Możemy spaść poniżej 3 proc.

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2011-09-16 08:59

Wzrost gospodarczy w Polsce mocno hamuje — ostrzega Komisja Europejska

Jeśli ekonomiści z Brukseli się nie mylą, pod koniec roku PKB będzie rósł w tempie około 2 proc. rocznie.

Komisja Europejska (KE) spodziewa się mocnego hamowania polskiej gospodarki — obcięła o około połowę prognozę naszego wzrostu gospodarczego. Dotąd spodziewała się, że w trzecim i czwartym kwartale PKB będzie rósł o 1 proc. z kwartału na kwartał. Teraz twierdzi, że dynamiki te wyniosą odpowiednio 0,5 proc. i 0,6 proc. To oznaczałoby, że rozwijamy się o połowę wolniej niż pół roku temu.

Loża pesymistów

— Polska ma bardzo otwartą gospodarkę, dlatego jest mocno zależna od koniunktury na świecie. Tymczasem sytuacja w globalnej gospodarce się pogorszyła, a to musi — za pośrednictwem eksportu — przełożyć się na wyhamowanie w Polsce — tłumaczył w Brukseli Olli Rehn, komisarz UE do spraw gospodarczych i monetarnych.

Komisja utrzymała prognozę na cały rok na poziomie 4 proc. I choć wynika to tylko z tego, że pierwsze półrocze 2011 r. okazało się w Polsce znacznie lepsze, niż zakładano, rząd nie kryje satysfakcji.

— Bardzo się cieszę, że KE podtrzymuje tę prognozę — stwierdził Jacek Rostowski, minister finansów.

Ekonomiści zwracają jednak uwagę, że tak naprawdę KE widzi koniunkturę w Polsce raczej w czarnych barwach. Kwartalna dynamika 0,5-0,6 proc. w drugim półroczu 2011 r. oznacza, że nasza gospodarka tak naprawdę rozwija się obecnie w rocznym tempie około 2 proc.

— Komisja jest dość pesymistyczna. Sądzę, że wyniki gospodarki i w najbliższych kwartałach będą mimo wszystko dość dobre — mówi Dariusz Winek, główny ekonomista BGŻ.

Jego zdaniem, w przyszłym roku polski PKB urośnie o 3,5 proc. Coraz więcej ekonomistów zbliża się jednak w prognozach do opinii Brukseli — oczekuje silniejszego wyhamowania gospodarki. Raiffeisen Bank w środę obniżył prognozę na przyszły rok z 3,4 do 2,6 proc. To już co najmniej piąty bank, który uważa, że nie utrzymamy wzrostu gospodarczego powyżej 3 proc. Takie prognozy ogłosiły również Citi Handlowy, BNP Paribas, BGK i BZ WBK.

— Moja ostatnia, sierpniowa prognoza mówiła o 2,9 proc. na przyszły rok. W ostatnich tygodniach sytuacja w strefie euro jeszcze się zaostrzyła, dlatego wynik może być jeszcze gorszy. Sądzę, że będzie to bliżej 2 niż 3 proc. — mówi Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Handlowego.

Kampanijna fikcja

Tymczasem oficjalna prognoza rządu na przyszły rok nadal wynosi 4 proc.

— Nie ma obecnie powodów, żeby rewidować prognozy dla Polski na 2012 r. — stwierdził wczoraj minister Rostowski.

Według ekonomistów, rządowe przewidywania są nierealistyczne, ale rząd nie chce ich zmieniać przed wyborami.

— Rewizja dynamiki PKB oznaczałaby, że rząd musiałby rewidować też inne założenia makroekonomiczne, a w konsekwencji dokonać wyraźnych zmian w całym budżecie — mówi Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

Dodaje, że tworzenie bardziej napiętego budżetu nie przysporzyłoby głosów obecnej koalicji, ale też nie miałoby większego sensu ekonomicznego.

— I tak nie wiadomo, która partia wygra wybory, a to ona ostatecznie będzie tworzyć przyszłoroczny budżet — mówi Monika Kurtek.