Łatwiej o kredyty dla eksporterów

Agnieszka Jabłońska
04-11-2010, 00:00

Nowy wiceprezes do spraw ryzyka może otworzyć drzwi banku dla eksporterów, na których wciąż czeka 5 mld zł.

BGK stawia nie tylko na promocję

Nowy wiceprezes do spraw ryzyka może otworzyć drzwi banku dla eksporterów, na których wciąż czeka 5 mld zł.

Rządowy program wspierania eksportu, realizowany przez BGK, szedł dotąd jak po grudzie. Przedstawiciele banku zapewniają, że to koniec impasu.

— Podpisaliśmy umowy na blisko 100 mln EUR. W tym 43 na kredyt krótkoterminowy za 18 mln EUR i osiem na długoterminowy za 76 mln EUR — wylicza Jerzy Kurella, wiceprezes BGK ds. ryzyka.

Choć to niewiele z 5,7 mld zł, które BGK dostał na wsparcie eksporterów, postęp jest wyraźny. Do sierpnia 2010 r. kredyty długoterminowe warte 1 mln EUR bank przyznał jedynie dwóm firmom.

Nowe ryzyko

Skąd przełom?

— Spotkaliśmy się z przedstawicielami 400 firm w ośmiu miastach. Wiele z nich nie wiedziało nie tylko o istnieniu programu, ale także BGK — twierdzi Jerzy Kurella.

Promocja to jednak nie wszystko — popyt na rządowe wsparcie od dawna przekracza wartość przyznanych kredytów. Firmy odbijały się od drzwi banku ze względu na bardzo restrykcyjne podejście działu ryzyka — mimo że kredyty miały być łatwo dostępne, stosował kryteria oceny ostrzejsze niż banki komercyjne. Na tym tle skonfliktował się nawet zarząd. Jego przedstawiciele zapewniali, że rozwiążą problem wyśrubowanych kryteriów oceny. Być może remedium okaże się nowy szef działu Andrzej Ladko, dotychczasowy doradca prezesa BGK, były prezes PZU Asset Management, który wczoraj zastąpił Piotra Bieńka, wiceprezesa BGK, utożsamianego z nadmiernie ostrożnym podejściem.

— Wolałbym nie zgadywać, jaką politykę ryzyka będzie prowadził Andrzej Ladko w BGK. Nam pomógł przygotować procedury związane z zarządzaniem aktywami, zwłaszcza w dziedzinie oceny ryzyka, i zrobił to rewelacyjnie — twierdzi Jakub Karnowski, prezes PKO TFI.

Pozytywna zmiana

To, że program wreszcie zaskoczył, jest dobrą informacją dla firm. Rządowe wsparcie może być kartą przetargową w walce o kontrakty.

— Podczas przetargu okazało się, że z kilkunastu oferentów z różnych krajów tylko my mamy dla kontrahenta propozycję finansowania, i to w państwowym banku. Dzięki temu wygraliśmy — twierdzi przedstawiciel firmy Zamet, która podpisała niedawno kontrakt wartości 22 mln zł na dostawę klatek walcowniczych na Białorusi.

Z kredytowania skorzysta także białoruski kontrahent giełdowego Unibepu. Polska spółka zbuduje dla niego hotel za 40 mln EUR w centrum Mińska.

— Czekamy jeszcze na gwarancję KUKE. Dla białoruskich partnerów zaangażowanie instytucji państwowej w transakcję poprawia wiarygodność firmy. My nie ponosimy ryzyka niewypłacalności kontrahenta — tłumaczy Paweł Miszczuk, rzecznik prasowy Unibepu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Jabłońska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Łatwiej o kredyty dla eksporterów