Nie przejeść zimy

Dorota Kaczyńska
19-08-2005, 00:00

Co począć, gdy śnieg stopnieje w wiosennych promieniach słońca? — zastanawiają się szefowie stacji narciarskich. I przychodzi im do głowy

coraz więcej pomysłów.

Kiedyś, gdy minęły zimowe szaleństwa i skończyły się wiosenne remonty, narciarskie stacje zapadały w letni sen. Budził je dopiero jesienny chłód. Powoli jednak ten cykl się zmienia. Konkurencja zagranicznych nartostrad i letnich ośrodków wypoczynkowych sprawia, że rodzime stacje szukają pomysłów, jak zwabić turystę również latem. A przy okazji zareklamować region na sezon zimowy.

Wygrać z Tunezją

Zielone stoki gór, rwące strumienie, urokliwe doliny... Górskie krajobrazy działają jak magnes zarówno na romantyczne dusze, jak i na poszukiwaczy mocnych wrażeń. A pomysły, jak spędzić czas w górach, można mnożyć. Rozrywka czeka wszędzie — na lądzie, w powietrzu i na wodzie. Piesze wędrówki, wspinaczki po skałkach, rajdy rowerowe, konne przejażdżki, loty balonem czy paralotnią, zjazd kolejką tyrolską, przeprawy przez mosty linowe i tybetańskie, rafting, kanioning, zorbing czy skoki na bungee... Amatorom wypoczynku w górach nie brak zapału do uprawiania sportów. Dostrzegły to wreszcie polskie stacje narciarskie i zamiast bezczynnie czekać na kolejną zimę, planują rozrywki na lato.

— Turyści, korzystając z tanich linii lotniczych, trafiają do ośrodków wypoczynkowych np. w Tunezji, Turcji czy Grecji i za stosunkowo niską cenę do woli cieszą się pięknem egzotycznych krajobrazów, w dodatku zawsze pełnych słońca. Tymczasem polskie góry witają kapryśną pogodą. Aby zachęcić gości do odwiedzania naszej stacji latem, stworzyliśmy możliwość aktywnego wypoczynku — rajdy rowerowe, zabawa w paintball czy loty śmigłowcem — mówi Krzysztof Brzeski, szef Stacji Narciarskiej Wierchomla w Beskidzie Sądeckim.

Oferty dla turystów bez nart przygotowały też m.in. Kolej Linowa Czantoria (Beskid Śląski), Ośrodek Narciarski Skiarena-Szrenica (Sudety), Czorsztyn-Ski czy Stacja Narciarska Szymoszkowa (Tatry).

Jednak i zagraniczna konkurencja nie próżnuje. Nie trzeba szukać daleko — znany amatorom zimowego szaleństwa ośrodek Wielka Racza-Oszczadnica w słowackich Beskidach otworzył w tym roku letnie centrum zabawy Sun Paradise. Na chętnych czeka alpejski tor bobslejowy (Alpinie Coaster) długości 1,3 tys. m. Dzieci, dorośli też, mogą dać upust energii w małpich gajach czy poskakać na trampolinach. Wielbicieli adrenaliny kuszą quady i letni snowboard. Można jeździć na hulajnogach i na rowerach.

— To już kolejna gigantyczna inwestycja turystyczna w najdynamiczniej rozwijającym się ośrodku zimowym na Słowacji. Budowa Sun Paradise kosztowała 4,5 mln zł. To tylko początek inwestycji w letnie atrakcje w tym regionie. Mówi się, że kolejnym przedsięwzięciem będzie całoroczny aquapark — twierdzi Ján Bosnovic, dyrektor Narodowego Centrum Turystyki Słowackiej w Polsce.

Garść ofert

Tatry. Na doskonały pomysł przyciągnięcia leniwych turystów wpadła zakopiańska Stacja Narciarska Szymoszkowa, która w tym roku otworzyła Kąpielisko Szymoszkowa. Można i poleżeć nad wodą, i popływać, i nasycić się do woli widokiem gór… Z podobną propozycją wystąpił Czorsztyn-Ski, otwierając zatokę nad Jeziorem Czorsztyńskim. Zresztą ośrodek ten ma wiele innych atutów, m.in. jako szczęśliwy posiadacz nieczynnego kamieniołomu zachęca śmiałków do wspinaczek skałkowych. Dodatkową zaś atrakcją jest farma strusi na górze Wdżar.

