Inwestorzy przeżyli wczoraj bardzo gorący dzień. Przez rynek wtórny przetoczyły się dwie fale wyprzedaży obligacji. Sygnał do zamykania pozycji na obligacjach przyszedł z niemieckiego rynku.
Początek notowań na rynku wtórnym nie zapowiadał większych zmian w cenach papierów. Dopiero opublikowanie w Niemczech wskaźnika optymizmu wśród menedżerów spowodował natychmiastową zmianę trendu. Ten wzrósł bowiem z 21,3 pkt w czerwcu do 41,9 pkt w lipcu. Jest to bardzo duża jednostkowa zmiana świadcząca, że najwyraźniej gospodarka niemiecka złapała drugi oddech. Dla rynków papierów skarbowych nie jest to pozytywna informacja. Najpierw swoje pozycje na obligacjach zamykali inwestorzy niemieccy. Za ich przykładem poszli również gracze w Polsce. Po chwilowym uspokojeniu szybko okazało się, że to nie koniec. Druga fala wyprzedaży w Polsce wywołana została przez dwa duże zagraniczne banki, które zaczęły zamykać swoje pozycje. Korekta dotyczyła niemal wszystkich segmentów obligacji. Pod koniec notowań na rynku wtórnym rentowność obligacji 2-letnich wyniosła 4,92 proc., 5-letnich 5,09 proc., a 10-letnich 5,26 proc. Na CeTO do godziny 16.00 zanotowano 74 transakcje o wartości 755 mln zł.
Dziś w Polsce nie będą publikowane żadne istotne dane makroekonomiczne mające wpływ na rynek obligacji. Natomiast drugi dzień będzie przemawiał w Kongresie Alan Greenspan, szef amerykańskiego banku centralnego. Tym razem wystąpi on w izbie wyższej, czyli w Senacie. Jeżeli inwestorzy w USA pozytywnie dla największej na świecie gospodarki zinterpretują słowa szefa Fedu, to może dojść do kolejnej korekty cen na rynkach obligacji.