Posłowie Lewicy oczekują, że marszałek Sejmu Bronisław Komorowski podejmie zdecydowane działania w tej sprawie.
Chodzi m.in. o posiedzenie Sejmu z 11 lipca, kiedy cały klub PiS opuścił salę obrad po tym, jak w głosowaniu przepadł jego wniosek o informację ministra sprawiedliwości na temat rzekomych nacisków na prokuratorów. Posłowie PiS nie wzięli wtedy udziału w głosowaniach; klub zorganizował w tym czasie konferencję prasową na schodach w holu głównym Sejmu.
Ponieważ za każdą nieusprawiedliwioną nieobecność na głosowaniach posłowi potrącane jest z uposażenia 300 złotych, posłowie PiS złożyli u wicemarszałka Kalinowskiego usprawiedliwienia za nieobecność w dniu 11 lipca.
Kamiński i Kopyciński wystąpili na piątkowej konferencji prasowej na tle zdjęcia posłów PiS z lipcowej konferencji prasowej zorganizowanej na schodach. Czerwonym kółeczkiem na fotografii zaznaczone zostały twarze prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.
"Sprawa jest ważna o tyle i budząca kontrowersje, że jest to wyłudzenie publicznych pieniędzy, pobrania nienależnych świadczeń. Sprawa dotyczy byłego premiera Rzeczypospolitej i byłego ministra sprawiedliwości - dwóch ludzi, którzy powinni stać na straży praworządności, a niestety w tej sprawie pokazali, jak przez dwa lata rządzili" - ocenił Kamiński.
Jego zdaniem, sprawa usprawiedliwień posłów PiS być może "nadaje się do prokuratury". "Chodzi o wyłudzenie nienależnych świadczeń z budżetu Sejmu" - przekonywał poseł Lewicy. Dodał, że sprawą powinny zająć się dwie sejmowe komisje: etyki poselskiej oraz regulaminowa i spraw poselskich.
Kamiński i Kopyciński mieli ze sobą kopie usprawiedliwień posłów PiS, które przed południem Kancelaria Sejmu udostępniła dziennikarzom. Usprawiedliwienia te dotyczą najczęściej dwóch posiedzeń: w dniach 11-13 czerwca i 9-11 lipca.
Kopyciński zacytował kilka - jak to określił - "przykładów radosnej twórczości" parlamentarzystów PiS. "Pani poseł Nelli Rokita pisze, że nie wzięła udziału w głosowaniu z powodu poważnych problemów zdrowotnych. To samo wskazuje pan Wojciech Mojzesowicz - też nieoczekiwanie się rozchorował" - ironizował polityk Lewicy.
Wszystko również wskazuje na to - kontynuował - że była to choroba zakaźna. "Zakaźna, bo pani poseł Gabriela Masłowska w swoim usprawiedliwieniu stwierdza, że nieoczekiwanie, właśnie w tym momencie się rozchorowała" - dodał Kopyciński.
Przytoczył też treść kilku innych usprawiedliwień posłów PiS, w tym Zbigniewa Wassermanna, który napisał, że brał udział w audycji TVN, a także Ziobry, który "miał inne, bardzo ważne sprawy poselskie".
"No i absolutne dwa rodzynki: Przemysław Gosiewski. Co robił Przemysław Gosiewski? Tłumaczy, że nie wziął udziału w głosowaniu z uwagi na wcześniej zaplanowane zadania wynikające z pełnionej funkcji przewodniczącego klubu parlamentarnego" - cytował poseł Lewicy.
"I +number one+ - były premier Jarosław Kaczyński. Co pisze? Pisze, że nie mógł wziąć udziału w głosowaniu z uwagi na niemożliwe do przewidzenia przeszkody, jakie miały miejsce akurat w tym dniu. Rozumiem, że tą przeszkodą było zatamowanie tych schodów w hollu sejmowym" - ironizował polityk.
Jak dodał, to wstyd, że parlamentarzyści PiS w ten sposób próbują rozwiązać problem swojej nieobecności. "Panowie z PiS, wstyd, po prostu wstyd. Wstyd, że kłamiecie, a w tym wypadku kłamiecie dla trzystu złotych" - ocenił Kopyciński.
W piątek po południu szef klubu PiS Przemysław Gosiewski zapowiedział wniosek do Komisji Etyki Poselskiej w sprawie posła Sławomira Kopycińskiego.
"Poseł stwierdził, że za dzień 11 lipca złożyłem usprawiedliwienie w związku z nieobecnością na sali, a takiego usprawiedliwienia nie złożyłem" - powiedział PAP Gosiewski. Za to, według niego, Kopyciński powinien ponieść odpowiedzialność przed Komisją Etyki Poselskiej.
Wśród usprawiedliwień udostępnionych w piątek dziennikarzom było usprawiedliwienie Gosiewskiego za 11, 13 i 27 czerwca. Jako powód nieobecności podczas głosowań w tych dniach poseł podał "wcześniej zaplanowane zadania wynikające z pełnienia funkcji przewodniczącego klubu PiS".
W rozmowie z PAP Gosiewski podkreślił, że 13 czerwca "kierował posiedzeniem klubu oraz miał spotkania indywidualne łącznie z 15 posłami, dotyczące bieżących prac Sejmu". Zaznaczył, że nie wnosił o to, by nie potrącano mu uposażenia, ale chciał wyjaśnić powody swojej obecności.
Prezydium Sejmu zdecydowało w piątek, że wszystkimi usprawiedliwieniami posłów PiS za nieobecność na czerwcowym i lipcowym posiedzeniu Sejmu zajmie się Komisja Etyki Poselskiej.