Morskie turbiny made in Poland

Amerykański GE ma pomysł, by zlokalizować w Polsce fabrykę gondol lub łopat dla morskich farm wiatrowych. Pomysł stanie się realny, jeśli GE dostanie zamówienia.

„Może nawet powstanie fabryka turbin” – takie nadzieje można było usłyszeć w rządowych kręgach kilka lat temu, przy okazji dyskusji o kiełkującej wówczas branży morskiej energetyki wiatrowej.

Minęły lata i… rzeczywiście jest pomysł na fabrykę turbin w Polsce. Z koncepcją wyszedł amerykański koncern GE, jeden z trzech dostawców najważniejszych urządzeń dla sektora offshore na świecie.

Oto, co wiemy o tym pomyśle, a czego nie wiemy.

Gondola czy łopata

GE nie komentuje wieści o swoim pomyśle budowy fabryki, nie otrzymaliśmy od koncernu odpowiedzi na pytania. Nieoficjalnie pomysł jednak nie jest tajemnicą dla branży, ale wszyscy są świadomi, że to tylko pomysł.

Po pierwsze, nie zostało jeszcze sprecyzowane, co fabryka mogłaby produkować. „Fabryka turbin” jest bowiem hasłem, ale w rzeczywistości produkuje się osobno wieże wiatrowe, gondole i łopaty. Wieże są już w Polsce produkowane, więc nie należy się spodziewać, że GE chciałoby konkurować na tym polu z polskimi firmami. Zostają gondole i łopaty. Te pierwsze, jak słyszymy, mogłyby być w Polsce składane z elementów jak puzzle, natomiast drugie produkuje się na miejscu.

Produkcja łopat wymaga znaczącego zatrudnienia, a także położenia zakładu w pobliżu portu instalacyjnego (który zlokalizowany zostanie prawdopodobnie w Gdyni), by ograniczyć kosztowny i trudny transport. Z tego względu nie wchodziłaby w grę inwestycja w Elblągu, gdzie GE ma już fabrykę turbin gazowych. To zbyt daleko.

RWE już wytypował

Po drugie, fabryka potrzebuje zamówień. Inwestorzy szykujący się do budowy farm wiatrowych na polskiej części Bałtyku nie mogą ich jeszcze składać, bo sami żyją w niepewności. Uchwalono już wprawdzie ustawę offshore, przyznającą wsparcie takim projektom, ale nie wyznaczono wciąż tzw. ceny referencyjnej, która ma wpływ na wysokość tego wsparcia.

Najbardziej zaawansowane projekty należą do Polenergii, działającej w partnerstwie z Equinorem, PGE z Orsted, PKN Orlen z Northland Power i do działających samodzielnie RWE i Ocean Winds. Większość z nich prowadzi już przedprzetargowe konsultacje z dostawcami turbin, ale na przetargi za wcześnie. Jedynym graczem, który dokonał już wyboru, jest niemiecki RWE, który – jak słyszymy – postawił na firmę Siemens Gamesa. RWE nie odpowiedziało na nasze pytania w tej sprawie.

Co urośnie na polskich wodach:
Co urośnie na polskich wodach:
W pierwszej fazie na polskiej części Bałtyku mają powstać farmy o łącznej mocy 5,9 GW. Według dzisiejszych szacunków wybudowanie na morzu 1 MW mocy kosztuje około 13 mln zł.
fot. Chris Ratcliffe/Bloomberg

Łańcuch też jest ważny

Nie sposób przewidzieć, ile zleceń i kiedy mogłoby zdobyć GE. Jest jednym z trzech liczących się graczy na światowym rynku dostawców turbin dla offshore obok wspomnianych Siemens Gamesa i duńskiego Vestas.

– Szacuje się, że zamówienia powyżej 6 GW uzasadniają już plan budowy fabryki – uważa menedżer z branży offshore.

Nieoficjalnie słyszymy, że Siemens Gamesa budowy fabryki w Polsce nie przewiduje. Ten rynkowy lider ma już zakłady w Wielkiej Brytanii, Danii i Niemczech, a buduje we Francji. W Polsce chce rozwijać łańcuch dostaw, m.in. w dziedzinie serwisowania. Z kolei GE ma dwa zakłady we Francji i plan budowy kolejnego w Wielkiej Brytanii. Polska uzupełniłaby Amerykanom lukę w regionie? Wszystko zależy od wielkości zamówień – słyszymy.

Jeden z inwestorów przekonuje natomiast, że i bez fabryki Polska ma duże lokalne kompetencje przydatne do rozwoju offshore.

– Moim zdaniem polski potencjał leży raczej w łańcuchu dostaw, nie trzeba budować fabryki. Skupianie się tylko na turbinie to pomijanie firm zajmujących się wieżami, kablami, światłowodami – twierdzi nasz rozmówca, pragnący zachować anonimowość.

Rzeczy wielkie

Łańcuch dostaw i lokalizacja produkcji mają znaczenie, bo ustawa offshore nakłada na inwestorów obowiązek przedstawienia planu dostaw materiałów i usług w całym procesie budowy farm.

Ma to znaczenie również dla polityków.

– Politycy lubią rzeczy wielkie – mówi jeden z naszych rozmówców reprezentujący inwestora.

Jednocześnie PGE i PKN Orlen to firmy kontrolowane przez skarb państwa, funkcjonujące zarówno w środowisku biznesowym, jak i politycznym. Czy mogłyby skoordynować zakupy i zapewnić duży wolumen zamówień jednemu dostawcy?

PKN Orlen podkreśla, że współpracuje już z innymi deweloperami projektów offshore i to na wielu płaszczyznach.

„To m.in. wspólnie prowadzone prace w ramach opracowywania umowy Sector Deal przy Ministerstwie Klimatu i Środowiska” – pisze Anna Moskwa, prezes Baltic Power.

Ponadto ponad rok temu PGE i Orlen podpisały list intencyjny o współpracy przy rozwoju morskiej energetyki wiatrowej. List zakłada „wspólne lub skoordynowane działania na rzecz maksymalizacji polskich komponentów w łańcuchu dostaw”.

Wszyscy inwestorzy organizują też spotkania z firmami zainteresowanymi pracą dla offshore. Orlen chwali się, że zebrał na takim evencie 400 osób z 273 firm.

„Nasz wstępny harmonogram procesów zakupowych zakłada, że jeszcze w 2021 r. umożliwimy składanie ofert niewiążących” – podaje Anna Moskwa.

Ustawa jest, brakuje ceny

Polityka Energetyczna Polski do 2040 r. zakłada, że morskie farmy wiatrowe będą miały moc zainstalowaną o wartości 8-11 GW do 2040 r. W przygotowania do ujarzmienia bałtyckiego wiatru zainwestowały już m.in. Polenergia w parze z norweskim Equinorem, PGE z duńskim Orstedem, PKN Orlen z kanadyjskim Northland Power, Ocean Winds (wspólna firma Engie i EDPR) i niemieckie RWE.

W pierwszej fazie na morzu mają powstać farmy o łącznej mocy 5,9 GW. Według dzisiejszych szacunków wybudowanie na morzu 1 MW mocy kosztuje około 13 mln zł.

O ile wyczekiwana ustawa offshore, mówiąca o wsparciu dla branży, już jest, o tyle wysokość wsparcia nie jest znana. Resort klimatu nie wyznaczył wciąż tzw. ceny referencyjnej, wpływającej na wielkość wsparcia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane