bez rozgłosu przygotowywała się do wejścia na giełdy w Londynie i Warszawie. Zrobiła to w wielkim stylu, zgarniając pokaźne fundusze.

NWR to czołowy producent węgla u naszych południowych sąsiadów. Potrzebuje pieniędzy na inwestycje w Polsce, gdzie m.in. przymierza się do inwestycji w kopalni Dębieńsko. Na celowniku ma także nieczynną KWK Morcinek w Kaczycach. Bakala zdaje sobie sprawę z tego, że czas to pieniądz. I dlatego ma pieniądze. A decydenci w naszym kraju… mają czas. Od lat przedstawiają koncepcje prywatyzacyjne, nic konkretnego z nich nie wynika. Tyle tylko, że w 2003 r. kopalnie trzeba było oddłużyć na 18 mld zł, a funduszy na inwestycje, czyli rozwój, nadal brakuje.