Mamy już polską Nokię

Eugeniusz Twaróg
09-09-2010, 17:37

Giełda to jedna z tych rzeczy, które naprawdę nam się udały. Potrzebuje jednak zmian.

Serce gospodarki bije mocno i miarowo. Minister Boni oraz Jan K. Bielecki chcą jeszcze je wzmocnić.

Była okazja do kombatanckich wspomnień, ale też snucia planów na przyszłość. Panel „Serce gospodarki. Rynek kapitałowy jako przewaga kapitałowa Polski” jeden z ciekawszych podczas krynickiego forum ekonomicznego z bardzo dobrą obsadą za stołem prezydialnym, skoncentrował się głównie wokół warszawskiej giełdy. Jan K. Bielecki, szef rady gospodarczej przy premierze wspominał, jak w kwietniu 1991 r. minister Janusz Lewandowskim zaprosił go na GPW i „pozwolił zadzwonić dzwonkiem”.

- Też występuję jako kombatant. 2 tys. dolarów – taki był pierwszy obrót. Z naszych rojeń sprzed lat, że Okęcie będzie regionalnym hubem, a giełda centrum kapitałowym udało się zrealizować to drugie marzenie – mówił Janusz Lewandowski, obecnie unijny komisarz.

Wszyscy paneliści byli zgodni, że giełda rzeczywiście nam się udała. Ale, jak powiedział, minister Michał Boni potrzebuje też zmian. Ujął je w czterech punktach: potrzebny jest przegląd przepisów pod kątem wzmocnienia praw inwestorów, trzeba przystosować GPW do „przyswajania” nowych produktów finansowych jakie pojawiają się na świecie, zwiększyć efektywność KNF oraz egzekwowalność prawa, tak by spółki mogły szybciej rozstrzygać spory.

Michał Boni zapowiedział też istotne wzmocnienie rynku kapitałowego po zmianach w systemie emerytalnym.

- Jeśli wprowadzilibyśmy multifunduszowość OFE,: agresywniejsze, dla osób młodszych i stabilniejsze dla starszych, to w pierwszym przypadku 80 proc. byłoby inwestowane w akcje. W drugim około 10 proc. Szczegółowe założenia do reformy przedstawimy w przyszłym tygodniu – mówi Michał Boni.

Minister uważa, że w perspektywie najbliższych pięciu lat trzeba też będzie zastanowić się nad wzmocnieniem trzeciego filara. Szacuje, że za jego pośrednictwem na giełdę mogłoby trafić między 80 a 130 mld zł.

Jan K. Bielecki podkreśla konieczność zwiększenia przejrzystości i transparentności giełdy, tak by nadal mogła rozwijać się tak dobrze jak w przeszłości.

- Nie zgadzam się z tezą, że nie mamy polskiej Nokii. Mamy. To jest PZU, to jest PKO BP, to są takie małe polskie nokie, które rosły wraz z rynkiem kapitałowym. Trzeba zrobić wszystko by mogły nadal rosnąć – mówi Jan K. Bielecki.

Były premier spodziewa się, że pomoże w tym nowa ustawa o radach nadzorczych przygotowana przez ministra skarbu i członków rady gospodarczej.

- Czasy kiedy Stasiu sprawdził się w spółce więc rzuciliśmy go na inny front odeszły w przeszłość – mówi Jan K. Bielecki.

Opowiada się on również za zwiększeniem transparentności oraz klarownym ładem korporacyjnym w spółkach należących do zagranicznych inwestorów, przede wszystkim w bankach.

- Jeśli bank jest notowany na giełdzie, to chcemy żeby był niezależny. Jeśli w  kryzysie można swobodnie przesuwać kapitały ze spółek zależnych, że liczy się dobro holdingu, to z punktu widzenia Polski jest to dobre. Mieliśmy taki przypadek i to jest poważny sygnał ostrzegawczy – mówi były premier.

Zwraca uwagę na zmiany przygotowywane w Brukseli, które nie są dla nas korzystne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Mamy już polską Nokię