Jeden z największych graczy na rynku funduszy preferuje obligacje korporacyjne w związku z perspektywą globalnego wzrostu gospodarczego, który ma być napędzany przez trwały wzrost w Chinach. Stawia na niemieckie bundy i amerykańskie papiery skarbowe, uważając, że spadły zbyt nisko.

Według Davida Zahna, który współzarządza zagranicznymi aktywami o wartości 694,1 mld USD we Franklin Templeton, rynki kredytowe są zbyt pesymistyczne, uważając, że Europa i Stany Zjednoczone wpadną w głęboką recesję. Twierdzi on, że długi sprzedawane przez spółki przemysłowe po obu stronach Atlantyku są atrakcyjne, zaś wyceny niektórych obligacji skarbowe zeszły zbyt nisko, by można to było uznać za trwałą sytuację.
- Ostatnio wiele dzieje się na rynkach, ale przede wszystkim zauważamy sporo hałasu w przeciwieństwie do fundamentalnych zmian. Jesteśmy nastawieni „relatywnie” byczo – podkreśla Zahn.
Szczególne nadzieje Franklin Templeton pokłada w gospodarce Państwie Środka. Prognozuje, że Chiny z sięgającym 8 proc. wzrostem gospodarczym będą w stanie, wspólnie z innymi rozwijającymi się gospodarkami w Azji wytrzymać uderzenie ze strony spadku popytu na swój eksport.