Kryzys na horyzoncie

Byli premierzy Polski, Słowacji, Finlandii, Belgii i Grecji przewidują kolejne potężne kłopoty finansowe Unii i radzą, jak stawić im czoła

Można to uznać za przewrotność lub rozsądek. Punktem wyjścia do dyskusji w ramach rozpoczętego w środę w Katowicach Europejskiego Kongresu Gospodarczego stało się widmo nadchodzącego unijnego kryzysu. Taka wizja mogła zaskoczyć uczestników imprezy zorganizowanej w kraju, który szczyci się dziś wzrostem gospodarczym, nikłym bezrobociem i nadwyżką budżetową.

O tym, jak Europa powinna zachować się wobec kolejnego kryzysu, dyskutowali Jacek Czaputowicz, minister spraw zagranicznych, George Papandreu, ekspremier Grecji, Iveta Radicova, była premier Słowacji, Herman Van Rompuy, były szef Rady Europejskiej i ekspremier Belgii, oraz Alexander Stubb, ekspremier Finlandii. Dyskusję moderował Jerzy Buzek, były premier i eksprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.
Zobacz więcej

W KATOWICACH O KRYZYSIE:

O tym, jak Europa powinna zachować się wobec kolejnego kryzysu, dyskutowali Jacek Czaputowicz, minister spraw zagranicznych, George Papandreu, ekspremier Grecji, Iveta Radicova, była premier Słowacji, Herman Van Rompuy, były szef Rady Europejskiej i ekspremier Belgii, oraz Alexander Stubb, ekspremier Finlandii. Dyskusję moderował Jerzy Buzek, były premier i eksprzewodniczący Parlamentu Europejskiego. Fot. Michał Legierski

— Kongres odbywa się po raz dziesiąty i tak się składa, że dziesięć lat temu mieliśmy w Europie kryzys finansowy i stawialiśmy czoła wyzwaniom związanych z budżetem europejskim. Dziś mamy przed sobą nowe wyzwania, o których dziesięć lat temu nawet nie mieliśmy pojęcia. Dlatego musimy rozmawiać o nowej Europie — powiedział Jerzy Buzek, poseł do Parlamentu Europejskiego i jego przewodniczący, a także były premier Polski.

Dobrał rozmówców z doświadczeniem w zarządzaniu kryzysem i przeprowadzaniu reform.

Razem, by przeżyć

Pod tezą o grożącym Europie kryzysie ochoczo podpisał się Herman Van Rompuy, emerytowany przewodniczący Rady Europejskiej i były premier Belgii w latach 2008-09.

— Możemy się spodziewać kryzysu finansowego, choć nie sposób przewidzieć, kiedy i jak w nas uderzy. Europa jest dziś bardziej zadłużona, niż była w 2009 r. — podkreślił Herman Van Rompuy.

O ile typ nadchodzącej katastrofy pozostaje niewiadomą, o tyle reakcja Europy powinna być — według Hermana Van Rompuya — oczywista.

— Potrzeba większej integracji Unii Europejskiej, a nie mniejszej. To nie zawsze jest popularne, ale historia takie działania nagradza. Dowodem może być poprzedni kryzys, związany ze strefą euro. To była dla Unii walka na śmierć i życie. Zareagowaliśmy wspólnie i przeżyliśmy — tłumaczył unijny polityk.

Solidarność to postawa, którą widzi nie u każdego.

— Jest grupa państw, które na każdą propozycję odpowiadają „nie”. Potrzebne jest tymczasem pozytywne podejście — uważa Herman Van Rompuy.

Granice tylko dla biednych

Obawy związane z nadchodzącym kryzysem podziela George Papandreu, premier Grecji w kryzysowych latach 2009-11.

— Spójrzcie na stosunki Stanów Zjednoczonych z Iranem, na wojnę handlową, na wyzwania, z którymi mierzy się nasza demokracja.Nie przeżyjemy bez solidarnej współpracy — mówił George Papandreu.

Były grecki premier, wnuk polskiego imigranta, za szczególnie ważne wyzwanie uważa migrację. Wspólnej europejskiej odpowiedzi jednak nie widzi.

— Zaszokował mnie w pewnym momencie były brytyjski premier David Cameron, który chciał zamknąć granice swojego kraju przed imigrantami z Grecji. Nie chciał jednak tych granic zamknąć przed greckim kapitałem czy przedsiębiorcami. To oznacza, że chodziło po prostu o niewpuszczanie osób biednych. Skończmy z tą ksenofobią — podkreślił George Papandreu.

Sercem w kryzys?

Skoro kryzys nadchodzi, czy można się przed nim obronić? Alexander Stubb, były premier Finlandii w latach 2014-15, nie widzi w tym roli dla polityków.

— Politycy nie powinni przypisywać sobie zasług związanych ze wzrostem gospodarczym. Tak samo nie powinni być przesadnie obwiniani za kryzysy. Politycy tworzą otoczenie, ale prawdziwą pracę wykonuje sektor prywatny — uważa Alexander Stubb, dziś wiceprezes Europejskiego Banku Inwestycyjnego.

Z oburzeniem zareagowała na te słowa Iveta Radicova, była premier Słowacji w latach 2010-12.

— Nie będę bawić się w wizje kryzysu, którego nie da się uniknąć. Ostatni kryzys finansowy, sprzed dziesięciu lat, był do uniknięcia i jesteśmy za niego odpowiedzialni — uważa Iveta Radicova.

Jako socjolog, za podstawowe wyzwanie Europy uważa pogłębiające się różnice społeczne, kreujące zwycięzców i przegranych.

— Dlatego, gdy ktoś chwali się wzrostem gospodarczym, ludzie pytają: czyj to wzrost? Bo nie mój — podkreśliła Iveta Radicova.

Odpowiedzią na te pytania nie powinna być — jej zdaniem — polityka makroekonomiczna.

— Europa musi dać obywatelom poczucie ludzkiej godności. Dać serce — uważa była słowacka premier. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Kryzys na horyzoncie