Kurczą się inwestycje Boryszewa

opublikowano: 22-11-2018, 22:00

Tegoroczne inwestycje miały sięgnąć nawet 350 mln zł, wyniosą najwyżej 150 mln zł. To kolejny rok cięcia CAPEX-u.

Jeszcze w maju Boryszew, spółka Roman Karkosika, miał mocarstwowy plan inwestycyjny na ten rok.

Piotr Lisiecki jest
prezesem Boryszewowi zaledwie kilkanaście dni. To już trzeci w tym roku szef grupy.
Wcześniej p.o. prezesa był Piotr Szeliga, który w styczniu zastąpił prezesa Jarosława Michnika.
Zobacz więcej

Gorące krzesło

Piotr Lisiecki jest prezesem Boryszewowi zaledwie kilkanaście dni. To już trzeci w tym roku szef grupy. Wcześniej p.o. prezesa był Piotr Szeliga, który w styczniu zastąpił prezesa Jarosława Michnika. Fot. Marek Wiśniewski

— Zakładamy znaczący wzrost CAPEX-u do 320-350 mln zł — mówił pół roku temu Aleksander Baryś, wiceprezes i dyrektor finansowy Boryszewa.

Wymieniał konkretne kwoty dla poszczególnych segmentów grupy: część metalowa — około 250 mln zł, Automotive — około 100 mln zł, pozostała działalność, m.in. sektor chemiczny, do 50 mln zł. We wrześniu okazało się, że grupa redukuje założenia.

— Szacowaliśmy, że CAPEX na ten rok wyniesie 300 mln zł, ale będzie to około 200 mln zł — deklarował Piotr Szeliga, wtedy pełniący obowiązki prezesa.

Nowy plan wydawał się bardziej realny. Łączne nakłady inwestycyjne w pierwszym półroczu wyniosły 104 mln zł. By zrealizować założenie, grupa nie musiałaby w drugim półroczu nawet podwoić tego rezultatu. Miniony kwartał pod względem wydatkówinwestycyjnych okazał się jednak wyjątkowo marny: CAPEX wzrósł zaledwie do 114 mln zł.

— W tym roku zrealizujemy poziom około 150 mln zł — powiedział w czwartek pytany o realizację i tak zredukowanego już planu Aleksander Baryś.

W zeszłym roku grupa założyła sobie CAPEX wynoszący 250-300 mln zł. Do realizacji zabrakło sporo, co najmniej 23 proc. — ostatecznie bowiem na inwestycje wydano 193 mln zł. Jeśli w tym roku udało się zrealizować najnowszy plan, redukcja CAPEX-u będzie jeszcze większa — minimum 50 proc.

— Staramy się dobudowywać moce produkcyjne, ale jak najmniejszym kosztem, np. nowe maszyny stawiamy w istniejących halach, dobudowując nowe pomieszczenia tylko tam, gdzie jest to konieczne — tłumaczy Mikołaj Budzanowski, wiceprezes Boryszewa.

Na obniżenie wydatków inwestycyjnych w stosunku do pierwotnych założeń wpływ ma także ogłoszony na początku listopada „przegląd opcji strategicznych”, który ma oznaczać m.in. przejrzenie planów inwestycyjnych. Część z nich oczywiście będzie kontynuowana — Mikołaj Budzanowski wymienia kluczowe: zwiększenie mocy produkcji prętów mosiężnych w Dziedzicach, aluminium w Skawinie i Koninie oraz inwestycje w Hutmenie,

ale inne mogą się zmienić. Efekty tego przeglądu mają być znane pod koniec roku. Wtedy też może się okazać, czy Boryszew wystawi na sprzedaż część swoich spółek. Piotr Lisiecki, nowy prezes spółki, deklaruje, że wtedy będzie gotów do rozmów z ewentualnymi nabywcami. CAPEX to niejedyny problem. Przed rokiem Boryszew nie wypełnił również założeń dotyczących wyników finansowych: zamiast planowanego wyniku EBITDA na poziomie prawie 540 mln zł było 469 mln zł, a zamiast 305,5 mln zł zysku netto skończyło się na 204 mln zł. W tej sytuacji na wszelki wypadek zarząd nie ogłaszał prognoz na 2018 r.

— Funkcjonujemy w tak zmiennym otoczeniu i na wyniki wpływa tyle czynników, że ogłaszanie prognoz nie ma sensu — mówił wiosną Piotr Szeliga.

Po trzech kwartałach tego roku EBITDA grupy wyniosła 311 mln zł, co oznacza spadek w stosunku do wyniku sprzed roku o ponad 20 proc., zysk netto sięgnął 152 mln zł, czyli skurczył się o 35 proc. Udało się natomiast praktycznie utrzymać przychody, które wyniosły prawie 4,69 mld zł. Nowy szef Boryszewa wśród czynników, które negatywnie wpłynęły na wyniki spółki, wymienia m.in. wprowadzenie od września tego roku nowej normy

WLTP (dotyczy m.in. zużycia paliwa i emisji spalin), co spowodowało spadek sprzedaży samochodów.

— Szacujemy, że wpływ tego jednorazowego zdarzenia na przychody grupy sięgnął 57 mln zł, zaś na wynik EBITDA około 18 mln zł — mówi prezes.

W minionym kwartale spółka poniosła też wydatki na uruchomienie zakładu w Meksyku. Ich wpływ na wynik EBITDA Piotr Lisiecki szacuje na około 27 mln zł. Dodaje, że gdyby nie te dwa nadzwyczajne czynniki, EBITDA grupy sięgnęłaby około 350 mln zł, co istotnie zmniejszyłoby różnicę w stosunku do wyniku sprzed roku.

Poważną bolączką jest wzrost cen energii elektrycznej. Mikołaj Budzanowski mówi, że firma stara się kontraktować dostawy na przyszły rok po cenach istotnie niższych, niż wynika to z notowań na giełdzie, ale liczy na zapowiadane przez Ministerstwo Energii rekompensaty.

Sytuacja na rynku motoryzacyjnym pozwala jednak przedstawicielom spółki patrzeć w przyszłość z optymizmem. Liczą na wzrost sprzedaży w tym segmencie już od początku nowego roku. Boryszew otrzymał bowiem nowe certyfikacje przyznane przez producentów aut, czyli swoich kontrahentów. Spodziewa się, że ich produkcja wróci wkrótce do wyższego poziomu, co przełoży się na liczbę zamówień.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Kurczą się inwestycje Boryszewa