Wskaźnik skłonności do wzrostu działalności w spółkach z sektora MŚP nie napawa optymizmem — wynika z badania Europejskiego Funduszu Leasingowego (EFL). Wartość Barometru EFL spadła do poziomu 32,5 pkt, czyli aż o 17,4 proc. w ciągu kwartału. To najniższa jego wartość od początku realizacji badania — czyli od stycznia 2015 r.
Barometr jest wskaźnikiem informującym o skłonności małych i średnich przedsiębiorstw do wzrostu. Może on wynosić od 0 do 100 pkt. Wartości powyżej 50 pkt oznaczają pozytywny kierunek zmian, a poniżej — negatywny. Radosław Woźniak, prezes EFL, komentuje, że tak źle nie było w firmach od czasu wybuchu kryzysu w 2008 r.
— Polska gospodarka wyszła z niego obronną ręką. To, czy tak będzie i tym razem, zależy w dużej mierze od tego, jak długo i w jakim tempie będzie rozwijał się koronawirus, a także na ile tarcze antykryzysowe przygotowane przez rząd okażą się faktycznym wsparciem dla każdego rodzaju biznesu — mówi Radosław Woźniak.
Co istotne, w Barometrze EFL nie ma obszaru działalności, który można ocenić pozytywnie. Aż 73 proc. małych i średnich przedsiębiorców obawia się mniejszych zamówień, a tylko niespełna 5 proc. prognozuje wzrost w tym zakresie. Jeśli chodzi o płynność finansową, tylko 3 proc. badanych jest zdania, że nastąpi jej poprawa, a aż 66 proc. obawia się jej utraty. Nieco lepiej, choć daleko od optymistycznych prognoz, jest z poziomem planowanych inwestycji — 42 proc. przedsiębiorców przewiduje ich spadek, a 16 proc. wzrost. W przypadku zapotrzebowania na finansowanie zewnętrzne więcej firm MŚP spodziewa się wzrostu niż spadku (27 proc. versus 18 proc.).
— Można jednak założyć, że zainteresowanie finansowaniem wynika nie z potrzeby gromadzenia pieniędzy na inwestycje, tylko na bieżącą działalność — mówi Radosław Woźniak.