NOM ma małe szanse na odszkodowanie. Netia już przechodziła tę drogę — bez skutku. Nie pomógł nawet trybunał.
Należący do Exatela operator telekomunikacyjny NOM chciałby dostać odszkodowanie od skarbu. I to niebagatelne. Według "Parkietu", może to być nawet 171 mln zł. Chodzi o zwrot pieniędzy za koncesję zakupioną w 2000 r. oraz pieniądze za utracone korzyści. Według analityków, złożenie teraz pozwu może mieć na celu podbicie ceny za Exatel.
Jednak szanse NOM na takie odszkodowanie są nikłe. Podobną drogę przeszła już Netia oraz GTS Energis, którzy także starali się o zwrot pieniędzy za koncesje. Chodziło o świadczenie usług połączeń międzymiastowych za pomocą prefiksu. Jednak zmiany w prawie spowodowały, że koncesje te przestały być potrzebne.
— Netia już w 2001 r. rozpoczęła starania o odzyskanie pieniędzy zapłaconych za tę koncesję. Niestety, przez osiem lat wszystkie sądy, począwszy od okręgowego po najwyższy, odrzucały nasze roszczenie. Również Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że ustawa prawo telekomunikacyjne, które zastąpiło koncesje zezwoleniami, jest zgodna z konstytucją — mówi Karol Wieczorek, rzecznik prasowy Netii.