Magia nazwisk

Adam Sofuł
opublikowano: 2006-12-05 00:00

Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBA) poinformowało w poniedziałek, że dokonało pierwszych zatrzymań. Trudno oczywiście ocenić zasadność zatrzymania, bo szef CBA Mariusz Kamiński dość skąpo dawkował informacje, jednak przyjmijmy, że biuro wszczęło śledztwo słusznie, a zatrzymani rzeczywiście mają coś na sumieniu, i w spokoju oczekujmy na wyrok sądu w tej sprawie.

Podczas konferencji prasowej inaugurującej działalność biura był jednak jeden zgrzyt. O zatrzymanych biznesmenach Mariusz Kamiński mówił zgodnie z prawem bez nazwisk — Robert M. i Wiesław B. Jedno nazwisko jednak padło. Jan Kulczyk. To właśnie jeden z najbogatszych Polaków miał jednemu z podejrzanych udostępnić swój prywatny samolot, by ten mógł wyjechać z kraju. Kamiński tłumaczył, że nazwisko Kulczyka zostało podane, ponieważ nie jest on stroną w tej sprawie. Nie ma nic zdrożnego w tym, że szef CBA chciał przedstawić okoliczności zatrzymania biznesmenów. Nie ma też powodu, by ukrywać związki (na razie nader wątłe, co przyznaje sam Kamiński) Kulczyka z tą sprawą.

Trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że szef CBA uwierzył w magię wielkich nazwisk. Przecież nazwisko Kulczyka (a także paru innych biznesmenów) padało z jego ust już wówczas, gdy nie tylko nie byli oni stroną w sprawie, ale gdy nawet nie było jeszcze CBA. Rodzi to obawy, że dla szefa CBA afera, w której nie może paść znane nazwisko, jest niegodna uwagi biura. Oczywiście, nawet największe nazwiska nie mogą stać ponad prawem. Jednak nawet największym trzeba coś udowodnić. Wewnętrzne przekonanie nie wystarczy.

Możesz zainteresować się również: