Trwają przygotowania do przetargu na XIV-wieczny zamek w Sztumie niedaleko Malborka (jest już wstępna wycena). Leszek Tabor, burmistrz Sztumu, chce, by zabytkowe wnętrza mieściły centrum konferencyjno-hotelowe. Tylko jak znaleźć wiarygodnego inwestora? Bo wcześniejsze próby sprzedaży zamku nie powiodły się. Mówiąc wprost - gminę „zrobiono w balona”.
Złotousty Polonus
Na początku lat 90. w Sztumie pojawił
się Polonus z Chicago. Roztoczył wizję przekształcenia zamku w luksusowy hotel z
lądowiskiem dla helikopterów i polem golfowym. Ale wnet się okazało, że nie
dysponuje odpowiednimi środkami. Do rozstania z inwestorem doszło 12 lat
temu.
W 2001 roku zamkiem zainteresowała się była jedna z firm pośrednictwa
ubezpieczeniowego. I kiedy już, już miało dojść do sprzedaży - straciła ochotę
na tę inwestycję.
Nauczony doświadczeniem samorząd zamierza teraz zastrzec w
umowie notarialnej obowiązek ukończenia przez inwestora budowy centrum w pięć
lat od kupna zabytku. Obiekt jest częściowo wyremontowany. Kilka lat temu,
dzięki Fundacji Niemiecko-Polskiej, udało się odnowić m.in. południowe
skrzydło.
Trudna sprawa
Władze Ełku siódmy raz próbują sprzedać
swój zamek. Nieruchomością interesują się ponoć firmy z Izraela, Wielkiej
Brytanii i Niemiec. Tyle że przygotowania do przetargu przedłużają się...
Podobne starania czyni też gmina Gniew nieopodal Tczewa w Pomorskiem. Bez skutku
(jeszcze). Dlaczego zamki to balast? Ano po prostu:
- Kupno zamku to
przedsięwzięcie dla dużych podmiotów z odpowiednim kapitałem, dla inwestorów,
którzy z cennego zabytku zrobią po renowacji perłę – sumuje Albert Krajewski z
firmy Kaza, specjalizującej się w sprzedaży nieruchomości zabytkowych.
Okazja!
Komu wyzwania (zwłaszcza finansowe) nie straszne,
dostrzeże, że nastał dobry czas na zakup zabytków.
- Na rynku nieruchomości -
chwilowy zastój, dlatego uwagę inwestorów przykuwają nietypowe budynki, chićby
zamki – uważa Albert Krajewski.
Co prawda, koszty poniesione na kupno
zabytku zwracają się nawet po 15 latach, ale to nie odstrasza na przykład firm z
kapitałem zagranicznym.
- Mamy grupę klientów zainteresowanych inwestowaniem
w coraz popularniejszą turystyką historyczną. Kupno i renowacja zamku doskonale
wpisują się w ów nurt – ocenia Albert Krajewski.
Kilka zamków już się
doczekało na tej fali poważnego inwestora - choćby warownie w Rynie czy
Rzucewie.