Lekarz przyszedł do Małpki

Marcus Preston, który prowadził restrukturyzację Biomedu Lublin, teraz ma ratować zadłużoną sieć małych sklepów. Zaczął od wniosku o postępowanie układowe

Najpierw są straty, potem pustoszeją półki, następnie cierpliwość zaczynają tracić najemcy, a w końcu wierzyciele i po sieci handlowej pozostaje tylko złe wspomnienie. Taki scenariusz w ostatnich dwóch latach został zrealizowany w Marc-Polu i Almie, a w ostatnich miesiącach stawał się coraz bardziej prawdopodobny w Małpce Express.

CZAS REMANENTU:
Zobacz więcej

CZAS REMANENTU:

Sklepy Małpki w ciągu kilku lat miały już dwóch właścicieli, natomiast nigdy nie miały zysków. Teraz specjalizujący się w restrukturyzacjach Marcus Preston ma dogadać się z wierzycielami i przygotować sieć na przyjęcie nowego inwestora. Grzegorz Kawecki

Sieć, założona w 2012 r. przez Mateusza Świtalskiego, syna twórcy Eurocashu, Biedronki i Żabki, od 2015 r. należy do funduszu PineBridge i w szczytowym momencie miała w kraju ponad 350 sklepów. Szybkie tempo ekspansji sprawiło, że od początku przynosiła straty. Sieć zaczęła się kurczyć i mieć problemy z płynnością. Od kilku miesięcy sklepowe półki świecą pustkami, bo dostawcy zgadzają się na dostarczanie produktów tylko za gotówkę, której brakuje.

— Pod koniec października złożyliśmy wniosek o otworzenie postępowania układowego, czekamy na decyzję sądu. Spółka ma około 80 mln zł długów wobec kilkuset podmiotów, z czego połowa to zobowiązania wobec kontrahentów. Kluczowe jest teraz zapewnienie kilku miesięcy oddechu i czasu na ustalenie nowych warunków współpracy z dostawcami — to stworzy szansę i warunki dla strategicznego partnera, który mógłby z nami współpracować w ramach procesu restrukturyzacji. Nikt dotychczas nie złożył wniosku o upadłość Małpki — z punktu widzenia wierzycieli utrzymanie sieci przy życiu jest korzystne, bo w przypadku likwidacji szansa na odzyskanie pieniędzy jest dużo mniejsza — mówi Marcus Preston, prezes Małpki Express.

Leczenie spółek

Na rynku znany jest m.in. z wyprowadzania na prostą giełdowego Biomedu Lublin, który od lat borykał się z dużym zadłużeniem, związanym z nieudaną inwestycją w zakład frakcjonowania osocza. Pojawił się w spółce w lutym ubiegłego roku, wynegocjował porozumienie z wierzycielami, wśród których pierwsze skrzypce grała Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, i we wrześniu 2016 r. pożegnał się ze spółką, której restrukturyzację w podwójnej roli prezesa i znaczącego akcjonariusza kontynuuje Marcin Piróg, były szef PLL LOT.

— Wstępny plan restrukturyzacji Małpki jest przygotowany. Będę dążył do utworzenia rady wierzycieli, która będzie czuwała nad jego realizacją. Zakładam, że do czerwca spółka może wyjść operacyjnie na plus. Docelowo w ciągu 9-18 miesięcy chcemy znaleźć dla niej nowego inwestora branżowego. Mam zielone światło od właściciela na poszukiwanie firm zainteresowanych inwestycją — mówi Marcus Preston.

W swojej historii Małpka była już warta bardzo wiele, przynajmniej na papierze. W 2013 r. giełdowa Czerwona Torebka przejmowała ją od syna głównego akcjonariusza za pomocą dużej emisji walorów. Spółkę wyceniono wtedy na 281,5 mln zł, do czego uwagi zgłaszało m.in. Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych.

W 2015 r. PineBridge odkupił Małpkę za 362,3 mln zł, ale struktura transakcji była specyficzna — fundusz zapłacił część ceny za sieć posiadanym przez siebie pakietem akcji Czerwonej Torebki, a resztę miał dopłacić w ciągu trzech lat. Teraz o takich wycenach nie ma co marzyć, ale Marcus Preston liczy na zainteresowanie inwestorów branżowych i z Polski, i z zagranicy.

— Segment convenience jest teraz atrakcyjny dla sieci handlowych — jest w nim więcej miejsca na ekspansję niż w większych formatach. Małpka ma 154 sklepy w dobrych miejscach, a przede wszystkim bardzo dobrą, nowoczesną platformę i systemy IT oraz zespoły specjalizujące się w zarządzaniu siecią, ekspansji i handlu. To pozwala na łatwe i szybkie zwiększenie skali biznesu. Z punktu widzenia inwestora bardziej korzystne może być kupienie takiej sieci, nawet z pewnymi długami, niż budowanie jej od zera — twierdzi Marcus Preston.

Zmiana kierunku

Kluczowym elementem planu restrukturyzacyjnego Małpki jest stworzenie dwóch sieci w miejsce jednej. Małpka otwierała już sklepy pod nowym szyldem MExpress, w których oferta była sprofilowana pod młodszych klientów.

— Nie ma sensu tworzenie drugiej Żabki. Jedna sieć powinna być niskokosztowa i skupiona na sprzedaży typowego asortymentu małych sklepów, czyli alkoholu i papierosów. Druga, w najlepszych miejscach, inwestowałaby w innowacje i nowoczesne usługi, dając możliwość testowania nowych rozwiązań dla polskiego segmentu convenience.

Taka restrukturyzacja to niezwykle ciekawe wyzwanie, mamy bowiem możliwość rewizji tego, jak Małpka funkcjonowała dotychczas, i ponownego poukładania wszystkich elementów — uważa Marcus Preston. Zgodnie z ostatnimi dostępnymi danymi z KRS Małpka miała w 2015 r. 132,6 mln zł przychodów, o 18 proc. mniej niż rok wcześniej, i 64 mln zł straty netto. Łącznie od początku istnienia do końca 2015 r. spółka straciła na czysto 200 mln zł.

— Teraz najważniejsze jest otwarcie postępowania, potem musimy ustalić warunki spłaty wierzycieli, regulować bieżące zobowiązania i uzyskać kredyty kupieckie u dostawców. Restrukturyzacja już trwa — jeszcze przed moim przyjściem do firmy znacznie zredukowano koszty centrali. Nasze długi wobec banków nie są duże, więc ich spłata mogłaby pozwolić na zdjęcie zabezpieczeń z nieruchomości magazynowych, które posiadamy, i ich ewentualną sprzedaż. Możemy też powrócić do ekspansji — w magazynie w Szczecinku leży wyposażenie dla 100 sklepów, więc to tylko kwestia pozyskania partnerów i kapitału, który może dostarczyć inwestor — mówi Marcus Preston. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Lekarz przyszedł do Małpki