Narwańcy i śpiochy

Rozmawiała Dorota Czerwińska
opublikowano: 29-07-2011, 00:00

Podczas wakacji bywa, że postanawiamy zmienić pracę. Czasami warto. Ale róbmy to po namyśle.

Rozmowa z Katarzyną Pieciul, psychologiem, coachem kariery, partnerem w firmy doradczej DBM Polska

Podczas wakacji bywa, że postanawiamy zmienić pracę. Czasami warto. Ale róbmy to po namyśle.

"Puls Biznesu": Dlaczego to we wrześniu często zmieniamy pracę?

Katarzyna Pieciul z firmy doradztwa personalnego DBM Polska: To bywa wynikiem wakacyjnych refleksji i zadawania sobie pytań, czy to, co robię, naprawdę mnie satysfakcjonuje. Bywa, że chęć zmian jest związana z wypaleniem zawodowym, którego, świadomie lub nie, doświadczamy. Gdy intensywnie pracujemy, nie dostrzegamy symptomów wypalenia. Mamy do wykonania zadania, koncentrujemy się na nich, nie mamy czasu na refleksje.

Wydaje się, że w wakacje lepiej zapomnieć o pracy.

Na urlopie przechodzimy pewne fazy. Przez pierwsze dni dochodzimy do równowagi, bo przed wyjazdem pewne sprawy trzeba zakończyć, pewne przekazać zastępcy. Potem chcemy się wyspać, przestajemy myśleć o mailach i telefonach. Chodzimy na plażę, jeździmy na rowerze, zwiedzamy. Mamy coraz więcej wolnego czasu, ale i energii, którą w ciągu roku na co dzień przeznaczamy na życie zawodowe. Zaczynamy myśleć: czy moja praca to jest to, co chciałbym w życiu robić, czy relacje w firmie na pewno mi odpowiadają. Bywa, że dochodzimy do wniosku, że trzeba coś w życiu zmienić.

Oceniamy pewne wydarzenia: co realnie było ważne, a co nie? Jak daliśmy się uwikłać w pewne sytuacje? Które miały sens, a kiedy ulegliśmy korporacyjnym mechanizmom? Teraz widzimy, że nie do końca mieliśmy rację, niepotrzebnie tak się spinaliśmy i denerwowali. Na wakacjach poznajemy czasem ludzi, którzy pracują w innych środowiskach, w innym rytmie, żyją innymi sprawami, mają odmienne od naszych pasje. Kiedy im opowiadamy o naszej pracy, porządkujemy swoje opinie o tym, czym się zajmujemy. Czasem możemy w ten sposób odkryć jej wartości na nowo, ale możemy też zobaczyć naszą pracę w ciemnych barwach.

I co wtedy?

Jedni są gotowi przeprowadzić w swoim życiu rewolucję. Postanawiają działać szybko. Przygotowują CV, obdzwaniają znajomych. Przyjmują pierwszą nadarzającą się ofertę i często wpadają w pułapkę, bo ta nowa praca, środowisko są podobne do poprzednich. Fundują więc sobie przedłużone wypalenie zawodowe. To osoby, które chcą zmian, ale nie wiedzą do końca jakich.

A druga grupa?

To osoby, które czują w pracy dyskomfort, ale boją się ją zmienić. Ja to nazywam strategią śpiocha. Śpioch tkwi w roli, która mu nie służy, ale działa bardzo silny mechanizm przyzwyczajenia. Nie ma odwagi na zmiany. Swoje zachowania stara się sobie wytłumaczyć, zracjonalizować. Myśli: "jestem za stary na zmiany", "lepiej nic nie zmieniać, bo nie wiem, jak jest gdzie indziej, a muszę spłacać kredyt", "cenię spokój, tu w zasadzie jest mi dobrze", "nie znam dobrze angielskiego, nie wierzę, że dam radę, bo teraz jest inny rynek", "spróbuję jeszcze zostać w tym układzie, jakoś to wytrzymam przez rok, dwa".

Skąd się to bierze?

Najczęściej z braku poczucia własnej wartości, która objawia się ignorowaniem, dyskredytowaniem lub "usypianiem" własnych potrzeb. Kosztem jest rezygnacja z potrzeby realizowania siebie i z satysfakcji zawodowej, narastająca frustracja. Z czasem takie osoby są mniej wydajne, kreatywne, z trudem przychodzi im osiaganie celów, które jakiś czas temu realizowały z przyjemnością.

Jest dla nich jakiś ratunek?

Inne aktywności: hobby, pasje, kontakt z ludźmi z innych środowisk — mogą pomóc odkryć nowe perspektywy, wyzwolić energię do odkrywania nowych wartości i sposobu. Jeśli jednak sprawy zaszły już za daleko, tzn. wypróbowane przez nas sposoby regenerowania nie działają i nie mamy siły na inne aktywności, warto skorzystać z pomocy terapeuty, kierownika duchowego lub doświadczonego coacha kariery.

Lepiej być narwańcem czy śpiochem?

Ani jednym, ani drugim. Jestem za zmianami, ale dobrze zaplanowanymi i przetestowanymi. Wakacje to czas, by spróbować czegoś nowego, zrobić coś wbrew naszym nawykom, utartym zachowaniom. Po co? Żeby się sprawdzić w innych sytuacjach. Jeśli nigdy nie zdarzyło się nam pływać żaglówką, unikaliśmy kajaków, górskich wspinaczek, windsurfingu itp., spróbujmy czegoś nowego. Zobaczmy się w innej przestrzeni, w innych zadaniach. Odkryjmy siebie na nowo. To nie tylko doda nam energii, ale i odwagi w spojrzeniu na siebie i na nasze plany zawodowe. Jeśli chcemy zmienić pracę, nie eksperymentujmy rozsyłając CV w dowolnychkierunkach, ale zastanówmy się, co na obecnym etapie życia jest dla nas ważne, kim się teraz stajemy i do czego ta zmiana ma doprowadzić.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiała Dorota Czerwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy