Kup pan zamek!

Agnieszka Zielińska
opublikowano: 2008-03-28 16:38

To brzmi dumnie: dziedzictwo narodowe. Niby człowiek rozumie, ale niebogate gminy mają dylemat: albo zamordować swe finanse i nie dopuścić do ruiny zamków czy pałaców, albo być tylko świadkiem niszczenia. No i kołatają do różnych drzwi.

Trwają przygotowania do przetargu na XIV-wieczny zamek w Sztumie niedaleko Malborka (jest już wstępna wycena). Leszek Tabor, burmistrz Sztumu, chce, by zabytkowe wnętrza mieściły centrum konferencyjno-hotelowe. Tylko jak znaleźć wiarygodnego inwestora? Bo wcześniejsze próby sprzedaży zamku nie powiodły się. Mówiąc wprost - gminę „zrobiono w balona”.

Złotousty Polonus
Na początku lat 90. w Sztumie pojawił się Polonus z Chicago. Roztoczył wizję przekształcenia zamku w luksusowy hotel z lądowiskiem dla helikopterów i polem golfowym. Ale wnet się okazało, że nie dysponuje odpowiednimi środkami. Do rozstania z inwestorem doszło 12 lat temu.
W 2001 roku zamkiem zainteresowała się była jedna z firm pośrednictwa ubezpieczeniowego. I kiedy już, już miało dojść do sprzedaży - straciła ochotę na tę inwestycję.
Nauczony doświadczeniem samorząd zamierza teraz zastrzec w umowie notarialnej obowiązek ukończenia przez inwestora budowy centrum w pięć lat od kupna zabytku. Obiekt jest częściowo wyremontowany. Kilka lat temu, dzięki Fundacji Niemiecko-Polskiej, udało się odnowić m.in. południowe skrzydło.

Trudna sprawa
Władze Ełku siódmy raz próbują sprzedać swój zamek. Nieruchomością interesują się ponoć firmy z Izraela, Wielkiej Brytanii i Niemiec. Tyle że przygotowania do przetargu przedłużają się... Podobne starania czyni też gmina Gniew nieopodal Tczewa w Pomorskiem. Bez skutku (jeszcze). Dlaczego zamki to balast? Ano po prostu:
- Kupno zamku to przedsięwzięcie dla dużych podmiotów z odpowiednim kapitałem, dla inwestorów, którzy z cennego zabytku zrobią po renowacji perłę – sumuje Albert Krajewski z firmy Kaza, specjalizującej się w sprzedaży nieruchomości zabytkowych.

Okazja!
Komu wyzwania (zwłaszcza finansowe) nie straszne, dostrzeże, że nastał dobry czas na zakup zabytków.
- Na rynku nieruchomości - chwilowy zastój, dlatego uwagę inwestorów przykuwają nietypowe budynki, chićby zamki – uważa Albert Krajewski.
Co prawda, koszty poniesione na kupno zabytku zwracają się nawet po 15 latach, ale to nie odstrasza na przykład firm z kapitałem zagranicznym.
- Mamy grupę klientów zainteresowanych inwestowaniem w coraz popularniejszą turystyką historyczną. Kupno i renowacja zamku doskonale wpisują się w ów nurt – ocenia Albert Krajewski.
Kilka zamków już się doczekało na tej fali poważnego inwestora - choćby warownie w Rynie czy Rzucewie.