Kurs dolara może wpłynąć na ceny mieszkań w Warszawie

Marek Rogalski
opublikowano: 2007-07-19 00:00

Amerykański sektor nieruchomości nie schodzi z pierwszych stron gazet. Sytuacja budzi coraz większe zaniepokojenie inwestorów. Wtorkowa informacja o bankructwie dwóch funduszy hedgingowych, operujących w sektorze ryzykownych pożyczek hipotecznych, potwierdziła wcześniejsze spekulacje, że cały rynek jest bliski załamania. Przełożyło się to na notowania dolara, który względem głównych walut jest najsłabszy od 30 lat. To wynik nasilających się obaw, że kryzys w nieruchomościach rozszerzy się na pozostałe sektory gospodarki, a przede wszystkim negatywnie wpłynie na poziom konsumpcji. Stąd już prosta droga do obniżenia stóp procentowych przez Fed, do czego mogłoby dojść na przełomie 2007-08 r. Jest zatem tylko kwestią czasu, kiedy amerykański rynek akcji dotknie poważniejsza korekta, która spowoduje także globalne reperkusje.

Ewentualne osłabienie złotego i spadki na rynku akcji znajdą przełożenie w pęknięciu krajowego bąbla na rynku nieruchomości. Wzrost płac w ostatnich miesiącach tylko w niewielkiej części równoważy wzrosty cen mieszkań — w Warszawie są one droższe niż w niektórych innych europejskich metropoliach. Koszty obsługi zadłużenia są już dość duże i będą wyższe za sprawą podwyższania stóp procentowych przez RPP bądź wzrostu kursu franka do złotego.

Może się zatem okazać, że najpóźniej za kilka lat dojdzie do znacznej obniżki wyśrubowanych cen mieszkań. Czy jednak już tego kiedyś nie przerabialiśmy? Owszem — ale w krajach o bardziej ugruntowanej pozycji rynkowej niż Polska.

Marek Rogalski

główny analityk First International Traders Dom Maklerski