KUKE: wartość ubezpieczeń transakcji z ukraińskimi firmami i bankami na koniec września sięgała 400 mln zł

  • PAP
opublikowano: 09-09-2022, 12:28
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Na koniec września wartość limitów ubezpieczeniowych na transakcje z ukraińskimi firmami i bankami, jakie zostały przyznane przez KUKE, sięgała 400 mln zł – powiedział PAP prezes KUKE Janusz Władyczak.

„Ubezpieczona w KUKE sprzedaż polskich eksporterów na rynek ukraiński nadal nie osiągnęła poziomu sprzed wojny, co jest pokłosiem wprowadzonego po rozpoczęciu rosyjskiej agresji przez władze w Kijowie moratorium płatniczego, zniesionego w praktyce dopiero w lipcu. Moratorium oznaczało, że ukraińskie firmy nie mogły dokonywać płatności walutowych na rzecz swoich dostawców z zagranicy, dlatego w KUKE byliśmy zmuszeni wstrzymać oferowanie ubezpieczeń do tego kraju. Poniekąd rząd Ukrainy podjął tę decyzję za nas, podobnie jak miało to miejsce w 2014 r." - powiedział PAP podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu prezes KUKE Janusz Władyczak.

"Stopniowe znoszenie restrykcji przez drugą stronę sprawiło, że po konsultacjach z Ministerstwem Rozwoju i Technologii od połowy czerwca przywróciliśmy ochronę ubezpieczeniową, ponownie wspierając polskich eksporterów i jednocześnie gospodarkę naszego sąsiada” – dodał.

Jak wyjaśnił, moratorium płatnicze to jedno z tych zdarzeń ubezpieczeniowych w katalogu ryzyk politycznych, które w momencie zaistnienia umożliwia wypłatę odszkodowania posiadaczom polis, którzy ponieśli szkodę. Jednak roszczeń i związanych z tym odszkodowań jest stosunkowo niewiele, jak na pierwotną skalę zaangażowania agencji, zwłaszcza że sytuacja nadal dotyczy kraju ogarniętego wojną. Wynika to z tego, że część płatności, które zostały zablokowane przez moratorium, udało się odzyskać, a kolejne przekazywane są obecnie w miarę stabilizowania się sytuacji w Ukrainie.

„Czekaliśmy na taki moment, kiedy firmy zaczną wznawiać działalność. To w końcu nastąpiło, nie tylko w zachodniej części Ukrainy, ale też np. w samym Kijowie, który jest bardzo prężny, choć nie ze względu na przemysł, ale w usługach. Te firmy na początku działały w niepełnym wymiarze, 3-4 godzin dziennie, a teraz sytuacja wygląda już lepiej. Dzięki temu stare należności się spłacają. I choć wcześniej spodziewaliśmy się, że odszkodowań będzie sporo, to teraz widać, że portfel nie będzie aż tak mocno zagrożony” – powiedział Janusz Władyczak.

Wskazał, że w spłacie starych zobowiązań pomaga przywrócenie ochrony ubezpieczeniowej - dzięki temu ukraińskie firmy, które kontynuują działalność, pozyskują płynność, są w stanie obsłużyć i zaległe i bieżące płatności.

„Przy każdej nowej płatności spłacają mniej więcej po 10-20 proc. starej należności, co oznacza, że po kilku dostawach stare długi są w pełni uregulowane. My pomagamy im płynnościowo, przy czym ubezpieczamy jedynie należności tych firm, które spłacają stare, w dodatku na w miarę krótkie terminy, czyli 30 lub 60 dni. 90 dni i więcej to rzadkość. Zdecydowana większość klientów, którym przyznajemy limity ubezpieczeniowe, to nasi starzy klienci, podczas gdy tylko ok. 10 proc. to firmy, które wcześniej nigdy nie ubezpieczały w KUKE swoich należności” – stwierdził prezes KUKE.

Przyznał, że uruchomienie na nowo programu ubezpieczania należności handlowych na Ukrainie jest również korzystne z punktu widzenia samego KUKE. Napaść Rosji na Ukrainę oznaczała bowiem, że ubezpieczyciel nie tylko nie mógł oferować ubezpieczeń na Ukrainie, ale także całkowicie zamknął limity na Rosję i zamroził na białoruskich kontrahentów. To bardzo utrudniło realizację planów biznesowych na ten rok, a powrót do ubezpieczania płatności na Ukrainie te trudności nieco złagodził. Pomaga również obniżenie stawek na pozostałe 160 krajów oraz wzrost zainteresowania nimi polskich przedsiębiorców.

„Większość nowych limitów ubezpieczeniowych, których wartość na początku września wynosiła 400 mln zł, udzieliliśmy firmom ukraińskim, a tylko część przyznaliśmy na banki, dzięki czemu ponownie ruszyły akredytywy między bankami z naszych krajów. Obecnie odgórny limit ubezpieczeń na Ukrainę wynosi 500 mln zł, ale sądzimy, że zdecydowana większość zapotrzebowania tych, którzy czekali na wznowienie ubezpieczeń, została już zaspokojona. Co ważne, wartość limitu jest ograniczona do 5 mln zł na firmę, dzięki temu portfel jest rozproszony, a więc i ponoszone przez nas ryzyko. Pozostałe 100 mln zł, jakie mamy do wykorzystania, powinno wystarczyć do końca roku” – powiedział Władyczak.

Dodał, że w przyszłym roku planowane jest powiększenie limitu transakcji, jakie firma może ubezpieczyć na Ukrainie. „Będzie to możliwe m.in. dlatego, że staniemy się mądrzejsi o tegoroczne doświadczenia i będziemy potrafili lepiej ocenić ukraińskiego klienta, widząc m.in. jak spłacają się należności w kraju objętym działaniami wojennymi. Obecnie zwyczajna ocena kontrahenta jest bardzo utrudniona. Nie można się opierać, jak to mamy w zwyczaju, na danych finansowych np. tych z 2021 r., więc staramy się uwzględniać wiele innych czynników. Nadal wiele agencji nam podobnych, w tym tych z UE, w ogóle nie ubezpiecza należności na Ukrainie” – stwierdził prezes KUKE.

Zgodnie z zapowiedziami MRiT, w niedługim czasie KUKE przywróci możliwość ubezpieczania nie tylko sprzedaży w krótkim terminie, ale też długoterminowych inwestycji, które będą stanowiły wstęp do szeroko planowanej na międzynarodowych forach odbudowy Ukrainy ze zniszczeń wojennych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane