Krukowi zaostrzył się apetyt

opublikowano: 10-09-2018, 22:00

Po trzech lata inwestycyjnej posuchy wrocławski windykator przygotowuje się do bicia rekordów w kupowaniu długów. Rozważa giełdowy exodus.

Giełdowy Kruk, który w pierwszym półroczu 2018 r. odzyskał od dłużników 763 mln zł, zarobił na czysto 183 mln zł i wydał 407 mln zł na zakup portfeli wierzytelności o łącznej wartości nominalnej 2,5 mld zł, zapowiada rekordowe inwestycje.

Jak podkreśla Piotr Krupa, prezes Kruka,  po zakończeniu pierwszego półrocza spółka kupiła portfel wierzytelności w Hiszpanii o łącznej wartości nominalnej 248 mln EUR, w Polsce - 500 mln zł i we Włoszech - ponad 300 mln EUR.
Zobacz więcej

Duże wydatki

Jak podkreśla Piotr Krupa, prezes Kruka, po zakończeniu pierwszego półrocza spółka kupiła portfel wierzytelności w Hiszpanii o łącznej wartości nominalnej 248 mln EUR, w Polsce - 500 mln zł i we Włoszech - ponad 300 mln EUR. Fot. Marek Wiśniewski

— Kruk w całym 2018 r. zamierza kupić pakiety o rekordowej dla polskiej spółki wartości, zarówno w odniesieniu do inwestycji w Polsce, jak i poza nią. Warto zauważyć, że w przypadku rynku polskiego po wypadnięciu z niego jednego z dużych konkurentów [GetBack — red.],ceny się znormalizowały, a jednocześnie podaż ze strony banków jest nadal wysoka — mówi Emil Łobodziński, doradca inwestycyjny w Domu Maklerskim PKO Banku Polskiego.

Wywodzący się z Wrocławia windykator wygrywa przetargi częściej niż konkurencja.

— Interesują nas zarówno małe, jak i duże portfele wierzytelności. Na aktywa GetBacku mamy umiarkowany apetyt — mówi Piotr Krupa, prezes Kruka.

Jak tłumaczy, obarczone są one trudną historią, dlatego przed ich zakupem należałby poddać je wyczerpującej, wielopłaszczyznowej analizie pod względem kondycji handlowej, finansowej, prawnej i podatkowej.

Kruk jest w trakcie przeglądu opcji strategicznych. Jak zapowiada Piotr Krupa, decyzja o kierunku rozwoju zapadnie najpóźniej do końca tego roku.

— Do tej pory spółka rozwijała się organicznie. Ostatnio jednak sygnalizowała, że inwestor branżowy lub finansowy mógłby być dla niej atrakcyjny w celu przyśpieszenia rozwoju. Z punktu widzenia spółki najlepszym inwestorem byłby podmiot, który zapewniłby spółce know-how na nowych rynkach lub mógł w krótkim czasie znacznie zwiększyć skalę jej działalności. Wejście inwestora do spółki może, ale nie musi, oznaczać zdjęcie jej z giełdy. Jeśli jednak zostałaby wycofana z obrotu, to inwestor branżowy czy finansowy powinien w wezwaniu zaproponować wysoką premię w stosunku do obecnej ceny, z korzyścią dla obecnych akcjonariuszy. Kruk jako spółka niegiełdowa mogłaby jeszcze bardziej przyspieszyć swój rozwój. Z drugiej strony byłby to kolejny przypadek, kiedy inwestorzy giełdowi straciliby możliwość inwestowania w bardzo dobrze zarządzaną polską spółkę — twierdzi Emil Łobodziński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Wysota

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Krukowi zaostrzył się apetyt