Spółki wydadzą na swoje akcje 2 mld zł. To rekord
Wcześniej w modzie były splity i emisje z prawem poboru. Teraz na topie są tzw. buy-backi. Czas pokaże, czy to skuteczny oręż w walce z bessą.
Coraz więcej spółek giełdowych stwierdza, że ich akcje są tanie, i rozpoczyna skup. Ma to pomóc kursowi, odbierając amunicję sprzedającym oraz poprawić wskaźniki giełdowe. Według szacunków „PB” już prawie 30 spółek przygotowuje się lub prowadzi skup własnych akcji na giełdzie. Łącznie wydadzą na ten cel 2 mld zł. Zapowiada się więc nowy rekord wszech czasów. Nie wszystkim się on jednak podoba.
Na tym nie koniec
Na początku tygodnia chęć wydania ponad 50 mln zł na własne akcje zapowiedział dom maklerski IDM. Kilka dni wcześniej decyzję o przeznaczeniu 90 mln zł na skup do 10 proc. akcji własnych w celu umorzenia podjęli akcjonariusze Agory. Na buy-back zdecydowali się m.in. szefowie spó- łek kontrolowanych przez znanego inwestora Romana Karkosika, Grupy FAM, Ropczyc czy PGF. Na tym nie koniec.
Analitycy spodziewają się, że coraz niższe wyceny rynkowe i dobre wyniki finansowe zachęcą kolejnych emitentów do buy-backów. Okazją do tego są coroczne walne zgromadzenia akcjonariuszy, które decydują o zagospodarowaniu wcześniejszych zysków (mają się odbyć do końca czerwca). Decyzje o skupie akcji w celu umorzenia można też podjąć później.
Mamy prawdziwą modę
— Kiedyś mieliśmy modę na emisje akcji czy splity. Teraz nastaje czas skupu własnych papierów. Prawdopodobnie jeszcze cześć spółek zwleka z decyzją, spodziewając się dalszych spadków na giełdzie — ocenia Wojciech Szymon Kowalski, analityk Biura Analiz i Koniunktur WS Kowalski.
Niektórzy analitycy biją jednak na alarm, by w decydowaniu się na skup własnych akcji kierować się zdrowym rozsądkiem, a nie potrzebą chwili.
— Mam wrażenie, że w niektórych przypadkach spółki zbyt pochopnie decydują się na skup własnych akcji. Dzieje się to kosztem inwestycji, a spółki idą najprostszą drogą, postanawiając o rozdysponowaniu pieniędzy akcjonariuszom — ostrzega Piotr Cieślak, analityk SII.
Bessa wymusza zakupy
Znamienne jest to, że wielu spółkom decydującym się na skup akcji, a zwłaszcza ich akcjonariuszom, mocno dała się we znaki giełdowa bessa. W oczy kole zwłaszcza najniższa od lat wycena rynkowa.
— Nabycie własnych akcji jest uzasadnione ich znacznym niedowartościowaniem w następstwie obecnej sytuacji panującej na rynku kapitałowym. Przeprowadzenie tej operacji umożliwi części akcjonariuszy odzyskanie zainwestowanego kapitału oraz przyczyni się do podwyższenia wartości rynkowej pozostałych akcji — komentuje zarząd Impexmetalu.
Analitycy dodają, że dla wielu spółek buy-back może być orężem w walce z bessą.
— W okresie silnej dekoniunktury przeprowadzenie buy-backu może zmniejszyć skalę przeceny — ocenia Piotr Cieślak. Na razie ta reguła się nie potwierdza. Indeksy szukają dna, a kursy zdecydowanej większości spółek, które poinformowały o skupie, są pod kreską (licząc od dnia poinformowania o buy-backu).
Dywidendy górą
W tym trudnym dla inwestorów roku buy-back to poważna alternatywa dla dywidendy. Na przykład deweloper JW Construction w ubiegłym tygodniu zwiększył kwotę na skup z 20 do 55 mln zł, rezygnując z wypłaty pieniężnej dywidendy. Ale są spółki, które decydują się na jedno i drugie. TP wyda na własne akcje 700 mln zł — najwięcej ze wszystkich emitentów. Mimo to akcjonariusze mogą też liczyć na dywidendę. Podsumowując, nie ma jednak żadnych szans, aby buy-back zastąpił dywidendę, która od zawsze jest najbardziej popularną formą premiowania akcjonariuszy. Z naszych szacunków wynika, że wartość tegorocznych dywidend w giełdowych spółkach może przekroczyć 13 mld zł.
Czasami dywidenda lepsza niż buy-back
Mirosław Saj
analityk DnB Nord
Zjawisko nasilającego się skupu własnych akcji pokazuje, że coraz więcej zarządów zwraca uwagę na nadmierną przecenę swoich walorów. Jednak w okresie ogólnej dekoniunktury mechanizm ten nie zastopuje na dłużej przeceny i nie uchroni przed bessą. Zazwyczaj działa jak czynnik psychologiczny, wpływając na kurs na jednej czy dwóch sesjach. Dlatego w przypadku niektórych spółek warto zastanowić się, czy aby nie lepiej przeznaczyć pieniądze z buy-backu na wypłatę dywidendy lub pomyśleć o inwestycjach.
Maciej Zbiejcik