Na przełomie września i października przeczuliśmy zwrot indeksu Baltic Dry (mierzy ceny transportu surowców na morskich trasach całego świata). Przekonywaliśmy wówczas, że sprzedaż akcji w oparciu o czteromiesięczną zniżkę morskiego indeksu o 49 proc. byłaby przedwczesna. Mieliśmy rację. Wcześniejszy skok indeksu od 6 grudnia 2008 r. do 3 czerwca 2009 r. o 547 proc., do 4291 pkt, miał większe znaczenie, podobnie jak napływające na rynek coraz lepsze dane makroekonomiczne. Kończące się negocjacje chińskich hut na dostawy rudy żelaza i zbliżający się sezon na węgiel wskazywały, że Baltic Dry Index (BDI) szybko odrobi straty. W niecałe dwa miesiące wskaźnik skoczył o 115 proc., przebił poprzednie maksimum i w ubiegły czwartek dotarł do 4661 pkt. Wtedy zaczął jednak wyraźnie słabnąć i w dwa dni zniżył się o 5 proc.

Inwestorzy nie powinni wykonywać nerwowych ruchów na
portfelach, ale dalsze zachowanie Baltic Dry warto dokładnie śledzić. W
przypadku tego indeksu, w odróżnieniu od większości, nie ma miejsca na
manipulacje (prostota i odzwierciedlanie rzeczywistych frachtów), rewizje
(dzienne odczyty na bieżąco) i spekulacje (nie ma instrumentu pochodnego).
Dlatego całkiem dobrze sprawdza się w prognozowaniu przyszłości na rynkach
finansowych i w realnej gospodarce, wyprzedzając tendencje na rynkach dóbr
przetworzonych.
Po dynamicznej zwyżce Baltic Dry z ostatnich tygodni korekta jest naturalna. Nie powinna jednak już zbytnio się pogłębiać. Mocne śnieżyce w Chinach uderzyły w tamtejszy popyt i produkcję, ale w tym kraju nie skończyły się jeszcze zaplanowane procesy gromadzenia zapasów surowców. Dlatego Baltic Dry może odpocząć, ale nie powinien wyraźnie pogłębiać spadków. Jeśli jednak tak by się stało, ryzyko korekty na rynkach finansowych zdecydowanie wzrośnie. Wtedy warto byłoby się zastanowić, czy nie jest to przypadkiem preludium do korekty na rynkach akcji w I kwartale przyszłego roku.
Niebezpieczne sygnały płyną już z rynku aluminium, gdzie ceny rosną mimo gigantycznych zapasów. Wskazuje to na ostatnie chwile rajdu ceny tego metalu. Inne rodzaje surowców aż tak wyraźnych sygnałów nie wysyłają, ale korekta wielomiesięcznego trendu wzrostowego wisi w powietrzu. Również na rynkach akcji. Większość indeksów wzrosła od wiosny o około 100 proc. bez większych spadków. Kiedy przyjdzie korekta? Prawdopodobnym wskazaniem dla dłuższych spadków na giełdach akcji i surowców powinno być załamanie Baltic Dry z jednoczesnym spadkiem wskaźników wyprzedzających. Ewentualnie również z odczytami wskaźników makro poniżej oczekiwań. Na razie jednak tego nie widać. Wczorajsza rewizja w dół amerykańskiego PKB za III kwartał nie zaskoczyła, a niemiecki indeks Ifo po raz siódmy z kolei wspiął się w górę.