Wzrost gospodarczy się skończył, najbliższych kilkadziesiąt lat upłynie pod znakiem stagnacji, jeżeli trendy demograficzne nie zostaną odwrócone. Takie opinie padają z ust niektórych ekonomistów, a w mediach i politycznych dyskursach taka teza stanowi już wręcz aksjomat — zjawisko absolutnie pewne, niewymagające dowodu. Do najbardziej znanych pesymistów należy Robert Gordon, amerykański ekonomista, autor znanej książki „Rise and Fall of American Growth”. Sądzi on, że w najbliższych kilkudziesięciu latach wzrost gospodarczy spowolni do 0,8 proc. rocznie z dwóch powodów. Po pierwsze — obecne wynalazki nie są tak przełomowe dla gospodarki jak rozwój elektryczności czy silnik spalinowy. Dlatego tempo wzrostu produktywności spowalnia, i to się nie zmieni. Po drugie — starzenie się społeczeństwa wywołane depopulacją zwiększa oszczędności w gospodarce, co pogłębia stagnację. To przekonanie może być jednak mylne. O co chodzi?
Jakob B. Madsen, duński ekonomista, w badaniu zatytułowanym „The Aging Society: Is Growth Reverting to Pre-Industrial Levels on the 21st Century?” kwestionuje negatywny wpływ recesji demograficznej na wzrost gospodarczy. Symulacje pokazują, że do 2100 r. PKB na mieszkańca wzrośnie o około 100 proc. więcej niż gdyby struktura wieku, oczekiwana długość życia i poziom edukacji pozostały na poziomie z 2016 r. Podstawą tej symulacji są historyczne zależności w krajach rozwiniętych między zmianą struktury demograficznej a czynnikami wzrostu gospodarczego (wykształcenie, inwestycje, innowacyjność, wydajność pracy). Ten wynik pokazany jest na wykresie.
Teza Madsena jest więc następująca: recesja demograficzna pobudzi wzrost gospodarczy, gdyż ta zmiana przynosi więcej korzyści niż kosztów. Po pierwsze — w starzejącym się społeczeństwie lepiej wykształcone młodsze pokolenie zastępują starsze kohorty, co sprawia, że medianowy pracownik posiada wyższe kwalifikacje. Po drugie — mniejsza liczba osób w wieku produkcyjnym wywiera presję na zwiększanie inwestycji w technologie zastępujące proste czynności manualne (np. kraje przechodzące szybsze starzenie się społeczeństwa zaprzęgły dotychczas więcej robotów w procesy produkcyjne). Po trzecie — ludzie pracują dłużej, gdy zwiększa się długość życia w zdrowiu, więc udział siły roboczej w całkowitej populacji pozostaje stały — następuje dostosowanie rynku pracy do zmian demograficznych. Po czwarte — wzrost stopy oszczędności spowodowany zmianami demograficznymi napędza gospodarkę przez zwiększone inwestycje w kapitał trwały (maszyny i urządzenia) oraz w badania i rozwój.
Może więc starzenie się społeczeństwa zamiast hamować wzrost gospodarczy, stanie się katalizatorem nowej ery rozwoju opartej na zaawansowanych technologiach? Ten optymistyczny scenariusz znajduje silniejsze oparcie w danych niż czarne wizje przepowiadające sekularną stagnację.