— W rejonie dolnej stacji kolejki na Gubałówkę już od kilku lat stoi specjalny dźwig, z którego wykonuje się skoki na bungee. To przyciąga ludzi żądnych wrażeń — zapewnia Ryszard Suski, szef firmy Eiger, organizującej imprezy sportowo-integracyjne.

Latem nie próżnują właściciele zespołu nartostrad Skiarena-Szrenica w Szklarskiej Porębie, jednym z największych ośrodków zimowych w Sudetach Zachodnich. Choć stacja skupia się głównie na obsłudze kolejki linowej, udostępnia jednocześnie teren i bierze udział w organizacji rozmaitych imprez okolicznościowych.

— Pomagamy w przygotowaniach do tzw. Weekendów z Adrenaliną. Ostatnio odbyły się IV Mistrzostwa Karkonoszy w Bungee Jumping, wyścigi rowerowe czy rajdy czterokołowców. Jej uczestnicy chodzili po ogniu, wspinali się, grali w paintball i zjeżdżali na tyrolkach. Bierzemy także udział w organizacji Mistrzostw Polski w Grillowaniu — wylicza Jan Dębski z ośrodka Skiarena-Szrenica.

Beskid Śląski. Do Wisły latem przyciąga… sława Adama Małysza. Lokalni przewodnicy zaś niewiele mają do powiedzenia o letnich rozrywkach organizowanych przez stacje czy ośrodki narciarskie. W tym regionie o wakacyjnego turystę zdaje się dbać tylko Kolej Linowa Czantoria, która zaprasza do zabawy na letnim torze saneczkowym. Zaś na szczycie Czantorii niedawno założono sokolarnię. Nie tylko można ją zwiedzać — niemal codziennie odbywają się tam pokazy lotów ptaków.

W Bieszczadach oferta stacji narciarskich jest już znacznie uboższa i raczej przygotowana z myślą o kliencie grupowym. Przykład? Stacja Narciarska Gromadzyń w Ustrzykach Dolnych proponuje rajdy quadami, które nie są dostępne dla klienta indywidualnego.

Zielone sanki

Do prostszych i tańszych form rozrywki w górach, poza pieszymi wędrówkami, należy jazda na rowerze. Zatem w ofertach stacji narciarskich pojawia się coraz częściej punkt: rajdy rowerowe.

Własny tor downhillowy ma Stacja Narciarska Wierchomla. Teraz szykuje się do budowy miasteczka kolarskiego Bike Park. W tym roku odbyły się na jej terenie Mistrzostwa Małopolski w Kolarstwie MTB-Downhill. W sierpniu zaś przychodzi czas na Mistrzostwa Polski. Skiarena-Szrenica natomiast pomaga w organizacji Międzynarodowych Festiwali Rowerowych Bike Action, których tradycja sięga już ośmiu lat. Tymczasem Stok Narciarski Telegraf (Góry Świętokrzyskie) jest tegorocznym organizatorem X finału Amatorskich Mistrzostw Polski w Kolarstwie Górskim Kross Familly Cup.

— Łączenie nart z kolarstwem górskim to nie nowy pomysł. Rajdy rowerowe na stokach narciarskich od dawna są organizowane z powodzeniem na całym świecie — uważa Krzysztof Brzeski.

Oprócz tras rowerowych pojawiają się letnie tory saneczkowe. Równie wielkim powodzeniem cieszą się alpejskie tory bobslejowe, czynne przez cały rok. Jak przyznają przedstawiciele ośrodka Czorsztyn-Ski, to właśnie najdłuższa w Polsce zjeżdżalnia Alpinie Coaster (900 m długości), zbudowana na zboczu góry Wdżar, latem przyciąga najwięcej turystów. Kolejna letnia atrakcja to tor saneczkowy na Czantorii w Ustroniu, obsługiwany przez Kolej Linową Czantoria.

— Średnio z toru korzysta 1,5 tys. turystów dziennie. Zdarzają się jednak i takie dni, gdy na sankach zjeżdża 2,5 tys. osób — oblicza Przemysław Sikora z Kolejki Linowej w Czantorii.

Jak widać, zielone sanki to intratna inwestycja. Obecnie do budowy letnich rynien saneczkowych przystąpił Ośrodek Narciarski Czyrna-Solisko, do tej pory wykazujący zerową aktywność podczas wakacji.

Górskie pejzaże przyciągają także rzesze glajtowców. Wystarczy więc zbudować odpowiedni taras widokowy aby mogli korzystać z niego paralotniarze. Jak wylicza Ryszard Suski, amatorzy paralotni najczęściej odwiedzają Palenicę, górę Wdżar i Gubałówkę. Chętnie także korzystają z terenów Kompleksu Narciarskiego Nosal. Być może w przyszłym sezonie miejscem pożądanym przez miłośników podniebnych wrażeń staną się stoki Laworty w Ustrzykach Dolnych. W tym roku bowiem właściciele Stacji Narciarskiej Laworta przystąpili do budowy tarasu widokowego z myślą o paralotniarzach.

Tereny stacji narciarskich można także z powodzeniem wykorzystywać do organizacji wszelkich imprez szkoleniowo-integracyjnych dla firm. Ośrodki zaczęły więc myśleć o komfortowych noclegach dla przyjezdnych. W tym roku zaczęły inwestować w nowoczesne hotele, m.in. Laworta oraz Wierchomla. W tych obiektach, oprócz pokoi, znajdą się także sale konferencyjne. Stacje tworzą też specjalne programy sportowo-rozrywkowe z myślą o klientach grupowych. Takie propozycje można znaleźć np. w ofercie stacji Wierchomla, która w ramach programu Active+ przygotowała szereg zajęć, m.in. zjazdy na linie, wspinaczkę skalną, pokonywanie tyrolek poziomych i ukośnych, spływ górskim potokiem, przeprawy przez rzekę z użyciem lin i pontonu czy wycieczki do jaskiń.

Na cztery spusty

Latem sporo stacji i ośrodków ogranicza jednak swoją ofertę do wyciągów krzesełkowych i kolejek linowych. Zapytane o inne propozycje dla turystów, najczęściej odpowiadają: taras widokowy. A poza tarasem? Nic, nie w tym roku... To efekt nie tylko braku możliwości czy środków finansowych. Można odnieść wrażenie, że braku pomysłów.

Na przykład na cztery spusty pozostaje zamknięty Ośrodek Narciarski Pilsko w Korbielowie oraz Czyrna-Solisko w Szczyrku, chociaż Szczyrk i Wisła to niekwestionowani liderzy zimowego szusowania. Stacje te nie należą jednak do wyjątków. W letniej drzemce pogrąża się znaczna część polskich ośrodków narciarskich.

— Letnia działalność im się nie opłaca. Skupiają się promujących region akcjach marketingowych, mających na celu m.in. zachęcenie przyjezdnych do powrotu zimą. Pośredniczą między gośćmi i organizatorami imprez turystyczno-sportowych. Jeśli zgłasza się klient zainteresowany raftingiem, stacja nie odprawia go z kwitkiem, tylko kieruje do odpowiednich firm — wyjaśnia Natalia Maksymowicz z firmy Explorer, organizującej imprezy integracyjne i sportowe.

Specyfika tras narciarskich często przekreśla możliwość wykorzystania tych terenów do wielu dyscyplin sportowych czy rozrywek. Na przykład gra w paintball wymaga specjalnych, płaskich terenów, co automatycznie wyklucza stoki. Podobnie zorbing, do uprawiania którego stok narciarski nadaje się tylko pozornie. Fachowcy bowiem twierdzą, że ta rozrywka wymaga odpowiednio przygotowanego toru, czyli prostej, równej trasy ze specjalnymi rynnami na zakrętach.

— Właściciele stacji narciarskich zazwyczaj niechętnie patrzą na rajdy quadami po stokach — boją się kolein — dodaje Ryszard Suski.

Jego zdaniem, do letnich szaleństw można jedynie zagospodarować dolne stacje wyciągu.

— Często w tym celu wykorzystywane są tereny przylegające do stacji, które zazwyczaj już do niej nie należą — twierdzi.

Powoli jednak coraz więcej stacji nie zapada w letni sen. Ale potrzeba jeszcze czasu, by zrozumiały, że ich aktywność nie musi kończyć się w kwietniu. Inaczej przegrają nie tylko z egzotyczną konkurencją, ale i z obrotnymi właścicielami ośrodków narciarskich zza południowej granicy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Kaczyńska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Nie przejeść zimy