Morawiecki oficjalnie nadministrem

Wicepremier stanął na czele rządowego Komitetu Rozwoju. Ma już kompas, okręt i właśnie mianowano go kapitanem gospodarczej załogi

Wtorek 15 marca wicepremier i minister rozwoju będzie mógł zaliczyć do udanych w swojej politycznej karierze. Wcześniej pisaliśmy, że Mateusz Morawiecki chce mieć narzędzia do koordynowania polityki gospodarczej rządu i wie, jak po nie sięgnąć. Wczoraj dostał niemal wszystko, czego potrzebował. Rząd przyjął właśnie nowelizację kilku ważnych ustaw gospodarczych, które przenoszą do Ministerstwa Rozwoju nadzór na kluczowymi instytucjami państwa. W ubiegłym tygodniu „PB” jako pierwszy opisał projekt, który oddaje pod skrzydła szefa resortu rozwoju Korporację Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych, Bank Gospodarstwa Krajowego, Urząd Zamówień Publicznych i niektóre spółki skarbu państwa, w tym: Agencję Rozwoju Przemysłu, Polską Agencję Informacji i Inwestycji Zagranicznych oraz Polskie Inwestycje Rozwojowe. Po integracji tych instytucji ma powstać nowy wehikuł finansowy rządu — Grupa Polski Fundusz Rozwoju SA.

Rozwój najważniejszy

Także wczoraj premier Beata Szydło wyróżniła ministra rozwoju, oficjalnie nominując go na najważniejszego w jej gabinecie człowieka od spraw gospodarczych — Mateusz Morawiecki został właśnie przewodniczącym Komitetu Rozwoju — nowego ciała w administracji rządowej, które ma inicjować, uzgadniać i przygotowywać wszelkie działania związane z realizacją planu rozwoju.

„Zadaniem Komitetu jest inicjowanie, przygotowywanie i uzgadnianie rozstrzygnięć albo stanowisk Rady Ministrów lub Prezesa Rady Ministrów w sprawach związanych z realizacją (…) „Planu na rzecz odpowiedzialnego rozwoju”. Za zgodą Przewodniczącego, Komitet rozpatruje również inne sprawy ważne z punktu widzenia gospodarki i rozwoju kraju” — czytamy w zarządzeniu premier Szydło.

— Chociaż ministrowie konstytucyjni podlegają jedynie premierowi, de facto oznacza to jednak, że w sprawach gospodarczych Beata Szydło oddała wszystkie pełnomocnictwa Mateuszowi Morawieckiemu i postawiła go w roli nadministra — mówi jeden z ministrów chcący zachować anonimowość.

Komitet Rozwoju tylko na pierwszy rzut oka przypomina Radę Gospodarczą przy Premierze, którą posiłkowała się poprzednia ekipa rządząca. Najlepsze lata miała za czasów Donalda Tuska, kiedy szefował jej jego najbliższy doradca — Jan Krzysztof Bielecki. Nawet wtedy jednak jej zalecenia czy analizy nie miały dla rządu wiążącego charakteru. Rada skupiała się na opiniowaniu resortowych pomysłów i budowaniu wokół nich eksperckiej debaty różnych środowisk. Komitet Rozwoju nie będzie służył rządowemu PR, ma być potężnym narzędziem do realizacji wizji rozwoju, jaką już nakreślił wicepremier Morawiecki. Inni ministrowie nie będą już mogliłatwo kwestionować lub opóźniać tych działań.

Realna władza

Z zarządzenia szefowej rządu wynika, że w skład Komitetu Rozwoju wejdą wszyscy ministrowie, którzy mają jakikolwiek związek ze sprawami gospodarczymi: finansów, infrastruktury i budownictwa, skarbu, energii, gospodarki morskiej, środowiska oraz sekretarz ds. europejskich, a nawet pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej. Przewodniczącym będzie minister rozwoju, a jego zastępcą szef Stałego Komitetu Rady Ministrów. Widać jednak wyraźnie, że rola Mateusza Morawieckiego jest dominująca, a on sam odpowiadać będzie jedynie przed premierem. „Rozstrzygnięcia komitetu zapadają w drodze uzgodnienia. W razie braku uzgodnienia rozstrzyga głos przewodniczącego komitetu. Członek komitetu może zgłosić odrębne stanowisko w stosunku do rozstrzygnięcia podjętego na tym posiedzeniu komitetu” — tak zarządzenie szefowej rządu rozwiewa wątpliwości związane z pytaniem, kto rządzi. Nowe ciało nie będzie zamknięte na głosy z zewnątrz. Szef Komitetu Rozwoju będzie mógł posiłkować się opiniami, analizami czy prognozami niezależnych ekspertów. Komitet, a nawet jednoosobowo jego szef, będzie mógł ponadto wyznaczyć konkretne zadanie, np. przygotowanie projektu ustawy, i ministra, który je wykona na posiedzenie rządu.

— Taki układ sił ostatecznie oznacza, że po raz pierwszy od ćwierćwiecza to nie minister finansów nadaje ton polityce gospodarczej, ale minister do spraw gospodarczych. To powinno ostatecznie przeciąć wątpliwości, kto trzyma ster — mówi nasz informator z Ministerstwa Finansów.

DYRYGENT: W skład Komitetu Rozwoju powołanego wczoraj przez premier Beatę Szydło wchodzą wszyscy ministrowie zajmujący się gospodarką, ale batutę będzie trzymał Mateusz Morawiecki. [FOT. KPRM]

 

OKIEM EKSPERTA
Kropka nad „i”

DR MAŁGORZATA STARCZEWSKA-KRZYSZTOSZEK, główna ekonomistka Lewiatana, była członkini Rady Gospodarczej

Utworzenie Komitetu Rozwoju było zapowiadane przez premier Beatę Szydło. Od początku było wiadomo, że rząd nie przewiduje tworzenia organu doradczego w rodzaju poprzedniej Rady Gospodarczej, tylko stworzy organ bardzo decyzyjny. Zobaczymy, jak Komitet będzie funkcjonował w praktyce i jak będzie wykorzystywał swoje uprawnienia jego przewodniczący. Niewątpliwie pozytywne i bardzo ważne jest to, że sprawy, które trafią na agendę komitetu, będą przez niego rozstrzygane. W Radzie Gospodarczej, która nie miała mocy decyzyjnej, temat trafiał na agendę, był wałkowany, trwała burza mózgów — a decyzję podejmowała Rada Ministrów. Tu wicepremier Morawiecki zawsze ma możliwość postawienia kropki nad „i”, ostatecznego rozstrzygnięcia każdej sprawy.

 

OKIEM EKSPERTA
Rewolucyjne metody

PROF. STANISŁAW GOMUŁKA, główny ekonomista Business Centre Club, były wiceminister finansów

Na pierwszy rzut oka trudno powiedzieć, czy nadanie tak szerokich prerogatyw przewodniczącemu Komitetu Rozwoju nie narusza czasem legalnego schematu władzy w Polsce — w końcu to każdy z ministrów konstytucyjnych powinien być odpowiedzialny za swoją działkę i mieć w niej decydujący głos. Z punktu widzenia gospodarki jest oczywiście dobrze, jeśli na czele aparatu instytucjonalnego stoi jeden, konkretny człowieki pełni rolę gospodarczego szefa. Tak to działało dawniej przy okazji wprowadzania planu Balcerowicza. Wtedy, w trudnych warunkach, kluczowe było to, by wicepremier szybko podejmował decyzje, a reszta się im podporządkowywała, nawet jeśli robiono to mniej lub bardziej chętnie. Warto jednak pamiętać, że to były rewolucyjne czasy, usprawiedliwiające rewolucyjne metody. Tymczasem teraz żadnej rewolucji nie ma…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Morawiecki oficjalnie nadministrem