Na alpejskich łąkach

Karolina Guzińska
03-06-2005, 00:00

Urlop nad morzem? Strata czasu! W górach zagnieciesz ciasto na chleb, wydoisz krowę, zrobisz ser... Tym dziś kuszą Austriacy.

Wysoko na Kalchkendl-Alm w dolinie Rauriser Tal mieszka Roswitha Huber. Ona i jej goście wyrabiają ciasto na chleb, a potem pieką go w obmurowanym, kamiennym piecu. Delektują się aromatem i smakiem domowego pieczywa z masłem, które ubili z mleka... własnoręcznie wydojonej krowy. W ostatnich latach agroturystyka stała się w Austrii szalenie modna. Przytulne pokoje, zagrody pełne zwierząt, produkty spożywcze z własnej uprawy i hodowli, noclegi na sianie, codzienne prace gospodarskie — to przyciąga mieszczuchów.

— Na śniadanie jest chleb, mleko, sery i twarogi własnej produkcji. Kiedy postanowiłam sama wyrabiać sery, w Mühlbach nie było nikogo, kto mógłby mnie tego nauczyć. Doskonaliłam je metodą prób i błędów — swój pierwszy ser nazwałam „dyskusyjnym”... Dziś, po 25 latach, robię o wiele lepsze! — śmieje się Heidi Radacher, prowadząca rodzinny hotel górski Arthurhaus we wsi Mühlbach, przytulonej do masywu Hochkönig.

Od piątej rano

Ten liczący niemal 3 tys. metrów kolos (2941 m) słynie z najdłuższej w Europie wytyczonej trasy do wspinaczki górskiej. Wytrawnemu alpiniście zdobycie szczytu Hochkönig zajmuje 4,5 godziny. Kto się o to nie pokusi, może podziwiać wschód słońca nad poszarpanym szczytem giganta. Samochód terenowy zabiera gości z hotelu Arthurhaus w dogodny punkt widokowy, gdzie czeka już śniadanie na świeżym powietrzu. Podobny spektakl natury zobaczy się m.in. w dolinie Grossarltal — trzeba tylko wstać przed świtem. O 5 rano bus taksówka zawozi gości z Grossarl do miejsca, skąd wyrusza wędrówka na powitanie słońca. Po krótkiej wspinaczce na Kreuzkogel (2027 m) lub na Schuhflicker (2214 m) siada się i podziwia ognistą kulę, unoszącą się ponad górami w całej gamie barw. Potem przychodzi czas na śniadanie...

— Latem w Alpach nie sposób się nudzić. Coś dla siebie znajdą nawet melomani. Od czerwca do września — w każdą ostatnią niedzielę miesiąca — organizujemy muzyczne podróże połoninami: wędrówki po alpejskich łąkach przy dźwiękach muzyki, nastrojowe msze w górach. A gdy dzień na hali dobiegnie końca, na włóczęgę pełną podań i legend wyruszą miłośnicy baśni. Starodawne historie, opowiadane przy dźwiękach harfy i dudy, napełnią noc magią... — zachęca Primoż Kompan z SalzburgerLand Tourismus Gesellschaft.

Zaprasza też w okolice Salzburga młode pary, chcące spędzić miesiąc miodowy w romantycznej scenerii. W Präau-Alm czeka na nie zaciszny apartament, a gospodyni dogadza podniebieniu zakochanych przysmakami własnej produkcji. Na dobranoc, o zachodzie słońca, podaje im kieliszek likieru jagodowego lub z kwiatów bzu...

— Nie tylko sezonowi goście, ale i mieszkańcy cenią piękno regionu. Połowa rolników gospodaruje ekologicznie. Około 30 proc. Ziemi Salzburskiej obejmuje ścisła ochrona przyrody, a na ponad 10 proc. założono park narodowy — podkreśla Primoż Kompan.

Droga do nieba

Miłośnicy górskich wędrówek odkryją w Ziemi Salzburskiej — jednym z austriackich krajów związkowych — zróżnicowane widoki. Zielone wzgórza Przedgórza Alpejskiego, krasowy płaskowyż gór Tennengebirge, skalny krajobraz Steinernes Meer czy fascynujące Grossvenediger (3674 m) i Grossglockner (3798 m), dwa najwyższe szczyty Austrii.

— Amator spacerów w dolinie, zwolennik wędrówek od schroniska do schroniska, zapalony zdobywca szczytów — każdy znajdzie odpowiednią formę turystyki pieszej. Bo przez region przebiega — na wysokości od 500 do 3800 m — ponad 7,2 tys. km oznakowanych szlaków wędrownych i wspinaczkowych — twierdzi Primoż Kompan.

Najwytrwalsi piechurzy wybierają szlak Arnoweg o długości 1,2 tys. km. Przejście całej trasy zajmuje kilka tygodni, jednak wszystkie drogi (z wyjątkiem wariantu w Wysokich Taurach) pokonają ludzie nawet bez wysokogórskiego doświadczenia. Trasa, podzielona na etapy, prowadzi wędrowców dawnymi szlakami handlu transalpejskiego. Powstała w 1998 r. z okazji 1,2 tys. rocznicy założenia archidiecezji salzburskiej. Jednolicie oznakowana, nosi imię Arno — pierwszego arcybiskupa Salzburga, powołanego w 798 r.

— Już tradycyjnie organizujemy w Saalbach Hinterglemm — między 18 a 24 września — Mistrzostwa Świata w Wędrowaniu. Zawody obejmują 10 wędrówek o różnym stopniu trudności. Mistrzem świata zostanie najsilniejszy i najliczniej reprezentowany klub turystyczny — dodaje Primoż Kompan.

Na dwóch kółkach

Wypoczywając w Ziemi Salzburskiej można zdobyć 120 trzytysięczników. Orzeźwić się kąpielą w 185 jeziorach, a posilić — w 550 bacówkach. Te przytulne, drewniane chaty — gdzie alpejscy pasterze podają domową maślankę oraz przysmaki z hal ułożone na desce: chleb, ser i boczek — rozsiane są na łagodnych stokach zalesionych gór w Salzkammergut lub w imponującej scenerii Parku Narodowego Wysokie Taury. Wielu turystów woli jednak poznawać alpejskie krajobrazy z innej perspektywy — siadając na rower.

— Długie, podzielone na wiele etapów ścieżki rowerowe umożliwiają obejrzenie najważniejszych zabytków i najciekawszych pejzaży — zapewnia Primoż Kompan.

Urzeka trasa Tauernradweg, prowadząca przez potężne łańcuchy górskie aż do Wysokich Taurów. Jej najatrakcyjniejszy wariant — Tauernradwegrunde — rozpoczyna się w samym Salzburgu, a prowadzi dolinami rzek Saalach i Salzach, z dala od ulic i ruchu drogowego. W rodzinnym mieście Mozarta bierze też początek 450-km trasa Mozartweg, prowadząca do miejsc, z którymi związany był kompozytor i jego rodzina. Drogę oznakowano symbolem przedstawiającym sylwetkę Wolfganga Amadeusza Mozarta. Biegnie ona ścieżkami rowerowymi i bocznymi uliczkami po płaskim terenie — tylko między doliną Inntal a Salzburgiem pojawiają się górzyste odcinki. Najlepiej korzystać z rowerów terenowych i jechać w kierunku przeciwnym do ruchów wskazówek zegara.

— Ziemia Salzburska to także raj dla entuzjastów wysokogórskich wypraw rowerowych: 2,5 tys. km tego typu tras o różnych stopniach trudności to wyzwanie nie lada! Nagrodą za olbrzymi wysiłek jest zdobycie szczytów i oglądanie fascynujących krajobrazów — uważa Primoż Kompan.

Region przyciąga kolarzy imprezami — m.in. wyścigiem Glocknerkönig Classic (w tym roku odbędzie się on 6 czerwca). Zawodnicy jadą wysokogórską trasą (najwyższy punkt leży na 2,5 tys. m), biegnącą jedną z najpiękniejszych wysokoalpejskich dróg panoramicznych. Zwycięzca otrzymuje tytuł Króla Glocknera.

U stóp lodowca

Na łonie dziewiczej przyrody Ziemi Salzburskiej można też zagrać w golfa — region zdobył nawet międzynarodową nagrodę za jakość pól. Są one zrzeszone w Golf Alpin — związku obejmującym pola golfowe Ziemi Salzburskiej, Tyrolu, Vorarlbergu i Karyntii. To największa tego typu organizacja w Europie, należą do niej 44 kompleksy do gry w golfa. Każdy z partnerskich klubów zachował indywidualny charakter — także pola salzburskie, leżące w niepowtarzalnej scenerii gór i jezior. Piętnaście tutejszych klubów proponuje grę u stóp lodowca, w sąsiedztwie wysokogórskich moczarów, na brzegu jeziora albo na tle stromych skalnych ścian. Są wśród nich sportowe i rekreacyjne pola z 9 dołkami oraz pola z 18 greenami dla ambitnych graczy, położone tuż przed bramami Salzburga.

Barwne jarmarki

Kto zaplanuje tu urlop pod koniec lata, trafi na dożynki. Między 27 sierpnia a 26 października mieszkańcy i goście 80 salzburskich miejscowości bawią się na 2 tys. imprez i festynów. Imponujący spektakl to spędzanie bydła z hal — setki krów, ustrojonych w wieńce z kwiatów, wstęgi, a nawet święte obrazy i lustra umocowane między rogami, podąża przy dźwiękach ludowej muzyki do obór. Nostalgicznego klimatu końca lata dopełnią barwne jarmarki, regionalna kuchnia i muzyka. Tegoroczna, dziesiąta już „Jesień na Wsi”, stoi pod znakiem drewna i siana. Turyści podziwiać będą drewniane rzeźby i lokalne rękodzieło: wicie wieńców zdobiących bydło, struganie drewnianych gontów, wyrób kapci...

— Prześledzą też historię obróbki drewna — od tradycyjnych metod, po nowoczesne technologie. To surowiec o wielkim znaczeniu dla gospodarki regionu: jedna trzecia dochodów rolniczych pochodzi z gospodarki drzewnej. Pozostałe dwie trzecie zysków przynosi produkcja mleka. To wystarczający powód, by z krowiej paszy uczynić główny temat jubileuszowego festynu: od koszenia łąki, po olbrzymie figury z pachnącego siana — zapowiada Primoż Kompan.

Lokalne tradycje wytropi się też w muzeach etnograficznych, które jesienią bezpłatnie otwierają podwoje. Zobaczy się tam pradawne sprzęty rzemieślnicze, sceny z życia Bajuwarów w odtworzonych zagrodach sprzed 1,5 tys. lat, działanie młyna zbożowego... A że schyłek lata kojarzy się z plonami, w jadłospisie wiejskich gościńców nie zabraknie potraw przyrządzonych wedle tradycyjnych przepisów. Należą do nich Kasnock’n im Pfandl (kluski z patelni zapiekane z serem i cebulą), Bauernbratl (pieczeń wiejska), Pofesen (chleb tostowy przekładany powidłami śliwkowymi i smażony) lub Vogelbeer Schnaps (jarzębinówka). Apetyt na jesień rośnie!

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Guzińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Na alpejskich łąkach