Maspex Wadowice, który wciągu kilkunastu lat wyrósł zmałej firmy handlowej na wielkiego producenta dóbr spożywczych, liczącego się w całej Europie Środkowej i Wschodniej, szykuje się domilowego kroku. Założyciele największej firmy spożywczej z polskim kapitałem iobecni udziałowcy (sześciu biznesmenów) myślą o przyspieszeniu rozwoju.Ito skokowym. A ponieważ szybki rozwój w przypadku takiego giganta, jak Maspex, wymaga ogromnego kapitału, firma jest już okrok od długo oczekiwanej, m.in. przez analityków i inwestorów, decyzji o wejściu na giełdę.
Jazda z dopalaczem
— Giełda raz rozpala emocje, a raz studzi. Nie ulega jednak wątpliwości, że jest świetnym miejscem do zdobycia kapitału na realizację dużych projektów inwestycyjnych i akwizycji. Jeśli trafi się nam taki właśnie projekt, to z możliwości tej prawdopodobnie skorzystamy. A muszę przyznać, że po przejęciu 14 różnych firm, raczej średnich i małych, marzymy o dużej akwizycji, z dużym potencjałem. Jesteśmy więc otwarci na ciekawe propozycje — mówi Krzysztof Pawiński, prezes firmy Maspex Wadowice i jeden z sześciu udziałowców.
Jego zdaniem, konsolidacja branży spożywczej, w ślad za szybko postępującą koncentracją handlu, jest nieunikniona. Podkreśla, że polskie firmy spożywcze są wciąż małe w porównaniu z zagraniczną konkurencją.
— Nad akwizycjami pracuje u nas specjalny zespół ludzi, który w latach 2006/2007 przeanalizował łącznie dziesiątki projektów. Było to bardzo deprymujące, bo w ostatnich dwóch latach wyceny firm oderwały się od rzeczywistości. Cieszę się, że przetrzymaliśmy ten okres. Teraz łatwiej będzie coś kupić na rozsądnych warunkach — przekonuje Krzysztof Pawiński.
Co ciekawe, Maspex interesują nie tylko firmy o zbliżonym profilu produkcji (soki, makarony, produkty instant), ale także takie, które uzupełniłyby i rozszerzyły jego ofertę. W grę wchodzą jednak tylko wytwórcy trwałych produktów spożywczych (o długim terminie przydatności do spożycia), mający silne marki i podobny system dystrybucji.
Giełdowa furtka
To jednak nie wszystko. Maspex chce wejść na giełdę także z drugiego powodu.
— Debiut na giełdzie byłby dla naszej firmy dobrym sposobem na rozwiązanie zbliżającego się problemu generacyjnego. Od 18 lat Maspex ma sześciu udziałowców, a do głosu dojdzie wkrótce następne pokolenie, przez co liczba udziałowców się zwiększy. Wprowadzenie spółki na giełdę stworzyłoby firmie możliwość rozwoju i jednocześnie ułatwiło udziałowcom swobodę działania w sprawach zmian właścicielskich. Otrzymalibyśmy rynkową wycenę tego, co posiadamy i przygotowalibyśmy grunt do płynnej zmiany generacyjnej w firmie — wyjaśnia Krzysztof Pawiński. Jego zdaniem, w dłuższej perspektywie giełda byłaby dobrym, systemowym rozwiązaniem tego problemu.
Nie wszystko na giełdzie budzi jednak jego zachwyt.
— W ostatnim czasie na giełdę weszło sporo małych firm z branży spożywczej,roztaczających przed inwestorami wizje szybkiego rozwoju. Ich realizacja okazała się zbyt trudna dla wielu z nich. Trochę mnie śmieszy, gdy czytam teraz w prasie mało przekonujące i pokrętne tłumaczenia prezesów takich firm. Tworzą one w mediach dużą kakofonię i wypierają naprawdę istotne treści, a także informacje o bardziej liczących się firmach niepublicznych — mówi Krzysztof Pawiński.