Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu zajął się wczoraj sprawą tzw. Lex Alpine, na której rozstrzygnięcie czeka polski rynek zamówień publicznych.
Na rozprawie przedstawiciele Komisji Europejskiej (KE) wskazywali, że niezgodne z prawem unijnym są wprowadzone rok temu w Polsce przepisy pozwalające instytucjom zamawiającym łatwo wykluczać na trzy lata firmy z przetargów. Przedstawiciel naszego MSZ stwierdził, że w ocenie polskiego rządu prawo nie łamie dyrektyw UE. Trybunał odroczył ogłoszenie wyroku.
— Można spodziewać się, że orzeczenie zostanie wydane w ciągu trzech miesięcy — mówi Małgorzata Stręciwilk, członek Krajowej Izby Odwoławczej. To właśnie izba skierowała sprawę do trybunału, rozpatrując odwołania firm Praxis i ABC Direct Contract, wykluczonych z przetargów organizowanych przez Pocztę Polską.
Obie firmy wygrały przetargi, lecz poczta musiała je wykluczyć na podstawie art. 24 ust. 1 pkt 1a. Mówi on, że firma na trzy lata jest odsuwana od wszelkich przetargów u zamawiającego, jeżeli w poprzednim postępowaniu nie zrealizowała co najmniej 5 proc. wartości kontraktu i zamawiający rozwiązał z nią umowę. Taki przepis zaproponował rząd po wyrzuceniu firmy Alpine z budowy autostrady A1 (stąd Lex Alpine).
Mimo sprzeciwu organizacji przedsiębiorców regulacja weszła w życie w maju 2011 r. Wielu ekspertów twierdziło, że przepis wykracza poza unijne dyrektywy i daje zamawiającym zbyt dużą łatwość (bez wyroku sądu) wykluczania z przetargów.
— Zamawiający powinien mieć możliwość wykluczenia wykonawcy, ale na podstawie wyroku sądowego, a nie własnego widzimisię — uważa Piotr Kledzik, prezes Bilfinger Berger Budownictwo.
Biznes liczy na unijny sąd. KE zazwyczaj nie myli się w interpretacji unijnego prawa. Jeżeli europejski trybunał i w tej sprawie przyzna jej rację, polski rząd będzie miał spory kłopot. Po pierwsze, będzie musiał poprawić złe regulacje.
Po drugie, wszystkie firmy wykluczone z przetargów na podstawie Lex Alpine będą mogły dochodzić odszkodowań. Za beztroskę rządu i parlamentu znowu zapłacą podatnicy.
Jeżeli jednak trybunał weźmie stronę naszego rządu, utwierdzi go w słuszności, że nadal trzeba przykręcać firmom śrubę. Niedawno Sejm uchwalił nowelizację rozszerzającą przypadki wykluczania firm z przetargów bez wyroków sądowych. Środowiska przedsiębiorców alarmują, że dojdzie do pełnego dyktatu zamawiających nad wykonawcami. Ogólnopolska Izba Gospodarcza Drogownictwa zwróciła się do Bogdana Borusewicza, marszałka Senatu, o zablokowanie groźnych regulacji.
— Wprowadzenie tych zapisów przyczyni się do pogłębienia nierównowagi stron oraz przerzuci praktycznie wszelkie ryzyko na wykonawców — twierdzi Wojciech Malusi, prezes izby.