Czytasz dzięki

Między nalotem a strzałem snajpera

opublikowano: 16-03-2016, 22:00

Bombardowanie ofertami na oślep przynosi skutek odwrotny do zamierzonego. Nadzieją jest reklama behawioralna.

Do sklepu sieci Target koło Minneapolis (USA) wpadł z hukiem mężczyzna. W trzęsącej się ręce ściskał kupon na dziecięce ubranka i wózki, który ta placówka wysłała jego córce licealistce. Krzyczał, że musi się spotkać z menedżerem. Ten dał mu słowo, że sprawę wyjaśni. Kilka dni później zadzwonił z przeprosinami. „To ja muszę państwa przeprosić” — usłyszał. „Nie wiedziałem, że moja córka jest w ciąży”. Nastolatka kupowała w markecie suplementy diety dla przyszłych matek. Na tej podstawie komputerowy algorytm zaproponował jej artykuły dla niemowląt.

Mniej znaczy więcej

To historia sprzed kilku lat. Łatwo sobie wyobrazić, o ile trafniej dzisiejsze programy analityczne odgadują potrzeby i oczekiwania poszczególnych klientów. Zindywidualizowane oferty handlowe mogłyby położyć kres epoce spamu. Szkopuł w tym, że firmy kurczowo trzymają się tradycyjnego mailingu, zamiast postawić na jego behawioralną odmianę, która uwzględnia nasze zachowania, nawyki i preferencje, a nawet informacje o tym, gdzie się w danym momencie znajdujemy (geolokalizacja).

— Z myślą o marketerach powstają zaawansowane narzędzia e-mailingowe, dzięki którym mogą z wysoką precyzją stwierdzić, o jakiej porze dnia, do jakiego internauty i jaki e-mail powinni wysłać, aby zapewnić kampanii największą skuteczność, klikalność i konwersję sprzedażową — tłumaczy Piotr Prajsnar, prezes Cloud Technologies.

Między mailingiem klasycznym a mailingiem behawioralnym jest taka różnica jak między nalotem dywanowym a oddaniem strzału przez snajpera. Efektem pierwszego są ogrom zniszczeń (poirytowanie klientów) i brak pewności, że cel (zainteresowanie konsumentów ofertą) został osiągnięty. W drugim przypadku skuteczność działania, jeśli nawet nie sięga 100 proc., to jest bardzo wysoka. Piotr Prajsnar używa innej metafory. Dzisiejszy świat — twierdzi — przypomina jedną wielką skrzynkę e-mailową, która pęcznieje z każdym dniem i w której zalegają tony nieotwartych listów.

25082f04-4285-11ea-b77f-2e728ce88125
Stać cię na więcej
Newsletter autorski Mirosława Konkela
ZAPISZ MNIE
Stać cię na więcej
autor: Mirosław Konkel
Wysyłany raz w tygodniu
Mirosław Konkel
Jesteś lepszy, niż ci się wydaje, ale nie tak dobry, jak mógłbyś być. Zapisz się na newsletter - znajdź inspiracje i odpowiedzi na ważne pytania.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Z e-mail marketingu korzysta 82 proc. firm z sektora B2B i B2C, a 90 proc. z nich dostrzega ogromne znaczenie tego kanału w komunikacji z klientem. Na potęgę mailują zwłaszcza biznes i marketing. Tyle że często chaotycznie, bez pomysłu, przez co w miliardy wiadomości nikt nie ma ochoty kliknąć — wskazuje szef Cloud Technologies. Klucz do sukcesu tkwi w prostej strategii: zanim wyślemy komunikat, trzeba rozpoznać, kim jest odbiorca, czym się interesuje i w jakich godzinach przegląda e-maile. Taką wiedzę dają systemy big data. Problem w tym, że są jak latające talerze — wielu o nich mówi, lecz mało kto je widział.

— Według badań CEB tylko co dziesiąte przedsiębiorstwo na świecie kampanie mailingowe planuje z uwzględnieniem technologii big data, które są kopalnią informacji o konsumentach, przez co zwiększają skuteczność mailingu kilkunastokrotnie — podkreśla prezes Prajsnar.

Luksus na każdą kieszeń

Analityka usprawnia również komunikacje wewnętrzną i zarządzanie przedsiębiorstwem. Według danych Intela, w Europie Środkowo- -Wschodniej duże zbiory danych przetwarza 25 proc. firm. Wskaźnik dla Polski wynosi 18 proc. Odstajemy m.in. od Czechów (33 proc.) i Słowacji (31 proc.). Skąd zapóźnienie? Z przekonania, że big data to luksus, na który mogą pozwolić sobie nieliczni. Byłoby to prawdą, gdyby nie usługowy model IT, czyli chmura obliczeniowa (cloud computing).

— Rozwiązania analityczne w chmurze nie różnią się funkcjonalnie od oferowanych w tradycyjnym modelu, a są bardziej elastyczne i nie wymagają inwestycji w kosztowne licencje — zachwala Konrad Wypchło z ITMagination. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy