Kryzys hipoteczny numer dwa

Jarosław Romanowski
05-07-2010, 11:42

Wszyscy pamiętają skutki dynamicznie pęczniejącej bańki na rynku kredytów subprime, czyli pożyczek hipotecznych charakteryzujących się podwyższonym ryzykiem kredytowania i skierowanych dla klientów o niskich dochodach.

Począwszy od drugiej połowy XX wieku inwestycja w nieruchomości w Stanach Zjednoczonych upatrywana była jako stabilna lokata kapitału, przynosząca kilka procent zysku rocznie. Sytuacja zmieniła się w ostatniej dekadzie, kiedy tylko w okresie 2004-06 ceny nieruchomości mieszkaniowych w Stanach Zjednoczonych wzrosły o 100 proc.

O ile jeszcze na początku 2000 roku 40 proc. Amerykanów posiadało zdolność kredytową do zakupu średniej wielkości domu w Los Angeles czy San Diego, o tyle 6 lat później już ich tylko 5 proc. Odpowiedzią ze strony banków na tę sytuację były egzotyczne produkty kredytowe. Chciwość instytucji finansowych oraz przekonanie indywidualnych osób o posiadaniu wyjątkowego zmysłu inwestycyjnego przełożyły się na paraboliczny wzrost wartości udzielonych kredytów tego rodzaju.

Warto zastanowić się, czy katastrofa finansowa

sprzed półtora roku na bazie kredytów subprime już się zakończyła i najgorsze minęło. Niestety, nie. O ile bańka kredytów suprime już pękła, przyczyniając się do fali spadków na globalnym rynku finansowym, o tyle w jej cieniu narasta kolejna, równie wielka. Chodzi o kredyty hipoteczne ARM (Adjustible Rate Mortgage). Kredyty tego typu były masowo udzielane w Stanach Zjednoczonych w latach 2004-2007, z czego tylko w 2006 r. udzielono ich na kwotę 750 mld USD.

Problem polega na tym, że ceny nieruchomości drastycznie spadły, zaś kryzys finansowy i przecena na rynku akcji spowodowały znaczące uszczuplenie budżetów Amerykanów. Co więcej, już niedługo, bo na połowę 2011 r., przypadać będzie największa liczba tzw. resetów kredytów ARM, czyli czasu, kiedy kończy się okres spłaty jedynie odsetek, a raty kredytu istotnie się zwiększają. Wielkość zobowiązań Amerykanów z tytułu kredytów ARM przypadająca na połowę 2011 r. porównywalna jest z wielkością kredytów subprime sprzed półtora roku.

Pęczniejąca bańka kolejnej grupy kredytów hipotecznych pęknie zatem już niedługo, jednak jej skutki będą o wiele dotkliwsze niż w przypadku subprime, ponieważ państwa nie będą już tak chętne jak poprzednio do ratowania instytucji finansowych czy pomocy kredytobiorcom. W przypadku wystąpienia kolejnych zawirowań na rynkach niemożliwa wydaje się tym razem ponowna reakcja w postaci obniżek stóp procentowych i dalszego powiększania deficytów poprzez fundowanie nowych pakietów stymulacyjnych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Romanowski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Kryzys hipoteczny numer dwa