Niegdyś mówiono: kto ma księdza w rodzie, tego bieda nie ubodzie. I ksiądz w tym porzekadle jest tylko symbolem sukcesu, również finansowego, który promieniuje na rodzinę. Dzisiaj ukuto termin nepotyzm, czyli, według słownika „nadużywanie zajmowanego stanowiska przez faworyzowanie, protegowanie krewnych albo ulubieńców”. Taka korupcja w wersji soft.
Jak wiadomo na podstawie badań, naszym parlamentarzystom ufa obecnie kilka procent społeczeństwa. Ale okazuje się, że zachodzi tu sprzężenie zwrotne: posłowie nie ufają też społeczeństwu. Mamy więc taką oto sytuację: wszystkim posłom, jako zbiorowości, ufa kilka procent z nas. Na każdego posła przypada więc około 1 promila poparcia (jak ma liczną rodzinę, to trochę więcej). Ale każdy poseł też ufa tylko temu jednemu promilowi, czyli... swojej rodzinie. I tak oto mamy nowy termin: nepotyzm parlamentarny.
Zyta Gilowska, jeszcze do niedawna w Platformie Obywatelskiej, ufa tylko synowi i synowej, w związku z czym syn sporządzał ekspertyzy, a synowa sprawdzała, czy nie zrobił błędów ortograficznych i kserowała. Syn ponadto miał odziedziczyć po mamie pierwsze miejsce na liście PO na Lubelszczyźnie, czyli w praktyce byłoby już dwóch księży, przepraszam, posłów w rodzinie. Sylwia Pusz z SdPl z kolei ufa tylko matce (bo trzy inne osoby kilkakrotnie zawiodły jej zaufanie), więc by nie mieć daleko, zatrudniła ją w swoim biurze poselskim. Fakt, że na fali ostatnich wydarzeń, po 8 latach, mama dostała wymówienie... Córka Renaty Beger „musi przecież z czegoś żyć”, więc malownicza posłanka Samoobrony zatrudniła ją w swoim biurze i my wszyscy składamy się na jej „życie”. Ale posłanka jej ufa — to najważniejsze. Podobne zaufanie do córki, i tylko do córki, ma posłanka Ligi Polskich Rodzin Ewa Sowińska. Realizując więc ważną dla tego ugrupowania politykę prorodzinną, także dała jej pracę za pieniądze z naszych podatków. Tę wyliczankę można by ciągnąć w nieskończoność, przywołując przykłady ze wszystkich ugrupowań.
Marszałek Sejmu, Włodzimierz Cimoszewicz, zapowiedział, że sprawą zatrudniania rodzin w biurach poselskich zajmie się Prezydium Sejmu. My zaś, ze źródeł dobrze poinformowanych, dowiedzieliśmy się, że posłowie — przygotowując się do debaty nad nepotyzmem w naszym życiu publicznym — zbierają dokumentację. Podrzucam więc kilka przykładów z różnych stron świata i okresów. Ze Stanów: Bush senior — Bush junior; z Indii: premier Nehru — Indira Gandhi — Rajiv Gandhi; z Korei Północnej: Kim Ir Sen — Kim Dzong Il; z Azerbejdżanu: senior Alijew — junior Alijew. Chyba wystarczy, ale jakby było potrzeba więcej — jestem do dyspozycji. I kto powiedział, że z rodziną dobrze to wychodzi się tylko na zdjęciu?