Zarysowany wyżej obraz dnia może sygnalizować poważną porażkę popytu, ale przebieg sesji wskazuje na stale obecne próby kontynuacji ostatnich zwyżek. W istocie, w pierwszych trzech godzinach sesji WIG20 zdołał nawet odrobić poranny spadek, którym rynek odpowiedział na wczorajszą przecenę w USA. Niestety – analogicznie do sesji wtorkowej – lokalne apetyty wzrostowe zderzyły się z presją podażową z otoczenia, gdzie indeksy europejskie odpowiedziały spadkami na wzrost rentowności amerykańskiego długu, oczekiwaną przecenę na Wall Street i wreszcie umocnienie dolara. Całość sprowadziła się do dość banalnego układu sił, w którym GPW nie może szukać zwyżek w kontrze do przeceniających się rynków bazowych. Technicznie patrząc sesję trzeba jednak uznać za porażkę byków. Na wykresie WIG20 pojawił się dynamiczny czarny korpus, który uzupełnia się z wykreśloną wczoraj świecą z górnym cieniem. Efektem jest wyrysowanie formacji, która załamuje lokalną falę wzrostową, nawet jeśli układ nie pojawił się w podręcznikowym kontekście, jakim powinna być dynamiczna fala wzrostowa. W czwartek warto oczekiwać nieco spokojniejszego rozdania ze względu na wyłączenie z gry rynków amerykańskich, ale w bliskim terminie trudno myśleć o kondycji GPW w oderwaniu od zachowania giełd bazowych. Nie pozwolą na to piątkowy odczyt danych z rynku pracy w USA i publikowane w środku przyszłego tygodnia amerykańskie wskaźniki inflacji CPI i PPI.
